Reprezentacje

Łotwy mecz? Tylko na papierze

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: interia.pl, interia.pl

Tagi

Polska Łotwa eliminacje EURO 2020 Brzęczek Lewandowski Glik Reca

Po zwycięstwie w Wiedniu z Austrią Biało-czerwoni zmierzyli się z najsłabszym przeciwnikiem w grupie, Łotwą. Pomimo problemów Jerzy Brzęczek wystawił możliwie najlepszy skład. Mimo to Polacy mieli problemy ze znalezieniem właściwej drogi do siatki i spotkanie rozstrzygnęli dopiero w ostatnim kwadransie.

Do końca nie było wiadomo kto zagra w dzisiejszym spotkaniu. Krążyły różne pogłoski o infekcji jaką złapali Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek, Bartosz Bereszyński, Jan Bednarek i Wojciech Szczęsny. Z tej grupy od pierwszej minuty wystąpili Szczęsny i Piątek. Na ławce usiadł Milik, zaś Bereszyński i Bednarek znaleźli się poza kadrą meczową.

Jako pierwsi w tym spotkaniu dość niespodziewanie zaatakowali Łotysze. Wojciech Szczęsny musiał odbijać strzał Vladislavsa Gutkovskisa. Kilkadziesiąt sekund później na połowie Polaków został sfaulowany Arturs Karasausks. Na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Deniss Rakels. Były piłkarz Cracovii kopnął jednak obok bramki. Biało-czerwoni chcieli odpowiedzieć, ale w ofensywnie byli niedokładni. Łotysze zepchnęli Polaków do defensywy. W 9.minucie z akcją ofensywną zdołał ruszyć Lewandowski. Napastnik Bayernu zagrał w pole karne gości, ale łotewscy defensorzy odczytali zamiary kapitana Biało-czerwonych. Cztery minuty później sygnał do ataku dał Krzysztof Piątek. Uderzenie napastnika Milanu zostało zablokowane przez obrońców gości. W 18.minucie Pavelsa Steinborsa próbował zaskoczyć Lewandowski. Strzelił jednak niecelnie. W grę obydwu drużyn wkradła się niedokładność. Łotysze ponownie próbowali zaatakować, lecz obrońcy gospodarzy nie mieli problemów z ich akcjami. Do ataku rzucił się Lewy, którego uderzenie odbił Steinbors. Na dobitkę czaił się Piątek, który przejął futbolówkę w polu karnym, a następnie został trącony przez obrońcę. Sędzia Alyar Aghayev uznał, że Piątek chciał wymusić faul i zamiast jedenastki dał mu żółtą kartkę. Steinbors miał jednak pełne ręce roboty, bo Biało-czerwoni ruszyli do ataku. Łotysze odparli jednak najazd Polaków. W 31.minucie to pod naszą bramką zrobiło się groźnie. Michał Pazdan zdołał zatrzymać Karasausksa. 240 sekund później bliski szczęścia był Lewandowski. Piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku. Mimo to Polacy nie przestawali atakować. W 37.minucie celnie, ale lekko główkował Piątek. Chwilę później indywidualną akcją odpowiedział Gutkovskis. Łotewski snajper kopnął w światło bramki, ale Szczęsny pewnie złapał piłkę.

Po pierwszej połowie nie było powodów do optymizmu. Gra reprezentacji Polski była niedokładna i beznadziejna. Jakikolwiek gol po przerwie był więc bardzo potrzebny.

Druga połowa zaczęła się od ataków Biało-czerwonych. Bliski strzelenia gola był Kamil Grosicki, ale jego strzał zdołał odbić Steinbors. Gospodarze zepchnęli Łotyszy do głębokiej defensywy i byli bliscy sukcesu. W 51.minucie swojej szansy znów szukał Piątek. Bez efektów. Bardzo aktywny był Grosicki. Skrzydłowy Hull City nie mógł jednak znaleźć wspólnego języka z Arkadiuszem Recą, najsłabszym ogniwem naszej kadry. Polacy cały czas szukali właściwej drogi do bramki. W 57.minucie próbował Piotr Zieliński, lecz pomocnik Napoli kopnął Panu Bogu w okno. 120 sekund później to Polacy znaleźli się w opałach. Najpierw interwencja naszej obrony uniemożliwiła oddanie strzału Janisowi Ikaunieksowi, a chwilę potem interweniować musiał Szczęsny. W 64.minucie akcja Lewandowski-Piątek mogła skończyć się golem tego drugiego. Napastnik Milanu trafił jednak tylko w boczną siatkę. 10 minut później po bezowocnej grze w ofensywie Polacy wywalczyli rzut wolny blisko bramki Steinborsa. Do piłki podszedł Lewandowski, który trafił prosto w mur. Ten strzał był idealnym odzwierciedleniem tego meczu i gry Biało-czerwonych. Chwilę później krytykowany Reca dograł w pole karne wprost na głowę Lewego. Obrońca Atalanty odkupił swoje winy, zaś kapitan Biało-czerwonych zakończył serię ośmiu meczów bez gola w koszulce z orzełkiem na piersi. W 84.minucie mogło być 2-0. Lewandowski przedarł się w pole karne gości i dograł piłkę do Przemysława Frankowskiego, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Co się odwlecze, to nie uciecze. Po interwencji Steinborsa był rzut rożny i dośrodkowanie na bramkę zamienił Kamil Glik. W 90.minucie po raz kolejny pod bramkę Łotyszy przedarł się Lewy. Tym razem uprzedził go rezerwowy obrońca gości Vladislavs Gabovs.

Ostatecznie Biało-czerwoni rozprawili się z najsłabszym przeciwnikiem w grupie. Wynik nie do końca odzwierciedla poziomu gry podopiecznych Jerzego Brzęczka w tym spotkaniu. W kolejnych meczach z tym, lub podobnym składem o wygraną może być o wiele trudniej.

Polska 2-0 Łotwa

Gole: Lewandowski (76'), Glik (85')

Polska: Szczęsny- Kędziora, Glik, Pazdan, Reca- Grosicki (83' Frankowski), Krychowiak, Klich (62' Błaszczykowski), Zieliński- Lewandowski, Piątek (87' Milik)

Łotwa: Steinbors- Maksimenko, Oss, Dubra, Laizans- Rakels, Isajevs, Karasausks (90+2' Tobers), Ikaunieks- Savalnieks (80' Gabovs), Gutkovskis (70' Uldrikis)


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze