La Liga

Zidane powrócił – i co teraz?

Dominik Kawecki @KaweckiDominik

Fot: power axle, CC 2.0

Tagi

Za nami pierwszy mecz po powrocie Zidane`a do Madrytu i w końcu można wyciągnąć pewne wnioski oraz snuć domysły i spekulacje na temat tego, jak będzie prezentował się Real Madryt do końca obecnego sezonu i w przyszłej kampanii.

Przede wszystkim sprawdza się to, czego wielu się zapewne spodziewało, czyli Keylor Navas wrócił między słupki. Oczywiście to dopiero pierwszy mecz, więc szanse Courtoisa na tzw. „pierwszy garnitur” wciąż nie są przekreślone. Mimo to fakt iż Kostarykanin był absolutnie fundamentalną postacią, kiedy Zidane ostatnio siedział na ławce trenerskiej Los Blancos i mógł liczyć na bezgraniczne zaufanie szkoleniowca oraz jego fenomenalny powrót do składu w starciu z Celtą Vigo skłaniają do wniosku, że przynajmniej do końca obecnego sezonu ligowego to Navas będzie miał pierwszeństwo między słupkami. Golkiper z Ameryki Południowej jest co prawda o pięć lat starszy od Belga, ale trzydzieści dwa lata to wciąż nie dużo na jego pozycji. W dodatku dysponuje czymś, czego jego młodszy kolega może mu tylko pozazdrościć, czyli niesamowitym opanowaniem i refleksem, nie bez powodu nazywano go kocurem z Kostaryki – Navas pomimo swojego stosunkowo niskiego wzrostu (185 cm) potrafi obronić niemal każdą piłkę, nieraz wykonując spektakularne wyskoki czy robinsonady. Dzięki temu radzi sobie ze strzałami, które przerosłyby Thibo.

Do wyjściowego składu na spotkanie w Vigo wrócili również Marcelo i Isco, którzy już dawno zostali skreśleni przez Solariego i zaprezentowali się… znakomicie! Oboje w dużym stopniu przyczynili się do zwycięstwa. Najpierw Isco zdobył bramkę, a następnie Marcelo po indywidualnej akcji asystował. Hiszpan rozegram sześćdziesiąt trzy minuty, w których zaliczył trzy kluczowe podania. Pokazywał się do gry i był najjaśniejszą postacią w linii pomocy. Brazylijczyk zaś w końcu wyglądał tak jak powinien. Nie brakowało mu chęci do gry i nie bał się ryzyka. Wykonał trzy udane dryblingi (100%) i dwa kluczowe podania, stworzył sytuację bramkową, zaliczył trzy celne przeżyty (50%) i tyle samo długich podań (42%). Mimo to nie zapomniał o obowiązkach defensywnych i kiedy musiał wracał do obrony bez jakiegokolwiek ociągania. Jednak w tym aspekcie nie było aż tak wspaniale. Trzy razy faulował, zaliczył dwie straty i wygrał tylko pięć z dwunastu pojedynków. Mimo to dobrze współpracował z obrońcami i w defensywie był solidny. Oboje pokazali, że wracają do swojej najlepszej dyspozycji. Hiszpan z racji swojego profilu umożliwia więc rozszerzenie wachlarza taktycznego, a Brazylijczyk może odesłać Reguliona na ławkę.

Odżyło również trio BBA. Benzema grał dokładnie tak jak już przyzwyczaił wszystkich: nie trzymał się jednej pozycji i często schodził niżej, a nieraz pojawiał się na bokach. Robił sporo miejsca swoim partnerom, podejmował się rozegrania piłki, po prostu grał dla partnerów i ułatwiając im grę. Jego wysiłki opłaciły się, kiedy zaliczył ostatnie podanie przed bramką ustalającą wynik spotkania. Ale jak zawsze brakło mu właśnie tego – gola. Oddał dwa strzały, oba celne, ale oba z bardzo trudnej pozycji i piłka miała małe szanse, by zakołysać się w siatce. To wszystko nie znaczy jednak, że nie grał jak na napastnika przystało. Miał kilka okazji, ale za każdym razem był jedynym zawodnikiem Realu w ataku. Był osaczany przez obrońców i nie miał możliwości oddania celnego strzału, ani nawet próby podania. Zidane zdecydował się zmienić go w końcówce spotkania. Choć Francuz jest jednym z ulubieńców trenera, to w przyszłym sezonie może zostać zmieniony na nowego napastnika.

Bale również ma za sobą dobry mecz. Skończył go z bramką i ogólnie dobrym wrażeniem. Jednak to między innymi właśnie Walijczyk miał być powodem, dla którego Zidane zrezygnował ze swojego stanowiska po zdobyci Ligi Mistrzów. Teraz wedle różnych pogłosek powrócił z zagwarantowaną wolną ręką w kwestii transferów. To oznacza, że dni Bel`a w Madrycie są już raczej policzone i w przyszłym sezonie odejdzie on z klubu.

Sprawa transferu obu zawodników jest jak najbardziej otwarta, a wedle El Chiringuito Zidane miał już prosić między innymi o Hazarda, Mane i Mbappe. Ten ostatni wydaje się dziwnym wyborem. Oczywiście, trener nie raz otwarcie mówił, że widziałby go w swoim zespole, ale ma do dyspozycji już innych zawodników, są to Asensio oraz Vinicius. Hiszpan ma za sobą bardzo słaby sezon, ale pod batutom Zizu zawsze był w gazie i był ważną postacią. Francuz nie raz wykorzystywał go jako asa wyciągniętego z rękawa. Teraz po powrocie Zidane`a pokazał, że wciąż umie grać w piłkę i w starciu z Celtą był najlepszym zawodnikiem na boisku, choć brakło mu bramki lub asysty. Na koncie z tego meczu ma trzy kluczowe podania i cztery próby dryblingu, wszystkie udane. Wygrał również sześć pojedynków (67%). Grał jak prawdziwy skrzydłowy z najwyższej półki, choć nie postawił „kropki nad i”. Asensio z pewnością nie odstaje umiejętnościami od Młodego Francuza. Brazylijczyk jeszcze nie pracował z Zidane`m oraz obecnie ma kontuzję, która wyklucza go z gry do końca sezonu. Jednak jest w wieku Mbappe i wykazuje wielki talent oraz może w przyszłości być znacznie lepszym graczem od Francuza. Brakuje więc miejsca dla zawodnika PSG.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na pierwsze czyste konto Realu od dawna i oderwać się od spraw ofensywnych. Poza świetną interwencją Navasa po strzale, który mógł zakończyć się golem, duet stoperów spisał się rewelacyjnie. Varane zaliczył aż sześć interwencji i zablokował dwa strzały oraz wygrał większość pojedynków. W końcu zagrał dobry mecz, wykazał się szybkością i chłodną głową, potrafił dobrze rozczytać zamiary przeciwnika. Ale trzeba przyznać jedno – Zidane mógł w tym meczu liczyć na swojego kapitana, czyli Sergio Ramosa. Jeden z najlepszych obrońców w historii footballu nie zagrał w ostatnich spotkaniach pod wodzą Solariego, ponieważ w każdym z nich pauzował (z wyjątkiem obu spotkań z Barceloną). Nie da się ukryć, że jest on ostoją i liderem Królewskich, co znacznie przyczynia się do wyników. W spotkaniu w Vigo tylko to potwierdził. Ważne, że do zespołu dołączy również Militao, który wielokrotnie był wybierany zawodnikiem miesiąca w Portugalii. Razem z zaklepanym przez Barcelonę de Jungiem jest najlepiej zapowiadającym się młodym obrońcom na świecie. Ma to duże znaczenia dla przyszłości klubu.

Powrót Zidane`a poprawił atmosferę w szatni, co wynika z wypowiedzi piłkarzy. Francuz nie odnosi się do decyzji Solariego i każdy piłkarz może liczyć na swoją szansę. Zinedine jest trenerem, który potrafi doskonale zarządzać kadrą. Potrafił utemperować samego Cristiano. Wyjaśnił mu, że nie może grać w każdym meczu i powinien czasem odpoczywać, co jest wielkim wyczynem, ponieważ nad Portugalczykiem nikt nie umiał zapanować. Co równie ważne Francuz rotuje kadrą, więc każdy będzie odgrywał ważną rolę w klubie, a podstawowi zawodnicy nie będą przemęczeni. W dodatku to jeden z najlepszych taktyków.

Można spokojnie patrzeć w przyszłość i marzyć o pucharach. Te marzenia mogą się spełnić już niedługo, bo do Madrytu wróciła legenda!


Dominik Kawecki

@KaweckiDominik

Madridista. Piszę głownie o LaLiga, ale też o PL i reprezentacji Polski. | Madridista. I write mainly about LaLiga, but also about PL and Polish representation.

Komentarze