Inne Ligi

Słodko-gorzki sezon zwieńczony awansem

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Olimpia Grudziądz Mariusz Pawlak Kacper Skibicki

Olimpia Grudziądz po sezonie przerwy wraca na pierwszoligowe boiska. To był w jej wykonaniu dobry rok, acz były momenty, gdy wydawało się, że awans pozostanie w sferze marzeń. Oto co czuł sympatyk klubu w bieżących rozgrywkach.

Latem drużyna przeszła sporą rewolucję kadrową i wtedy przyszło pierwsze zwątpienie. Patrzyłem na tych nowych graczy, na ich CV i myślałem sobie: „to jest skład maksymalnie na 5-6 miejsce, nie widzę szans na awans”. Potem sezon ruszył i już w pierwszej kolejce przyszedł pierwszy cios. Poważny uraz Matica Zitko, który sprawiał, że uwielbiany w Grudziądzu Słoweniec miał przed sobą długą przerwę. Jednak start sezonu był naprawdę dobry. W pierwszych kolejkach udało się chociażby pokonać spadkowicza z Siedlec, Radomiaka, rozbić Skrę Częstochowa i zremisować po ambitnej grze z Ruchem Chorzów.

Po pierwszych kolejkach Olimpia pewnie zmierzała w stronę awansu, zespół bił praktycznie każdego, a klubu nie zastopowała nawet porażka w Bełchatowie. Wszystko szło świetnie i można było sądzić, że zespół będzie spokojnie ciągnął w kierunku awansu. A potem… przyszedł kryzys.

Po pokonaniu na wyjeździe Rozwoju w 10 kolejce Olimpia nie wygrała przez kolejne 6 spotkań. Wielu zaczęło stawiać krzyżyk na zespole. Na zakończenie pierwszej rundy sezonu przyszedł mecz z Widzewem. Mecz ten przez 88 minut się Olimpii nie układał. Przegrywali 0-2, grali nie najlepiej. Nie był to ich mecz. A potem w ciągu 5 minut strzelili 3 bramki i ostatecznie pokonali RTS. To co tamtego dnia zagrali grudziądzanie, to było niesamowite. Z tamtego meczu zapamiętać najłatwiej było 2 obrazki. Wściekłych piłkarzy Widzewa schodzących do szatni i kontuzjowanego Matica Zitko wskakującego na balustradę trybuny VIP. To był niesamowity mecz.

Niestety jesienią nic więcej już właściwie grudziądzki zespół nie pokazał. Zimą zaś przyszły dwie informacje które wstrząsnęły kibicami. Najpierw doszło do zmiany sternika klubu. Miejsce będącego przez 12 lat prezesem Jacka Bojarowskiego zajął Sylwester Szałkowski, dotychczas niezwiązany z klubem. Z początku spore było zszokowanie i pytanie: dlaczego? Chwilę później to się wyjaśniło. Okazało się, że piłkarze Olimpii nie otrzymywali przez długi czas wypłat. Dodatkowo niedługo później odbyła się konferencja prasowa, na której nowy prezes mówił, że od awansu do I ligi jest uzależnione dalsze istnienie klubu.

Start rundy wiosennej w wykonaniu Olimpii można nazwać wymarzonym. Najpierw wysokie zwycięstwo w Częstochowie 4-0, potem wygrana w Chorzowie, a następnie na domowym terenie z GKS-em Bełchatów. W kolejnej kolejce przyszło starcie z Górnikiem Łęczna. Znów Olimpia grała średnią pierwszą połowę, po której remisowała 1-1, by w drugiej części meczu praktycznie nie wpuszczać Górnika na swoją połowę i wygrać mecz 6-1. To był pogrom z gatunku takich jakie rzadko kiedy oglądamy na szczeblu centralnym.

Z meczu na mecz Olimpia się rozkręcała i o klubie z Grudziądza zaczęto mówić jako o kandydacie do awansu. W pewnym momencie, tuż pod koniec sezonu przyszły niespodziewane porażki, najpierw domowa z ROW-em Rybnik, potem na wyjeździe z Gryfem Wejherowo, a więc z drużynami, które biją się w bieżących rozgrywkach o utrzymanie. W internecie kibice zaczęli snuć w tym momencie teorie, że piłkarze dostali zakaz awansu i klub ma pozostać w II lidze. Okazało się jednak dość szybko, że przypuszczenia te nie były zgodne z prawdą. Ostatnie 3 kolejki to 3 zwycięstwa – z Resovią, a następnie dwa bardzo prestiżowe kolejno z Widzewem Łódź i Elaną, które dały ostatecznie awans.

Oczywiście awansu tego nie byłoby bez kilku bohaterów grudziądzkiego klubu z tego sezonu. Tym pierwszym jest rzecz jasna Mariusz Pawlak, którego zatrudnienie na stanowisku szkoleniowca okazało się strzałem w dziesiątkę. To właśnie zmysł taktyczny Pawlaka i jego sposób prowadzenia drużyny dały Olimpii awans. Kolejnymi bohaterami są piłkarze. Przede wszystkim Wojciech Muzyk, który szybko pokazał, że dość niesprawiedliwie w ubiegłym sezonie był tylko trzecim bramkarzem. Za golkiperem Olimpii fenomenalny sezon, swoją grą idealnie zabezpieczał tyły. Sporo drużynie dał Przemysław Kita, który nie mylił się w najważniejszych momentach i strzelił kilka arcyistotnych bramek. Na koniec warto wspomnieć o dwóch graczach, którzy do klubu trafili wiosną i poprowadzili grę Olimpii, też posiadając spory udział w awansie. To Tiago Alves Mendes i German Ruiz. Obaj z umiejętnościami na grę co najmniej ligę wyżej, w Grudziądzu okazali się wiosną być kluczowymi piłkarzami.

No i jest jeszcze można rzec, że odkrycie sezonu w II lidze i poniekąd w polskiej piłce – Kacper Skibicki. Młody zawodnik jest obecnie już piłkarzem Legii, a na boiskach drugoligowych pokazywał się z bardzo dobrej strony i wyraźnie przerastał momentami te rozgrywki. 


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze