Reprezentacje

Komplet punktów na start eliminacji

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: interia.pl, interia.pl

Tagi

Nasza reprezentacja udanie rozpoczęła eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Po czwartkowym wyjazdowym zwycięstwie z Austrią 1:0, wczoraj udało nam się pokonać po chwilami bardzo wyrównanym spotkaniu Łotwę 2:0. Mimo sześciu zdobytych punktów i czystego konta w obu spotkaniach - styl gry nadal nie porywa i w kolejnych spotkaniach należy oczekiwać czegoś więcej, by zacząć wierzyć że na turnieju głównym będziemy w stanie cokolwiek ugrać.

Cztery punkty w dwóch meczach. Taki był plan minimum, mając na uwadze wyjazd do Wiednia w pierwszej kolejce eliminacji. Okazało się jednak, że drugi w teorii największy poza nami faworyt do awansu przechodzi drobny kryzys i mimo ich chwilami o wiele mądrzejszego rozgrywania piłki, udało nam się wywieźć bardzo cenne zwycięstwo. Przed wczorajszym meczem z Łotwą, oczekiwania były klarowne - wygrać na wielkim spokoju, ze zdecydowanie lepszą grą niż w czwartek. Niestety okazało się, że nasza reprezentacja przeżywała duże męczarnie przez większość spotkania i dopiero w ostatnim kwadransie udało się napocząć rywala, by po chwili dołożyć drugiego gola i zamknąć mecz.

Jakie wnioski można wyciągnąć po tych dwóch spotkaniach? Na czoło wysuwa się fakt, że dwukrotnie nasza reprezentacja rozegrała bardzo niemrawą pierwszą połowę. Wczoraj, podobnie jak w czwartek szczególnie przez pierwsze 15-20 minut zauważalnych bylo dużo niedokładnych podań i nerwowości w poczynaniach, przez co rywale mieli kilka okazji by zagrozić bramce Wojciecha Szczęsnego. Do tego w dalszym ciągu bardzo trudno pojąć jaka jest dokładnie koncepcja na naszą grę, ponieważ w pierwszych 45 minutach wczorajszego meczu, widać było co rusz bezsensowne próby rozgrywania piłki długimi podaniami. Powodem tego była nasza dramatyczna chwilami gra w środku pola, w którym zbyt często pojawiały się duże odległości w strefie - a szczególnie niewidoczny w rozegraniu był Mateusz Klich. Chaos jaki się tam momentami tworzył, sprawiał duże zaniepokojenie wśród kibiców i powodował w pełni słuszną krytykę.

Jako pozytyw można uznać reakcję naszych zawodników w drugiej połowie. W Wiedniu jedna zmiana tuż po przerwie, od razu poprawiła nieco obraz gry, a w Warszawie odpowiednia rozmowa motywacyjna bez potrzeby szybkich zmian (w dużej mierze ze względu na rywala), także sprawiła że gra zaczynała wyglądać z minuty na minutę coraz lepiej, przez co zaczynały pojawiać się sytuacje bramkowe i lepsza wymienność pozycji. Mecz z Austrią udało się wygrać dosyć przypadkowo, przez pech Piotra Zielińskiego, za którego musiał wejść na boisko późniejszy bohater Krzysztof Piątek. Z Łotwą po długim biciu głową w mur, jedną dobrą akcję w meczu wykonał krytykowany Arkadiusz Reca i bardzo dobrze dorzucił piłkę do Roberta Lewandowskiego (tutaj warto docenić idealne zachowanie naszego najlepszego napastnika), a chwilę później po dużym przypadku i zmarnowanej 200% sytuacji Przemysława Frankowskiego, idealną piłkę do Kamila Glika z rzutu rożnego dorzucił Jakub Błaszczykowski. Tutaj można powiedzieć kilka pozytywnych słów o selekcjonerze Brzęczku za postawienie na obu asystujących zawodników, ale za razem uważam, że mecz z Łotwą na własnym stadionie nasza reprezentacja powinna rozstrzygnąć o wiele szybciej niż w 76. minucie i zagrać o wiele lepsze spotkanie, czego niestety nie doświadczyliśmy. 

Jeśli mowa o faktach, to z całą pewnością nie można być rozgoryczonym widząc tabelę, w której mamy spokojne prowadzenie z kompletem punktów i przewagę dwóch punktów nad Izraelem oraz... niespodziewanie Macedonią Północną. Warto też wspomnieć, że ponownie zaliczamy tak udany start eliminacji do mistrzostw Europy, ponieważ także za czasów Adama Nawałki - udało nam się wygrać najpierw na wyjeździe 7:0 z Gibraltarem,a następnie u siebie 2:0 z Niemcami. Wtedy jednak styl gry był o wiele lepszy i z pewnością chciałoby się widzieć taką grę także teraz.

Niestety przed selekcjonerem Brzęczkiem dużo pracy, o czym sam wspominał po wczorajszym meczu, by już w czerwcu ta gra była przede wszystkim lepsza do oglądania i dająca większą radość. Nawet jeżeli uda nam się wygrać grupę, grając w podobnym stylu jaki oglądaliśmy w tych dwóch spotkaniach, to bardzo trudno będzie potem ugrać coś w turnieju głównym, gdzie poziom będzie znacznie wyższy. Liczę na to, że za nieco ponad dwa miesiące w meczu wyjazdowym z Macedonią i domowym z Izraelem zacznie to wszystko lepiej funkcjonować i uda się wykrzesać z tej kadry więcej potencjału, a dobrze wiemy że ten potencjał naszej reprezentacji jest ogromny. Jednak czy obecny selekcjoner będzie w stanie to wszystko tak dobrze poukładać? Na razie mając na uwadze Ligę Narodów i to co widziałem ostatnio, nie jestem przekonany do tego projektu.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze