Reprezentacje

Łotwa najłatwiejszą przeszkodą do pokonania? Na to wygląda.

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: TripAdvisor, TripAdvisor

Tagi

Łotwa analiza eliminacje EURO 2020 Brzęczek Polska Juris Laizans EURO 2004 Warszawa

Czwartkowe zwycięstwo Biało-czerwonych z Austrią w Wiedniu dało nadzieję, że kadra pod wodzą Jerzego Brzęczka ma rację bytu. Selekcjoner w końcu wygrał, a Polacy w drugich 45 minutach pokazali na co ich stać. Po trudnej wyjazdowej przeprawie podopieczni Jerzego Brzęczka wracają do Warszawy na mecz z Łotwą. Selekcjoner, a w szczególności prezes PZPN Zbigniew Boniek mogą być spokojni. To już nie ta Łotwa z eliminacji EURO 2004.

W drużynie naszych niedzielnych rywali trudno szukać piłkarskich osobowości. Nawet i takich zawodników, których osiągnięcia w jakiś sposób nawiązywałyby do drużyny prowadzonej przez Aleksandrsa Starkovsa. W drużynie, która wygrała z Polską na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie po golu Jurisa Laizansa grali piłkarze grający w Premier League, z Mariansem Paharsem na czele (więcej o Paharsie TU) i niższych ligach angielskich (Aleksandrs Kolinko w Crystal Palace i Vitalijs Astafjevs w Bristol Rovers). Sam strzelec gola reprezentował barwy CSKA Moskwa, z którym sięgnął później po Puchar UEFA. Warto dodać, że w tamtym spotkaniu debiutował również Andrejs Prohorenkovs, pomocnik tułający się przez kilka lat po takich klubach jak Hutnik Warszawa, Czuwaj Przemyśl, Ceramika Opoczno, Odra Opole i Górnik Zabrze (potem zresztą był podstawowym piłkarzem Łotwy na portugalskiej imprezie). Większość tamtych piłkarzy wywodziła się ze Skonto Ryga. Zespół, prowadzony notabene przez Starkovsa w drugiej połowie lat 90. rywalizował w kwalifikacjach Pucharu UEFA i Ligi Mistrzów, gdzie potrafił sprawić problemy Barcelonie.

Obecna reprezentacja Łotwy nie może pochwalić się piłkarzami pokroju Paharsa, Verpakovskisa, Stepanovsa, czy Astafjevsa. Łotewski piłkarz roku, Davis Ikaunieks jest tylko rezerwowym w czeskim FK Jablonec. Ikaunieks nie został jednak powołany przez nowego selekcjonera Slavisę Stojanovicia na marcowe spotkania reprezentacji Łotwy. Wszystko przez kontuzję. W kadrze jest jednak jego młodszy brat, Janis, obecnie piłkarz FK Lipawa, którego karierę hamują liczne urazy. Nowy szkoleniowiec Łotyszy miał niewiele czasu na selekcję. Stąd mamy niewiele nowych twarzy w kadrze naszych dawnych sąsiadów. Czterech zawodników gra w Polsce. Po dwóch w Ekstraklasie (Pavels Steinbors i Igors Tarasovs) i 1.lidze (Valerijs Sabala i Vladislavs Gutkovskis). Piłkarzy łotewskiej kadry, mających związki z Polską jest znacznie więcej. Aż ośmiu piłkarzy, z różnym skutkiem występowało kiedyś nad Wisłą. Są to: Kaspars Dubra (kiedyś Polonia Bytom), Marcis Oss (dawniej Górnik Zabrze), Antonis Cernomordijs (w przeszłości gracz rezerw Lecha Poznań), Vitalijs Maksimenko (były piłkarz Bruk-Bet Termaliki Nieciecza), Olegs Laizans (ekspiłkarz Lechii Gdańsk i ŁKS Łódź), Vladislavs Gabovs (dawniej Korona Kielce), Arturs Karasausks (niegdyś Piast Gliwice) oraz Deniss Rakels (w przeszłości Zagłębie Lubin, GKS Katowice, Cracovia i Lech). Taka liczba graczy, występujących w Polsce świadczy jednak o słabości naszej ligi.

Kto na co dzień występuje w wyjściowej jedenastce Łotwy? W meczu z Macedonią Północną, przegranym 1-3 Stojanović zdecydował się na takie ustawienie: Vanins- Gabovs, Oss, Dubra, Maksimenko- Ciganiks, Isajevs, Tarasovs, Rakels- Karasausks, Sabala. Szczególną uwagę budzi ustawienie Tarasovsa na boku pomocy, pomimo iż ten jest środkowym obrońcą. O wiele mądrzejszym ruchem podczas meczu z Polską byłoby wystawienie nominalnych bocznych pomocników, z dwóch ryskich klubów. W grę wchodzą Ritvars Rugins z Rygi FC i Roberts Savalnieks z FK RFS. Do składu może też powrócić Janis Ikaunieks.

Przy całej mizerii, jaką prezentuje reprezentacja Łotwy warto się przyjrzeć zawodnikom, którzy w przyszłości mogą odrodzić kadrę naszych dawnych sąsiadów. Łotewska młodzieżówka była o włos od zakwalifikowania się do EURO U19 w ubiegłym roku. Z tamtej kadry Stojanović powołał Kristersa Tobersa, niespełna 19-letniego obrońcę FK Lipawy, który już teraz wart jest według portalu Transfermarkt.de 225 tys. euro, co jak na łotewskie warunki jest całkiem niezłym wynikiem. Na uwagę zasługują także Andrejs Ciganiks, obecnie zbierający doświadczenie na zapleczu Eredivisie w SC Cambuur-Leuuwarden, czy rosły napastnik FC Sion Roberts Uldrikis, który w przyszłości ma odpowiadać za strzelanie goli dla Łotwy. Na razie jest jednak tylko wchodzącym, a i strzelania musi się nauczyć. W tym sezonie Super League w 12 meczach strzelił tylko 2 gole. Z Polską raczej też nie wystąpi od pierwszej minuty. Gdy jednak wejdzie, należy na niego uważać, szczególnie przy rzutach rożnych.

Wszystko wskazuje na to, że mecz na Narodowym będzie miał jednego faworyta. Łotwa nie ma już czym straszyć, tak jak w 2002 roku. Na zwycięstwo, tak jak 16,5 roku temu w Warszawie Łotysze nie mają co liczyć. Vanins, który w zasadzie mógłby być dziś jedynym piłkarzem pamiętającym tamto EURO, (rywalizację o miejsce w kadrze przegrał z Andrejsami Piedelsem i Pavlovsem- przyp. red.), Dubra, Oss, Tarasovs, Gabovs, Cristian Torres (symbol słabości łotewskiego futbolu, zawodnik Lipawy dostał obywatelstwo i zadebiutował w kadrze już po trzydziestce, nie dodając przy tym jakiejkolwiek jakości łotewskiej kadrze), Rugins, Karasausks, czy Sabala to dużo mniejszy rozmiar kapelusza niż Kolinko, Zemlinskis, Blagonadezdins, Stepanovs, Astafjevs, Bleidelis, Stolcers, Rubins, Pahars, Verpakovskis, czy Rimkus. Jeżeli Łotwa w meczu z Polską straci mniej niż trzy gole, Slavisa Stojanović powinien uznać to za duży sukces.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze