Ekstraklasa

Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: JAKUB PORZYCKI, Agencja Gazeta

Tagi

Ekstraklasa Trenerzy Fornalik Probierz Stokowiec Papszun

Kilka dni temu zakończył się w Polsce sezon 2018/19, nadszedł więc czas podsumowań. Na Gali Ekstraklasy rozdano nagrody, których większość zgarnęła ekipa sensacyjnego mistrza Polski – Piasta Gliwice. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na innego „wygranego” minionego sezonu. Polskich trenerów.

Polska myśl szkoleniowa wielokrotnie stawała się obiektem żartów, a wielkie (jak na naszą ligę) kluby chętnie zatrudniały obcokrajowców, w zamian oczekując sukcesów. Szkoleniowiec zza granicy oznaczał powiew świeżości i odmianę od kręcącej się nieustannie karuzeli trenerskiej. Jeżeli jednak spojrzymy na drużyny, które odniosły sukces w sezonie 2018/19, możemy zauważyć co najmniej jeden wspólny mianownik – polski trener.

Najbardziej oczywistym przykładem jest osoba Waldemara Fornalika, który zdobył tytuł mistrza kraju z Piastem Gliwice. To co nie udało się kilka lat temu Radoslavowi Látalowi zdołał osiągnąć Waldek King. Historyczne, pierwsze mistrzostwo Polski sprawiło, że były selekcjoner wpisał się złotymi zgłoskami do kronik gliwickiego klubu. Fornalik udowodnił nie tylko sobie i kibicom, że w dalszym ciągu jest świetnym trenerem. Pokazał, że Polak potrafi i nie trzeba uparcie szukać kandydatów do objęcia zespołu za granicą. Nie jest to jedyny polski szkoleniowiec, który może poczuć dumę z niedawnych dokonań.

Kolejnym beneficjentem zakończonych właśnie rozgrywek jest Piotr Stokowiec. Urodzony w Kielcach trener poprowadził gdańską Lechię do triumfu w Pucharze Polski oraz zajął trzecie miejsce w lidze. Gdańszczanie cieszą się ze zdobytego trofeum oraz wyczekują na eliminacje do europejskich pucharów, chwaląc Piotra Stokowca, bez którego trudno byłoby o tak dobre wyniki. Po nieudanym sezonie 2017/18, w którym zespół z Trójmiasta otarł się o spadek, władze klubu postanowiły zaufać trenerowi, co okazało się strzałem w dziesiątkę.

Nie tylko w Gdańsku cierpliwość zaprocentowała, bowiem trudne chwile przeżywał także kolejny szkoleniowiec, który wprowadził swoją drużynę do eliminacji Ligi Europy - Michał Probierz. Gdy jego Cracovia znajdowała się w dole ligowej tabeli, profesor Filipiak nie uległ presji i pozostawił na stanowisku trenera, którego zwolnienia domagali się kibice. Była to słuszna decyzja, a dla charyzmatycznego sternika krakowskiego zespołu jest to szczególnie ważny sukces, ponieważ wielokrotnie orędował on za tym, aby prezesi ekstraklasowych klubów nie zwalniali swoich rodaków, gdy ich drużyny przeżywać będą kryzys.

Awans do ekstraklasy zagwarantowały sobie ŁKS Łódź i Raków Częstochowa, prowadzone przez (a jakże!) Polaków – Kazimierza Moskala i Marka Papszuna. Szczególnie ten drugi trener jest chwalony za swoje dokonania. Poza mistrzostwem pierwszej ligi wyeliminował on z rozgrywek Pucharu Polski Lecha Poznań i Legię Warszawa. Z obydwoma klubami był zresztą łączony, ale w marcu przedłużył swój kontrakt z Rakowem ku uciesze miejscowych kibiców.

Zakończony kilka dni temu sezon 2018/19 napawa nadzieją, że nasze kluby obdarzą zaufaniem polskich trenerów. Miedź Legnica mimo spadku z ligi nie zamierza zwalniać Dominika Nowaka, a Lech Poznań zdecydował się na pozostawienie Dariusza Żurawia w roli szkoleniowca pierwszego zespołu. Na Gali Ekstraklasy w trójce nominowanych do miana trenera sezonu znaleźli się opisani w tym tekście: Fornalik, Probierz i Stokowiec. Każdy z nich w pewnym momencie swojej pracy w obecnym klubie bliski był zwolnienia. Okazało się, że warto było im zaufać, zamiast zwalniać i zastępować innym (być może zagranicznym) kandydatem. Niech to będzie lekcja, której morał najlepiej oddadzą słowa Stanisława Jachowicza:

Cudze chwalicie,
Swego nie znacie,
Sami nie wiecie,
Co posiadacie.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze