Polacy za granicą

Przed Pawłem Dawidowiczem najważniejszy test w karierze

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: HellasVeronaFC, HellasVeronaFC

Tagi

Hellas Verona z Pawłem Dawidowiczem w składzie wywalczyła wczoraj awans do Serie A, pokonując w dwumeczu 3:2 AS Cittadellę. Polski obrońca dzięki temu w końcu będzie mógł pokazać swoje umiejętności w silnej lidze, na co przyszło mu dosyć długo czekać. Najbliższy sezon idealnie nam pokaże czy jego rozwój poszedł w dobrym kierunku.

Dawidowicz z kraju wyjechał latem 2014 roku, gdy z Lechii Gdańsk wykupiła go portugalska SL Benfica. Klub słynący z bardzo dobrego rozwoju młodzieży od razu włączył go do drugoligowej drużyny rezerw, gdzie grający jeszcze wtedy na pozycji defensywnego pomocnika 19-latek miał walczyć o pierwszy skład. To naszemu zawodnikowi udało się na dobre w rundzie wiosennej, w której uporał się z jesiennymi problemami zdrowotnymi i na pełnych obrotach mógł pomagać drużynie. Po zakończeniu pierwszej kampanii na portugalskich boiskach, Dawidowicz nie skrywał jednak rozczarowania, licząc na większe szanse wejścia do pierwszej drużyny.

” Niestety, w pierwszym sezonie nie dane mi było zadebiutować w pierwszym zespole. Przyjechałem do Lizbony z myślą o grze w Benfice, a nie w jej rezerwach, dlatego nie ukrywam rozczarowania. Jeśli okaże się, że w nowym sezonie nie mam szans na występy w najwyższej lidze, chciałbym zostać wypożyczony, najlepiej do któregoś z klubów w Portugalii. „

W trakcie przygotowań do kolejnego sezonu okazało się, że Dawidowicz ponownie może liczyć jedynie na występy w rezerwach. Nie pojawiła się także żadna opcja wypożyczenia, zatem nasz zawodnik mimo niezadowolenia ze swojej sytuacji musiał dalej grać w w drugiej lidze. Pod koniec rundy jesiennej zaczęły pojawiać się plotki o rzekomym możliwym wypożyczeniu na pół roku do któregoś z klubów dołu tabeli portugalskiej ekstraklasy - jednak i to niestety nie doszło do skutku. Takim sposobem Dawidowicz całe dwa lata w kraju z półwyspu iberyjskiego spędził na zapleczu elity i nie przyszło mu nic innego jak zmiana ligi.

W połowie sierpnia 2016 roku, Dawidowicz zgodził się na roczne wypożyczenie do VfL Bochum, grającego w 2. Bundeslidze. Trener Gertjan Verbeek od początku widział polskiego zawodnika na środku obrony i jeżeli zdrowie na to pozwalało, mimo chwilami słabszych występów, Dawidowicz tylko niektóre mecze zaczynał na ławce rezerwowych. Z biegiem sezonu jego gra wyglądała coraz pewniej, nawet gdy z przymusu musiał grywać na prawej stronie defensywy. Niestety dwie kilkutygodniowe kontuzje mięśniowe spowodowały, że nasz zawodnik rozegrał zaledwie 17 spotkań na przestrzeni całego sezonu. Klub z Bochum chciał po sezonie wykupić go z Benfiki - jednak dyrektor sportowy Christian Hochstatter stwierdził wprost, że klubu nie było stać na przeprowadzenie tego transferu, przez co Dawidowicz musiał wrócić do Portugalii.

Włochy naszym drugim domem

Jak widzę informację, że polski zawodnik przenosi się do Serie A, bądź Serie B - to z góry zakładam, że powinien sobie poradzić. Owszem, są tacy którzy burzą taką tezę, ale to są tylko wyjątkowe przypadki. Gdy zatem przed sezonem 17/18, Dawidowicz przeniósł się na roczne wypożyczenie do US Palermo - było to jednoznaczne z tym, że czeka go kluczowy czas weryfikacji umiejętności, by w przyszłości mieć szanse jeszcze zaistnieć w poważnej piłce.

Po niemrawym początku w klubie z Sycylii, z biegiem sezonu polski defensor wywalczył sobie miejsce w składzie i wprowadził trochę spokoju w ich poczynania defensywne. Dawidowicz bardzo dobrze potrafił odnaleźć się w formacji z trzema obrońcami, wykorzystując naukę gry na prawej obronie, której doznał na niemieckich boiskach. W aklimatyzacji we Włoszech pomagało mu dwóch polskich zawodników występujących w klubie - Radosław Murawski i Przemysław Szymiński, zatem Dawidowicz dostał idealne warunki by móc dalej się rozwijać. Sezon w wykonaniu Palermo potoczył się na tyle dobrze, że ostatecznie awansowali oni do barażów o awans do Serie A - co też było kluczowe dla naszego defensora, w ewentualnym wykupieniu go z Benfiki. Dawidowicz niestety w rewanżowym spotkaniu finałowym z Frosinone Calcio okazał się antybohaterem, otrzymując czerwoną kartkę - przez co Palermo nie zdołało obronić jednobramkowej zaliczki z pierwszego spotkania, tracąc gola w 96. minucie.

Mimo posezonowych informacji o braku porozumienia w kwestii wykupienia Dawidowicza z Benfiki, wydawało się, że i tak nasz zawodnik pozostanie w Palermo w formie przedłużonego wypożyczenia. Wtedy do gry wkroczył Hellas Verona, będący świeżo po spadku z Serie A i mierzący w bardzo szybki powrót do elity. Dawidowicz był tam brany pod uwagę jako kluczowa postać w defensywie i przez cały sezon zasadniczy opuścił zaledwie siedem spotkań, z czego trzy z powodu zawieszenia za kartki. Trener Fabio Grosso "rzucał" Dawidowicza po boisku, wystawiając go przez kilka spotkań na pozycji defensywnego pomocnika, by następnie także na kilka spotkań cofnąć go na środek defensywy. Wiosną klub z Werony zdecydował się na wykupienie Polaka z Benfiki za kwotę dwóch milionów euro, podpisując z nim umowę do 2020 roku. Na początku maja Grosso stracił posadę trenera i jego następca - trener Alfredo Aglietti cudem, w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego zdołał awansować do baraży o awans.

W spotkaniach barażowych, Hellas nie zachwycał swoją formą, jednak skutecznie potrafił przechodzić kolejne fazy - najpierw po dogrywce odprawiając 4:1 AC Perugię Calcio, następnie po bardzo wyrównanym dwumeczu skromnie 1:0 Delfino Pescarę. Największe problemy Hellas napotkał w potyczce finałowej, w której wydało się, że o szczęśliwe rozstrzygnięcie będzie bardzo trudno. Ekipa Gialloblu w słabym stylu przegrała mecz wyjazdowy z AS Citadellą 0:2, jednak cud sprawił, że w rewanżu zdołali ten wynik odrobić i wygrać rzutem na taśmę 3:0. Citadella w drugiej połowie rewanżowego spotkania kompletnie się rozsypała, czego dowodem były otrzymane dwie czerwone kartki, co tylko napędziło zespół Dawidowicza i spowodowało ostatecznie wielką euforię.

24-letni defensor w całym sezonie rozegrał 33 spotkania i tym razem w najważniejszej fazie sezonu wytrzymał psychicznie, prezentując dobrą formę. To daje nadzieję, że możemy się spodziewać jego solidnej gry w nowym sezonie - już na poziomie Serie A. Dawidowicz swoją kilkuletnią tułaczką po drugich ligach - aż w trzech krajach, po prostu zasłużył na poważną szansę na wyższym poziomie i mam nadzieję, że maksymalnie z tego skorzysta, a Helllas Verona okaże się trampoliną do lepszego klubu i do reprezentacji Polski.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze