Primeira Liga

Benfica, Sporting, Porto - pionierzy reprezentacji Portugalii

Radek Misiura @Radek_Misiura

Fot: diariodoviajante.pt, diariodoviajante.pt

Tagi

Rui Costa, Luís Figo, Vítor Baía - co łączy tych wielkich zawodników, którzy w przeszłości byli gwiazdami reprezentacji Portugalii? Każdy z nich reprezentował jakąś drużynę z Wielkiej Trójki, czyli kolejno Benfica, Sporting i Porto. Od zawsze los "Seleçao das Quinas" był w rękach powyższych klubów. Tak jest i teraz.

W miniony czwartek Fernando Santos ogłosił kadrę na mecze z Ukrainą i Serbią w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy. Względem ostatnich powołań z łask trenera wypadli następujący zawodnicy: Cláudio Ramos, Cédric Soares, Luís Neto, André Gomes, Renato Sanches, Bruma i Éder. W ich miejsce Santos powołał kilku nowych, ale też sprawdzonych graczy. Do kadry powrócili m.in. João Moutinho, Gonçalo Guedes, José Sá i oczywiście wielki Cristiano Ronaldo. Szansę na debiut będą mieli João Félix, Diogo Jota i... 29-letni napastnik Bragi, Dyego Sousa. Ostatni zawodnik nie jest znany szerszej publiczności, lecz powołanie otrzymał całkowicie zasłużenie - 14 ligowych bramek w Bradze i łatka jednego z najlepszych napastników w lidze portugalskiej.

Diego Sousa (Braga)Źródło: lateralesquerdo.com

Niby kadra, jak kadra, ale zajrzyjmy do metryki wszystkich powołanych zawodników. Fernando Santos wezwał 25. piłkarzy. Tylko dwóch z nich nie gra lub nie grało w przeszłości w Benfice, Porto lub Sportingu. Są nimi wspomniany Dyego Sousa i Raphaël Guerreiro. Warto zauważyć, że pierwszy ma brazylijskie, a drugi francuskie korzenie. Pozostali gracze mieli styczność z Benficą, Sportingiem lub z Porto. Ta ciekawostka najlepiej pokazuje, że od Wielkiej Trójki zależy przyszłość i teraźniejszość reprezentacji Portugalii.

W obecnej kadrze "Seleçao das Quinas" najbardziej wyróżnia się klub z czerwonej części Lizbony. Mianowicie Benfica w kadrze narodowej ma aż 10. przedstawicieli, którzy reprezentują lub reprezentowali "Orłów". Są nimi: João Cancelo (Juventus), Nélson Semedo (Barcelona), Rúben Dias (Benfica), José Fonte (Lille), Mário Rui (Napoli), Pizzi (Benfica), Bernardo Silva (Manchester City), João Félix (Benfica), Gonçalo Guedes (Valencia), Rafa Silva (Benfica).

Natomiast największy rywal Benfiki, czyli Porto ma 8. takich graczy. Są nimi: Beto (Göztepe), José Sá (Olympiakos), Pepe (FC Porto), Danilo Pereira (FC Porto), Rúben Neves (Wolverhampton), João Moutinho (Wolverhampton), André Silva (Sevilla), Diogo Jota (Wolverhampton).

Koło zamyka Sporting, który może pochwalić się 6. przedstawicielami: Beto (Göztepe), Rui Patrício (Wolverhampton), William Carvalho (Betis), Bruno Fernandes (Sporting), João Mário (Inter), Cristiano Ronaldo (Juventus).

Cofnijmy się trzy lata wstecz, gdy Portugalczycy zdobyli swój największy sukces w historii - wygrali mistrzostwo Europy. Wówczas dominowali gracze Sportingu. Cédric Soares, Nani, Cristiano Ronaldo, Rui Patrício, Adrien Silva, João Mário, William Carvalho. Ci gracze wystąpili w meczu finałowym z Francją. Oczywiście są lub byli związani ze Sportingiem. Jakby tego było mało - ostatnia czwórka wyżej wymienionych graczy reprezentowała wówczas barwy "Lwów". Benfica w tym finale miała dwóch wyprodukowanych graczy - José Fonte i Renato Sanchesa. Honor Porto uratował Pepe. Imponujący wynik Sportingu, który zawsze z najlepszym skutkiem wytwarzał Portugalczyków. Benfica i Porto skupiały się na ściąganiu graczy z krajów południowoamerykańskich.

Teraz, po tych trzech latach, sytuacja jest zgoła odmienna. Wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie. Benfica tworzy największe portugalskie talenty. Porto skupia się na Brazylijczykach ( przykłady Tellesa czy Militão ), aby potem wprowadzić na rynek wielki talent z Portugalii. A Sporting? "Lwy" straciły sierść. Wszyscy zachwycają się Bruno Fernandesem, zapominając że oprócz niego w kadrze nie ma żadnego młodego Portugalczyka wartego uwagi ( może z wyjątkiem 20-letniego Miguela Luísa ). Sporting nie wygrywał wielu trofeów, ale zawsze chwalił się wychowywaniem obiecujących rodaków. Teraz nie ma to miejsca. "Lwy" popadły w marazm, a łączy to wszystko bardzo trudna sytuacja finansowa klubu. Sami kibicie są tym faktem zażenowani.

Obecnie to Benfica produkuje młodych Portugalczyków na największą skalę. Powołanie otrzymał 21-letni Rúben Dias, który stał się kluczowym piłkarzem w talii Santosa, "wyrzucając" ze składu doświadczonego José Fonte. Jednak kibice w Portugalii są najbardziej zadowoleni z powodu powołania do kadry seniorów 19-letniego João Félixa. O tym piłkarzu wie już chyba każdy, a chrapkę na niego mają największe europejskie kluby z Barceloną na czele. Oczywiście jest to premierowe powołanie dla Félixa, więc będzie miał okazję na debiut. A przede wszystkim młody Portugalczyk będzie trenował u boku swojego idola, Cristiano Ronaldo. Miejmy nadzieję, że Félix zadebiutuje w najbliższych eliminacyjnych meczach, ale o to będzie bardzo ciężko, ponieważ konkurencji nie śpi. Powołanie otrzymało również dwóch innych graczy "As Águias" - Pizzi i Rafa Silva. Ale ci gracze są już ukształtowani w europejskim futbolu.

Ktoś pomyśli, że wiele hałasu o nic. Nic bardziej mylnego. W kolejce czekają Ferro ( obrońca, 21 lat ), Florentino Luís ( defensywny pomocnik, 19 lat ), João "Jota" Filipe ( skrzydłowy, 19 lat ). Kogoś brakuje? Zapewne do głowy przychodzi wam 20-letni pomocnik Gedson Fernandes. Problem w tym, że on już zadebiutował w kadrze Santosa! Swój pierwszy krok w reprezentacji seniorów Gedson wykonał 6 września 2018 roku, wchodząc na ostatnie minuty towarzyskiego meczu z wicemistrzami świata. Miesiąc później zagrał drugi raz, notując już prawie 30 minut gry. Portugalia wygrała ze Szkotami 3:1, a Gedson zanotował asystę. Benfica to fenomen. W Seixal zbudowali graczy, którzy za kilka lat będą decydować o sile reprezentacji Portugalii.

Porto jest mocne w tym aspekcie, ale w kadrze pierwszej drużyny nie posiada żadnego młodego Portugalczyka. Powołanie za to otrzymali np. Rúben Neves, Diogo Jota czy André Silva - są to wciąż młodzi gracze, a już grają w podstawowym składzie w swoich silnych i bogatych klubach. Do Benfiki sporo im brakuje, ale jeśli nie chcą podążyć śladami Sportingu, to muszą włączyć swoje talenty do pierwszego zespołu, jak zrobił to obecny trener "Orłów", Bruno Lage. A mają na kogo stawiać - w młodzieżowych drużynach posiadają wielu perspektywicznych graczy, np. Diogo Costa, Rómario Báro, Diogo Leite. Potencjał jest więc spory.

Jak już wspominałem, Sporting w tym elemencie nie ma kim się szczycić. Oczywiście, w kadrze znalazło się trzech piłkarzy, którzy nie tak dawno grali w Sportingu. Mowa tu o Patrício, Carvalho i Mário, ale ci piłkarze są już mistrzami Europy i stałymi bywalcami w kadrze Santosa. Jest również Bruno Fernandes, ale jego też dobrze znany - wystąpił przecież w kilku meczach na Mundialu w Rosji. Latem prawdopodobnie odejdzie do dużego klubu. Mówi się o Manchesterze United czy Liverpoolu. Sporting potrzebuje pieniędzy, jak spragniony człowiek wody.

Fernando Santos posiada jedną z najlepszych drużyn narodowych na świecie. Na szczyt Portugalczyków próbowało wprowadzić już wielu znanych i świetnych trenerów. Zawsze kończyło się na tym, że Portugalia to tylko zlepek indywidualności, a nie drużyna. Teraz wszystko się zmieniło. Santos trzyma się zasad i danych piłkarzy, tworząc prawdziwy monolit. W ostatnim wywiadzie nachwalić Fernando Santosa nie mógł się João Mário, opowiadając anegdotę: "Rok przed Mistrzostwami Europy przegraliśmy 0:2 z Wyspami Zielonego Przylądka. Byliśmy wściekli, zniechęceni, a ja debiutowałem w kadrze. Po meczu Fernando Santos powiedział nam, że zostaniemy mistrzami Europy. To było szalone, nie wierzyliśmy w jego słowa. Okazało się, że miał rację. Ja nawet po triumfie w to nie wierzyłem. Fernando Santos to wielki trener."

Już za kilka dni Portugalczyków czekają pierwsze testy w 2019 roku. Od razu zostaną rzuceni na głęboką wodę. Czekają ich starcia w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy 2020. 22 marca zmierzą się z Ukrainą, a trzy dni później powalczą z Serbami. Wymagający rywale. Oba te mecze Portugalia rozegra na swojej ziemi. Mieszanka Benfiki, Porto i Sportingu będzie musiała powspółpracować. Z jakim skutkiem? Dowiemy się wkrótce.


Radek Misiura

@Radek_Misiura

Staram się być specem od ligi portugalskiej. Sympatyzuję z Benficą. Prowadzę konto @Benfica_Polska. Nie przepadam za FC Porto. Redaktor na @SofaGOL.

Komentarze