Reprezentacje

Bezzębny mistrz Europy

Radek Misiura @Radek_Misiura

Fot: zeenews.com, zeenews.com

Tagi

Reprezentacja Fernando Santosa źle rozpoczęła eliminacje do Mistrzostw Europy 2020. Po dwóch meczach na jej koncie widnieją dwa oczka. Kto/Co zawiódł/zawiodło? Na te pytania odpowiedziałem w poniższym tekście.

Na mecz z Ukrainą trener wystawił najmocniejszą jedenastkę. Zaskoczeniem mogła być obecność João Moutinho kosztem Pizziego, ale jak dobrze wiemy Santos bardziej ufa doświadczonym graczom. Jednym z pupili 64-latka na pewno jest André Silva, który na Ukrainę wyszedł w podstawowym składzie. Jednak piłkarz Sevilli od dłuższego czasu jest pod formą. Wystarczy spojrzeć na jedną statystykę: 23-latek swoją ostatnią bramkę zdobył 26 stycznia w meczu z Levante.

W tym meczu Portugalczycy standardowo utrzymywali się przy piłce, lecz reprezentacja Ukrainy dochodziła do głosu, wyprowadzając niebezpieczne kontry. "Seleção das Quinas" grali w ustawieniu 4-4-2. Oczywiście formacja ta zmieniała się w trakcie meczu z powodu Cristiano Ronaldo, który w swoim stylu schodził na skrzydło, szukając akcji do środka. Guerreiro i Cancelo pełnili funkcję wahadłowych, a William Carvalho był gościem od czarnej roboty. Większość piłek przechodziła przez Rúbena Nevesa, ale tak jak Moutinho, nie rozgrywał najlepszych zawodów. Gracze Wolves próbowali miękko wrzucać piłkę na pole karne w kierunku Ronaldo czy Silvy, ale zazwyczaj przesadzali z siłą.

Portugalczycy nie mieli pomysłu na grę i przez całe spotkanie wykorzystywali ofensywnych bocznych obrońców - wspomnianych Guerreiro i Cancelo. Zawodnikowi BVB często brakowało wsparcia. Przez to głupio tracił piłkę na rzecz Karavaeva. Dopiero po wejściu Rafy Silvy zaczęło to lepiej wyglądać. Niestety nie trudno było zauważyć, że między Guerreiro a zawodnikiem Benfiki brakuje chemii. Osobiście najbardziej zawiodłem się na Cancelo. Nawet mimo pomocy Bernardo, piłkarz Juve psuł prawie każdą akcję. Jego wrzutki były za mocne, rzadko wchodził w pojedynki jeden na jeden. Widać było, że wychowanek Benfiki jest świeżo po kontuzji.

Oczywiście świetne zawody rozegrał Pjatow, który w fenomenalny sposób zatrzymał próby Cristiano czy André Silvy. Jednak Portugalczycy nie stworzyli sobie praktycznie żadnej stuprocentowej sytuacji. Stwarzali zagrożenie po indywidualnych akcjach Ronaldo, Bernardo czy Rafy. Pod koniec meczu podopieczni Szewczenki mogli uciszyć Stadion Światła. Fatalnie zachował się Rui Patrício, który wypluł piłkę przed siebie. Z prezentu nie skorzystał Júnior Moraes, który fatalnie przestrzelił.

Na Portugalczyków czekała groźniejsza Serbia. Santos największych zmian dokonał w drugiej linii. Ze składu wypadli Neves i Moutinho. W ich miejsce wskoczyło dwóch przedstawicieli ligi portugalskiej - Danilo Pereira i Rafa Silva. Fernando Santos chciał zdominować Serbów siłą fizyczną Danilo i Williama. Względem ostatniego meczu nastąpiła jeszcze jedna zmiana. 29-letni Dyego Sousa zastąpił André Silvę.

Reprezentacja Pięciu na stworzenie stuprocentowej sytuacji potrzebowała... 4 minut. William fatalnie spudłował z kilku metrów. Jak Portugalia gra dobrze w ofensywie, to w defensywie musi być gorzej. Tadić zagrał piłkę za plecy obrońców, a tam Rui Patrício wpadł w serbskiego gracza. Szymon Marciniak wskazał na wapno. Tadić się nie pomylił.

Na domiar złego po pół godzinie gry murawę z powodu kontuzji mięśniowej opuścił Cristiano Ronaldo. Oznaczało to zmianę formacji. Na boisku pojawił się Pizzi, który pełnił funkcję bocznego pomocnika. Dyego Sousa był wówczas typową dziewiątką. Przed przerwą do remisu doprowadził Danilo Pereira. Pokazał jak defensywny pomocnik powinien uderzyć piłkę z dużej odległości.

Trzeba powiedzieć jedno - Portugalia grała o niebo lepiej niż miało to miejsce z Ukrainą. Tworzyli okazje, lecz zabrakło skuteczności. O ile zwalanie winy na Santosa po meczu z Ukrainą było zrozumiałe, to trudno o hejt w jego stronę po meczu z Serbami. Były trener reprezentacji Grecji dokonał dobrych zmian personalnych. Zabrakło szczęścia i dobrego sędziego. Jak dobrze wiemy, Szymon Marciniak okradł Portugalczyków z karnego. Co więcej, polski arbiter po meczu osobiście przeprosił Santosa za błędne decyzje.

Czego lub kogo zabrakło? Klasycznej dziewiątki w formie. André Silva się w niej nie znajduje, a napastnik Bragi oferuje ciekawy profil, lecz musi lepiej zapoznać się z reprezentacją. Ponadto zabrakło bocznych obrońców. Odważna opinia, lecz jest wiele argumentów, które ją popierają. Guerreiro zabrakło współpracy z partnerami, więc nie mógł pokazać swojej dyspozycji z Dortmundu. A Cancelo był jakiś nieswój. Nie przypominał zawodnika z Ligi Narodów. Być może wpływ na jego formę miała niedawna kontuzja. Semedo pewnie zaciera ręce, ale Cancelo wydaje się niepodważalnym elementem układanki Santosa. Niektórzy nie są zadowoleni z formy Patrício, ale osobiście jestem pewien, że był to tylko wypadek przy pracy.

A kogo winią portugalskie media? Oprócz sędziego, kozłem ofiarnym został Fernando Santos. Moim zdaniem krytyka 64-latka jest trochę nieuzasadniona. Portugalia nie gra wielkiej piłki, lecz pragmatyczność Santosa w przyszłości może okazać się kluczowa. Na razie jedno jest pewne - do zwolnienia jego osoby jest bardzo daleko.

Portugalia 5 czerwca wróci do gry na mecz ze Szwajcarią w ramach półfinału Ligi Narodów. Kogo może powołać Santos? Oczywiście poniżej pojawią się gracze, którzy nie otrzymali powołania na ostatnie mecze.

● Gelson Martins - po przejściu do Monaco odżył. Znów przypomina tego Gelsona ze Sportingu. W 7 meczach Ligue 1 zdobył 3 bramki i zaliczył jedną asystę. 23-latek stał się motorem napędowym francuskiej drużyny i wyprowadził ją ze strefy spadkowej.

● Rafael Leão - 19-latek razem z Nicolasem Pépé podbijają francuskie boiska, a Lille pewnie kroczy po wicemistrzostwo Francji. Były piłkarz Sportingu rozegrał 21 meczów, w których zdobył 7 bramek i zaliczył 2 asysty. Sam Fernando Santos stwierdził, że on i Éder jest jedną z opcji.

● Ricardo Pereira - ostatnio wypadł z kadry Santosa, co może dziwić, ponieważ rozgrywa kapitalny sezon w Leicester City i jest kluczowym piłkarzem ( 29 meczów w PL, 2 bramki, 6 asyst ). Nominalnie jest prawym obrońcą, ale bez problemów może grać na lewej stronie. A piłkarsko na pewno nie odstaje od Guerreiro czy Ruiego.

● Rony Lopes - kolejny kandydat z AS Monaco. Po długiej kontuzji z miejsca stał się podstawowym graczem. Regularnie stawiał na niego Thierry Henry, a Leonardo Jardim również jest zachwycony 23-latkiem. Jego główną zaletą jest uniwersalność. Potrafi grać jako ofensywny czy lewy pomocnik. Jednak myślę, że Santos pominie Lopesa również w najbliższych powołaniach.

Do powyższego grona dodałbym Bruno Fernandesa i João Félixa. Niestety dopadł ich wirus FIFA i musieli opuścić zgrupowanie z powodu kontuzji. Widzimy, że Santos ma problem ze środkiem pola i atakiem. Ukojenie dla tych formacji powinni przynieść odpowiednio Fernandes i Félix. I to w nich upatruję największe nadzieje podczas czerwcowego pojedynku o finał Ligi Narodów.


Radek Misiura

@Radek_Misiura

Staram się być specem od ligi portugalskiej. Sympatyzuję z Benficą. Prowadzę konto @Benfica_Polska. Nie przepadam za FC Porto. Redaktor na @SofaGOL.

Komentarze