Polacy za granicą

Igor Lewczuk wróci latem do Polski?

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: gol.pl, gol.pl

Tagi

Igor Lewczuk po sezonie odejdzie z Girondins Bordeaux. Doświadczony obrońca zakończy zatem swój trzyletni pobyt w klubie z regionu Nowej Akwitanii i wielka szkoda, że przez dręczące go kontuzje, nigdy nie był w stanie na dobre zadomowić się tam w pierwszym składzie.

Igor Lewczuk jest w Polsce kojarzony głównie z tego, że aż z trzema klubami sięgał po Puchar Polski - w 2010 roku z Jagiellonią, w 2014 roku z Zawiszą Bydgoszcz i następnie dwukrotnie z Legią Warszawa w roku 2015 i 2016. To właśnie w barwach „Wojskowych” defensor zaczął wznosić się na wysoki poziom swojej gry, stając się czołowym pod tym względem zawodnikiem w lidze, w dużej mierze także przez jego uniwersalność.

Wychowanek Hetmana Białystok na boiska ekstraklasy wypłynął latem 2008 roku, kiedy to po solidnych występach w Zniczu Pruszków trafił do Jagiellonii Białystok. Sprawa z Jagiellonią była bardzo zawiła, ponieważ Lewczuk miał wielki żal do klubu, że wcześniej nie zdecydował się go ściągnąć i nawet gdy był testowany w 2005 roku przez ówczesnego trenera Adama Nawałkę, to trudno było to nazwać normalnymi testami sportowymi.

” To były takie testy, że nawet nie ma o czym wspominać. To było raczej na zasadzie: niech przyjedzie, zagra, a potem sobie idzie „

Los jednak chciał, że Lewczuk spełnił swoje marzenie gry dla Jagiellonii, a duży kredyt zaufania dał mu trener Michał Probierz - który wtedy po raz pierwszy objął stery w klubie. Po bardzo udanych dwóch latach i regularnych występach, przyszedł jednak feralny mecz w eliminacjach Ligi Europy przeciwko Arisowi Saloniki, w którym po dwóch fatalnych błędach trener Probierz zdjął Lewczuka z boiska po 23 minutach - następnie skreślił go na całą rundę jesienną.

Feralny mecz z Arisem
Źródło: http://zabiaperspektywa.blox.pl

Do regularnej gry Lewczuk wrócił w rundzie wiosennej, po wypożyczeniu do Piasta Gliwice. Po zakończeniu kampanii 10/11 przeniósł się do Ruchu Chorzów, gdzie występował kolejne dwa lata. Mimo słabej wiosny w 2014 roku i szczęśliwego utrzymania się w lidze, 28-letni wtedy obrońca postanowił dołączyć do Zawiszy Bydgoszcz. Rok spędzony na Kujawach był najlepszy dla niego przed późniejszą karierą w Legii. Swoją grą zaczął wspinać się na coraz lepszy poziom, a poza wspomnianym Pucharem Polski, Zawisza awansował także do grupy mistrzowskiej - którą ukończył ostatecznie na ósmym miejscu.

Legia oknem wystawowym

Po tak dobrym sezonie przyszedł czas na duży test umiejętności, który Lewczuk bez problemu zdał. Po transferze do Legii Warszawa nie miał problemów z regularną grą i dzięki dalszemu rozwojowi umiejętności idealnie wpasował się w prezentowany przez zespół styl. W barwach „Wojskowych” rozegrał 85 spotkań w nieco ponad dwa lata i poza występami w fazie grupowej Ligi Europy, pomógł w historycznym awansie do Ligi Mistrzów. Bardzo niespodziewanie tuż po tym sukcesie obrońca postanowił opuścić zespół i przenieść się do Girondins Bordeaux, które miało spore problemy z zestawieniem defensywy i „na gwałt” szukało kogoś kto z marszu wejdzie do składu i zapewni solidny poziom.

” Mam już 31-lat i to ostatni dzwonek, żeby wyjechać za granicę. Bardzo żałuję, że nie zagram z Legią w Lidze Mistrzów. Zapewne gdyby w grupie była Barcelona to nie zgodziłbym się na transfer „

Zakładam, że prawie każdy zawodnik na miejscu Lewczuka odszedłby do silniejszej ligi, mając jedyną w swojej karierze szansę gry poza naszym krajem. Mało kto się przecież spodziewał, że nagle jego rozwój pójdzie tak do przodu.

Zdrowie nie wytrzymało

Pobyt we francuskiej drużynie zaczął się znakomicie. Pierwszy sezon to aż 33 występy i zagwarantowanie sobie występu w eliminacjach Ligi Europy, gdzie potem Bordeaux doznało kompromitującej porażki w dwumeczu z węgierskim Videotonem.

Do pełni szczęścia naszemu zawodnikowi brakowało wtedy tylko gry w reprezentacji Polski, czego domagało się wielu kibiców. Lewczuk co prawda był powoływany przez Adama Nawałkę na mecze eliminacji mistrzostw świata - jednak nie było mu dane ani razu pojawić się na boisku.

Źródło: ocdn.eu

Apetyt u samego zawodnika po takim sezonie rósł. Niestety w pierwszych kolejkach nowej kampanii Lewczuk musiał uznawać wyższość kapitana Jeremy’ego Toulalana i Serba Vukasina Jovanovicia. Do tego na prawej obronie nienaruszalną pozycję miał Senegalczyk Youssouf Sabaly. Gdy pod koniec września w końcu udało mu się wrócić do wyjściowego składu i ponownie zbierał dobre opinie za swoją grę, przytrafiła mu się poważna kontuzja kolana w meczu z Olympique Marsylią - przez którą nasz obrońca musiał pauzować aż do kwietnia.

Klub w trakcie kontuzji zachował się z wielką klasą, w połowie grudnia przedłużając z Lewczukiem kontrakt do końca sezonu 19/20.

” W tym sezonie Igor Lewczuk nie gra zbyt wiele, ale mimo tego klub jest z niego zadowolony, czego dowodem jest nowy kontrakt. – Doceniamy jego zalety zarówno jako piłkarza, jak i jako człowieka. To profesjonalista. Na początku sezonu grał mało, ale zachowywał się wzorowo. Jest ważnym ogniwem w szatni, podczas przygotowań pracował bardzo ciężko, więc zdecydowaliśmy się przedłużyć kontrakt „

Tak skomentował tę sytuację prezes klubu Stephane Martin.

Światełko w tunelu pojawiło się przed tym sezonem, gdy Lewczuk przepracował okres przygotowawczy i od startuligi oraz eliminacji Ligi Europy był podstawowym zawodnikiem. Niestety problemy zdrowotne cały czas się za nim ciągnęły, przez co także gdy był zdrowy odstawał nieco poziomem od innych defensorów i od końca października do teraz rozegrał zaledwie jedno (!) spotkanie.

Niedawno z Bordeaux wyciekły informacje, że jego kontrakt nie będzie przedłużony i po zakończeniu sezonu stanie się wolnym zawodnikiem. Ostatecznie dla Żyrondystów Lewczuk rozegrał 54 spotkania, co jest do tej pory trzecim wynikiem w jego klubowej karierze.

Czy zatem nadszedł czas powrotu na polskie boiska? Z takim doświadczeniem i wyrobioną marką kilka lat wcześniej - zdecydowanie uważam, że Lewczuk mógłby wzmocnić czołowe kluby Ekstraklasy, gdyby rzecz jasna jego problemy zdrowotne odpuściły. Przed Lewczukiem jeszcze ładnych kilka lat grania i mam nadzieję, że "spadnie na cztery łapy" i będzie dalej pokazywał swoje spore jak na obrońcę umiejętności. Osobiście bardzo mi szkoda tego, że nigdy nie miał możliwości na dobre wskoczyć do składu reprezentacji.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze