Polacy za granicą

Sebastian Mrowca zagra w 2. Bundeslidze!

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: DFB, DFB

Tagi

Piłkarz o wielkim charakterze, którego nie zniszczyły poważne kontuzje. Sebastian Mrowca w swoim piątym sezonie w SV Wehen Wiesbaden i pierwszym w roli kapitana, wywalczył w końcu upragniony awans do 2. Bundesligi. 25-letni pomocnik w końcu będzie mógł pokazać swoje umiejętności w lepszej lidze, na co zdecydowanie zasłużył.

Mrowca jest jednym z tych zawodników, którzy mimo iż szkolili się na niemieckich boiskach, od zawsze byli pewni tego, że chcą występować w reprezentacji Polski. Warto przy tym wspomnieć, że takie słowa od samego zawodnika padały w czasach, gdy był kapitanem młodzieżowej drużyny Bayernu Monachium.

Jego rozwój w szkółce Bawarczyków szedł na tyle dobrze, że udało mu się rozegrać cztery mecze sparingowe w pierwszym zespole i rodziły się spore nadzieje na wskoczenie z czasem do pierwszego zespołu. Mrowca w tamtych czasach najbardziej kumplował się z Davidem Alabą, jednak później okazało się, że ich kariery potoczyły się zgoła inaczej... W dużej mierze przez zerwane więzadła krzyżowe w kolanie. To spowodowało duże zachwianie w rozwoju piłkarskim naszego zawodnika.

Pech

Gdy w 2013 roku Mrowca stracił już możliwość gry w drużynie młodzieżowej i nie chciał zbytnio występować w drużynie rezerw, pojawiło się rozważanie nad swoją dalszą karierą. Mimo ofert kilku klubów z Bundesligi i ze Szwajcarii, 19-letni wtedy zawodnik postanowił przenieść się na zasadzie transferu definitywnego do drugoligowego Energie Cottbus, wierząc w swoje szanse wskoczenia do pierwszego zespołu.

Z początku wszystko wyglądało solidnie. Mrowca został włączony do pierwszego zespołu i miał balansować między kadrą meczową na mecze 2. Bundesligi a występami w drużynie rezerw. Wrzesień jednak przyniósł coś, co kompletnie zaprzepaściło jakiekolwiek szanse walki o skład. Mrowca po raz drugi w niedługim odstępie czasowym zerwał więzadła krzyżowe... Młody pomocnik stracił przez to cały sezon i jedynie na przełomie kwietnia i maja, gdy doszedł do pełni sił zdołał rozegrać dwa pełne spotkania w rezerwach. Po sezonie i braku perspektyw w klubie z Cottbus, przyszedł czas na kolejną zmianę klubu i zejście poziom niżej. Nowym miejscem do grania okazało się SV Wehen Wiesbaden, gdzie w tamtym czasie występował także inny polski zawodnik David Blacha.

Stabilizacja mimo chwilowego zachwiania

Mrowca od razu zyskał zaufanie w oczach ówczesnego trenera Marca Kienle, który ustawiał go na prawej obronie, bądź typowym defensywnym pomocniku - widząc jego zdolności do gry defensywnej oraz duży przegląd pola w wyprowadzaniu piłki. Na obu pozycjach 21-letni zawodnik radził sobie bez zarzutu, jednak cały czas ciągnęły się za nim problemy zdrowotne, na szczęście urazy były bardziej w kwestiach mięśniowych - przez co opuszczał tylko pojedyncze spotkania.

Gdy Mrowca na dobre stał się ważną postacią w klubie znad Renu, niestety pod koniec kampanii 15/16 więzadło krzyżowe nie wytrzymało po raz trzeci i można było się zastanawiać, czy jego głowa wytrzyma po raz kolejny taki uraz - mając w pamięci dwie wcześniejsze stracone przez to duże szanse gry na wyższym poziomie.

Po aż 11-miesięcznej przerwie i spokojnego dochodzenia do zdrowia, Mrowca był systematycznie wprowadzany do pierwszego zespołu i rozegrał tylko trzy pełne spotkania w końcówce sezonu 16/17. Głównym celem było wzorowe przygotowanie go na kolejne rozgrywki i wzmocnienie nogi na tyle, by nie doszło do ponownego „rozsypania”. Cały ten letni okres przebiegł bez zastrzeżeń i polski defensor wrócił do regularnego grania, odpłacając się za otrzymane duże zaufanie bardzo solidną grą. Od problemów niestety nie uciekł, bo wspominane wcześniej drobne urazy mięśniowe zaczęły nawracać ponownie w ostatniej części rozgrywek.

Zasłużony sukces

W Wehen systematycznie budował się zespół, który miał powalczyć o awans na zaplecze Bundesligi. Zespół z Wiesbaden blisko sukcesu był już w kampanii 17/18, gdy przez większość sezonu znajdował się w czołówce tabeli, jednak w końcówce sezonu przegrał walkę o grę w barażach z Karlsruher - zaledwie o jeden punkt!

Na bazie zebranych doświadczeń, latem dokonano w zespole odpowiednich wzmocnień i co dla nas najważniejsze - wybrano nowego kapitana, którym został właśnie Sebastian Mrowca. Z czasem okazało się, że trener Rüduger Rehm dokonał fantastycznego wyboru, gdyż wpływ Mrowcy na mentalne nastawienie do spotkań całego zespołu był bardzo duży.

Wehen źle zaczął cały sezon, wygrywając zaledwie jedno spotkanie w sześciu pierwszych kolejkach. Następnie jednak forma zaczęła systematycznie rosnąć i już na koniec rundy jesiennej podopieczni trenera Rehma wskoczyli na 6. pozycję w lidze, przez co ponownie zaczęto wierzyć, że będzie możliwość powalczenia o awans. Mrowca tradycyjnie niestety walczył ze zdrowiem i w środku sezonu opuścił 10 kolejek z powodu naderwania włókna mięśniowego. Gdy jednak wrócił na mecze wiosenne, zespół z Wiesbaden zanotował wspaniały czas i w 11-stu ostatnich kolejkach przegrał zaledwie dwukrotnie. Taki finisz sezonu pozwolił im zająć ostatecznie trzecie miejsce, dające upragniony baraż o awans do 2. Bundesligi.

W najważniejszym dwumeczu sezonu Wehen zmierzył się z Ingolstadt, w którym występuje dobrze nam znany Sonny Kittel. Pierwsze spotkanie zostało rozegrane w Wiesbaden i to goście okazali się lepsi wygrywając nieznacznie 2:1, dając sobie duże szanse na to, by na własnym stadionie przypieczętować utrzymanie na zapleczu Bundesligi. Kilka dni później na stadionie Audi-Sportpark, kibice gospodarzy doznali jednak wielkiego szoku, gdy już do przerwy Wehen prowadziło 3:1, grając o niebo lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Ingolstadt w drugiej połowie zdołało strzelić tylko jednego gola, zatem dzięki bramkom na wyjeździe - to właśnie SV Wehen Wiesbaden wywalczył promocję do 2. Bundesligi.

Polski kapitan zespołu miał olbrzymi wkład w ten sukces. W samej końcówce sezonu trener Rehma postanowił wystawiać Mrowcę na środku obrony, gdzie także radził sobie bezbłędnie, emanując dużym spokojem z piłką przy nodze, dzięki czemu rozegranie piłki od linii defensywnej cały czas stało na dużym poziomie.

Nie wydaje się, by po takim sukcesie doszło do nagłej zmiany kapitana, zatem warto będzie obserwować zespół z Wiesbaden w rozgrywkach 2. Bundesligi, ponieważ nie często się zdarza sytuacja, by polski zawodnik był kapitanem w zagranicznym zespole. Jeżeli chodzi o czysto piłkarskie umiejętności Mrowcy, to jestem przekonany, że są one odpowiednie na ten poziom rozgrywek i regularna gra może spowodować dalszy rozwój umiejętności.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze