Inne Ligi

Pogrom po grudziądzku

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Górnik Łęczna Olimpia Grudziądz Franciszek Smuda

W 25 serii gier na szczeblu drugoligowym na pojedynek z Olimpią Grudziądz do Grudziądza przybył Górnik Łęczna. Zawodnicy Olimpii musieli w tym meczu pokazać, że bardzo dobry start rundy nie był przypadkiem.

11 minuta przyniosła nam pierwszą w tym meczu bramkę. Filip Szewczyk dostał podanie do boku od Pawła Sasina i strzelił po ziemi. Piłka minęła Wojciecha Muzyka i goście z Łęcznej wyszli na prowadzenie. Pierwsze minuty to zresztą wyraźna przewaga przyjezdnych, którzy stworzyli sobie więcej okazji i napierali na bramkę Muzyka na tyle skutecznie, że ten w końcu skapitulował. Acz nie było w tym wiele jego winy.

Gra Olimpii w pierwszych minutach tego meczu była naprawdę słaba, łęcznianie całkowicie zdominowali plac gry. W grze grudziądzan brakowało pazura, wyglądała ona znacznie gorzej niż w starciu z GKS-em Bełchatów. W defensywie Grudziądzanie spisywali się nawet niezgorzej, ale problem był z wyprowadzeniem piłki, bowiem tą łatwo przejmowali piłkarze z Łęcznej. Podopieczni Franciszka Smudy potrafili w pierwszych minutach meczu, przeczytać praktycznie każde zagranie grudziądzan.

24 minuta przyniosła nam trafienie wyrównujące. Bramkę dla Olimpii zdobył German Ruiz, po ładnej akcji rozpoczętej od autu na własnej połowie. Hiszpan uderzył z podbitej piłki z prawej flanki, pokonując Patryka Rojka. Jak widać stracona bramka podziałała motywująco na zawodników gospodarzy.

Kolejne minuty to zdecydowane pobudzenie Olimpii, na którą dobrze podziałała bramka. Świetnie spisywał się napędzając akcję Patryk Fryc. Były zawodnik Wisły Kraków, Bruk-Betu Termaliki i Puszczy Niepołomice mimo iż grał jako lewy defensor, był motorem napędowym Olimpii i otwierał sporą część ataków Olimpii. Groźne okazje na podwyższenie wyniku mieli Konrad Handzlik i Przemysław Kita.

W pierwszej połowie najlepszymi zawodnikami na boisku byli Mateusz Cetnarski, który mimo pół roku bez gry wyraźnie nie zapomniał swoich umiejętności i rozgrywał bardzo dobry mecz i w drużynie Olimpii Patryk Fryc. Chociaż temu drugiemu zdarzało się przegrać pojedynek z Jakubem Kowalskim.

Drugą połowę znacznie lepiej zaczęli gospodarze. Po pierwszym kwadransie gry mogli mieć spokojnie dwie bramki, po tym jak z dystansu próbowali pokonać rezerwowi Aghwan Papikjan i Mikołaj Gabor. Widać jednak było, że obrońcy Górnika źle weszli w drugą połowę, łatwo przegrywając pojedynki biegowe z ofensorami z Grudziądza.

W 62 minucie w efekcie dwóch żółtych kartek boisko opuścił Piotr Rogala. Zawodnicy z Łęcznej zostali zmuszeni do cofnięcia się do defensywy, ale grudziądzcy zawodnicy marnowali stuprocentowe okazje.

Jak to się jednak mówi co się odwlecze to nie uciecze. W 66 minucie piłkę na 25 metrze dostał Damian Ciechanowski. Kapitan Olimpii uderzył w okienko, nie do obrony. Olimpia wyszła po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie i tym razem to Górnik musiał gonić wynik.

75 minuta z podobnej odległości i w podobnym stylu uderza Mikołaj Gabor i znów bez szans jest Patryk Rojek. W tym momencie wynik zaczął przypominać wynik jesienny, gdy w Łęcznej Olimpia wygrała tym samym wynikiem.

Minęły raptem 3 minuty i pięknym strzałem w okienko z rogu pola karnego Rojka pokonał ponownie Gabor. Górnikowi mecz wyraźnie wymknął się spod kontroli i ten gol dobił właściwie zespół Franciszka Smudy. Olimpii nie było jednak dosyć. Raptem dwie minuty później Gabor cieszył się hat-trickiem. Gol ten był łudząco podobny do bramki którą strzelił chwilę wcześniej.

Strzelaniu jednak nie było końca. W 83 minucie z około jedenastu metrów technicznym strzałem Rojka pokonał Robert Ziętarski. To na pewno nie był dobry dzień dla bramkarza Górnika Łęczna. A Mikołaj Gabor może mu się zacząć śnić po nocach.

Ostateczny wynik 6-1 to najwyższa porażka Franciszka Smudy od… 0-6 jego reprezentacji z Hiszpanią. Górnik zagrał słaby mecz, ale wpływ na stracone bramki mógł mieć fakt, że przez długi czas zespół z Łęcznej grał w dziesiątkę.

Wypowiedzi zawodników i trenerów:

Paweł Sasin (Górnik Łęczna): Pierwszą połowę zaczynamy prowadząc 1-0, mamy jakieś sytuacje, Grudziądz też, ale myślę, że mecz wyrównany. W drugiej po czerwonej kartce wszystko się posypało, dominacja Grudziądza. Nie powinniśmy dać sobie strzelić tyle bramek, jesteśmy zespołem doświadczonym, mamy zawodników doświadczonych. Powinniśmy zagrać mądrzej po tej czerwonej kartce, a jak to wyglądało to było widać.

Damian Ciechanowski (Olimpia Grudziądz): Na pewno pierwsza połowa słabsza w naszym wykonaniu, ale zdobyliśmy bramkę wyrównującą. W drugiej początek też niemrawy, ale później mieliśmy kontrolę nad meczem i wygraliśmy. Na pewno cieszy dziś bramka, dużo na treningach uderzam, dzisiaj się udało. Cieszę się z tego, że ta bramka padła. Zdobyliśmy bramkę na 2-1 i już mieliśmy mecz pod kontrolą.

Mikołaj Gabor (Olimpia Grudziądz): To jest mój pierwszy hat-trick na seniorskim poziomie. Miałem swoje okazje, ale jak strzeliłem tą pierwszą bramkę, to worek z bramkami się rozwiązał, z czego się bardzo cieszę. To, że udało mi się strzelić w tym meczu 3 bramki, to po prostu się cieszę, bo dołożyłem swoją cegiełkę do wygranej, do trzech punktów. Walczymy o awans i po prostu trener powiedział, że mamy grać zdyscyplinowani w obronie i oddawać strzały na bramkę i to był taki główny cel. Przeciwnik dostał jeszcze czerwoną kartkę, co trochę nam ułatwiło zadanie, no i się udało. Cztery wygrane, oby tak dalej.

Franciszek Smuda (trener Górnika Łęczna): Gdyby po pierwszej połowie ktoś mnie zapytał, że my przegramy tutaj 6-1, to bym powiedział, że jest nienormalny albo chory na coś. Niestety przegraliśmy 6-1 i ta druga połowa, to sam sobie jeszcze nie mogę wytłumaczyć dlaczego tak się stało. Raz, że czerwona kartka, wiadomo jest przewaga liczebna w drużynie Olimpii Grudziądz, graliśmy w 10, ale teraz to co mecz gramy w dziesiątkę, w Bełchatowie też, nawet mieliśmy przewagę grając dziesięcioma i też stwarzaliśmy jeszcze sobie sytuacje, a tutaj nie mogliśmy nic ponieważ te bramki padały jak z nieba. Strzał po strzale, wszystko wchodziło. Niestety musimy to jakoś przełknąć. Nie pamiętam kiedy tak przegrałem w życiu, ale też na pewno kiedyś się w życiu tak przegrało, oby tego nie było więcej.

Mariusz Pawlak (trener Olimpii Grudziądz): Zgadzam się ze słowami pana trenera jeśli chodzi o pierwszą połowę, to my mieliśmy wyjść, kontrolować przebieg spotkania, pewne założenia realizować, natomiast stałem z boku i nie poznawałem niektórych zawodników, nie wszystkich, ale niektórzy, którzy mieli odpowiadać za ten spokój grania po podłożu, nie podnoszenia piłek, to nam nie było potrzebne, zwłaszcza, że Tomek Midzierski wskoczył do składu, wysoki zawodnik, najwyższy na boisku, a my z kilka piłek graliśmy na Tomka zupełnie niepotrzebnie. Straciliśmy bramkę i tu będę miał duże pretensje. Natomiast druga połowa to zrobiliśmy to co chcieliśmy zrobić, wyciągnąć przeciwnika ze swojego pola karnego i te piłki prostopadłe, co zawsze Olimpia tym z przeciwnikami wygrywała. Zmiany przede wszystkim piłkarzy, bo na jesieni to bałem się nawet nie raz odwrócić do tyłu, jeśli chodzi o jakiś tam pomysł czy zagrania taktyczne, tutaj jest rywalizacja, aczkolwiek jak mówiłem mogliśmy lepiej ogólnie, jako całokształt ten mecz zakończyć na dobrym poziomie, nie chodzi mi o skuteczność, bo zagraliśmy na dobrym poziomie drugą połowę. Natomiast jeśli przeciwnik pozwala to trzeba walić w bęben ile wlezie jak to się mówi, bo nas nie będą oszczędzać. Dlatego w tygodniu niektórych piłkarzy czeka rozmowa, ale za całokształt gratuluję im, chce ich pochwalić, bo dużo spokoju, zwłaszcza w drugiej połowie pokazali, że możemy panować, możemy wygrywać spotkania, bo tak zakładaliśmy, że będzie to spotkanie wyglądało od pierwszej minuty, a nie było.

Olimpia Grudziądz 6-1 Górnik Łęczna

Germán Ruiz 25, Damian Ciechanowski 66, Mikołaj Gabor 75, 78, 81, Robert Ziętarski 83 - Filip Szewczyk 11

Olimpia: 19. Wojciech Muzyk - 25. Damian Ciechanowski, 28. Ivan Očenáš, 6. Ariel Wawszczyk, 13. Patryk Fryc - 7. Tiago Alves (56, 10. Aghwan Papikjan), 21. Maciej Kona (86, 14. Wahe Mnacakanjan), 11. Robert Ziętarski, 23. Germán Ruiz, 70. Konrad Handzlik (58, 8. Mikołaj Gabor) - 27. Przemysław Kita (80, 17. Mateusz Marzec).

Górnik: 1. Patryk Rojek - 4. Maciej Orłowski, 88. Piotr Rogala, 2. Tomasz Midzierski, 17. Marcin Pigiel (71, 9. Aron Stasiak) - 87. Jakub Kowalski (87, 23. Kacper Jodłowski), 6. Paweł Sasin, 14. Adrian Łuszkiewicz, 22. Robert Pisarczuk (89, 3. Szymon Klepacki), 19. Filip Szewczyk - 70. Mateusz Cetnarski (79, 10. Krystian Wójcik).

żółte kartki: Kona - Rogala.

czerwona kartka: Piotr Rogala (63. minuta, Górnik, za drugą żółtą).


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze