Retro Piłka

Psycho Pat

Victor Morawski @MorawskiVictor

Fot: e0.365dm.com, e0.365dm.com

Tagi

Nigdy nie był wirtuozem futbolu, był walczakiem gotowym złamać rywalom wszystkie kości byle tylko jego drużyna wygrała. W dzisiejszych czasach pewnie szybko utemperowano by jego grę, ale w latach 80. mogliśmy podziwiać wojownika, który budził strach w swoich rywalach. Zresztą, czy byle kto dostaje przydomek „Psycho Pat”?

Patrick William Roger van den Hauwe, a zdrobniale Pat Van Den Hauwe urodził się 16 grudnia 1960 r. w Dendermonde w Belgii, jednak był obywatelem Zjednoczonego Królestwa. Wychował się w Londynie, ale karierę zaczynał w Birmingham City. W barwach „Blues” zadebiutował 7 października 1978 r. mając zaledwie 17 lat. Jego drużyna spadła w tamtym sezonie z First Division jednak już po roku do niej wróciła. Kolejne lata Birmingham spędziło na bronieniu się przed spadkiem, natomiast Pat wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie i wyrabiał sobie miano dobrego lewego obrońcy, który nigdy nie odstawia nogi. Na St Andrew’s Stadium grał do końca sezonu 1983/1984, gdy jego drużyna ponownie spadła z ligi. Zagrał dla Birmingham 143 spotkania. Po piłkarza spadkowicza postanowił sięgnąć świeżo upieczony zdobywca FA Cup, Everton, który zapłacił za niego 100 tysięcy funtów. „The Toffees” wzmacniali się przed grą w Pucharze Zdobywców Pucharów, jednak sezon 1984/85 przekroczył najśmielsze oczekiwania kibiców z Goodison Park. Zespół, którego ważnym elementem był, ”Psycho Pat” jak nazywany był ze względu na twardą grę bohater tego tekstu, nie tylko wygrał Puchar Zdobywców Pucharów, pokonując w finale austriacki Rapid Wiedeń 3-1, ale też niespodziewanie odzyskał tytuł Mistrza Anglii po 15 latach. Everton zagrał również w finale FA Cup, jednak tam Van Den Hauwe i spółka nie sprostali Manchesterowi United.

O swoim przydomku wypowiedział się tak:

„Być popularnym, nawet jeśli nazywają cię Psycho, to jednak popularność, więc robisz coś dobrego dla klubu i kibiców. Zbliżyłem się z kibicami Evertonu.”

Kolejny sezon rozpoczęli od pokonania „Czerwonych Diabłów” w meczu o Tarcze Wspólnoty. Reszta sezonu była jednak dla „The Toffees” ogromnym rozczarowaniem. W lidze zajęli 2 miejsce, na dodatek przegrali finał FA Cup. Najgorsze dla kibiców było jednak to, że oba te trofea zabrał im sprzed nosa odwieczny rywal - Liverpool. Sezon 1986/87 był dla Pata trudny z uwagi na kontuzję, przez którą nie zagrał większości spotkań, jednak to jego bramka przeciwko Norwich City zagwarantowała Evertonowi tytuł Mistrza Anglii – ostatni jaki do tej pory wywalczyli. Zdobywca pamiętnej bramki wspomina ją tak: 

„Pamiętam jak biegłem do pola karnego, a Trevor dośrodkowywał z narożnika. Piłka po prostu odbiła się przede mną a ja przestałem myśleć zamknąłem oczy i uderzyłem.”

Co ciekawe, był to jeden z zaledwie 3 goli jakie Van Den Hauwe strzelił w koszulce Evertonu.

Kolejne lata nie były już tak udane. „The Toffees” nie potrafili nawiązać walki o kolejne trofea, poza jednym wyjątkiem. W sezonie 1988/1989 doszli do finału Pucharu Anglii, drugi raz przed Patem ukazał się szansa sięgnięcia po FA Cup i drugi raz zabrał mu ją odwieczny rywal – Liverpool.

Po tym meczu „Psycho Pat” opuścił Everton- klub, gdzie święcił największe sukcesy, klub, którego kibice uwielbiają go do dziś i został piłkarzem Tottenhamu Hotspur. Koszulkę klubu z hrabstwa Mersey przywdziewał 201 razy.

Przez 4 lata zagrał dla „Spurs” 145 spotkań i osiągnął jeden znaczący sukces. W sezonie 1990/1991 wygrał wreszcie FA Cup pokonując w finale Nottingham Forest 2-1.

Jeśli chodzi o reprezentacje mógł on reprezentować Belgię, Anglię, Szkocję, Walię i Irlandię Północną. Zdecydował się grać dla Walii, mimo zapytań od Anglii i Belgi. Dla „Smoków” zagrał 13 razy. Mówiono, że wybrał tę reprezentację za względu na korzenie, jednak zdementował to w swojej autobiografii, noszącej ciekawy tytuł „Psycho Pat: Legend or Madman”.

Nigdy nie był wirtuozem futbolu, ale zawsze poświęcał dla swojej drużyny serce, przez co kibice go kochali, no nie liczą kibiców rywali, którzy patrzyli z przerażeniem jak ich ulubieńcy padają na ziemie po kolejnym zderzeniu z szalejącym na lewej obronie Evertonu „Psycho Patem” Van Den Hauwe

Był wręcz stereotypowym piłkarzem-zabijaką z lat 80. Grał twardo, nie odstawiał nogi, a po meczach lubił wypić. Jednak za drużynę był gotów zginąć. Warto pamiętać o takich piłkarzach, szczególnie w czasach, gdzie dba się o zdrowie zawodników wręcz przesadnie i zamiast pasji i walki o każdą piłkę, często oglądamy symulowanie i pretensje po byle popchnięciu.


Victor Morawski

@MorawskiVictor

Kibic #LFC oraz reprezentacji Danii i maniak piłki nożnej. Uwielbiam kraje Nordyckie, ale Futbolem interesuję się na całym świecie.

Komentarze