Reprezentacje

Biało-czerwony nokaut na Izraelu

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: interia.pl, interia.pl

Tagi

Polska Izrael eliminacje EURO 2020 Brzęczek Piątek Lewandowski Grosicki Kądzior Fabiański Zahavi Herzog

Po wymęczonym zwycięstwie 1-0 nad Macedonią Północną reprezentacja Polski podejmowała rozpędzony Izrael. Podopiecznych Jerzego Brzęczka czekało nie lada wyzwanie. Musieli bowiem zatrzymać najskuteczniejszą ekipę naszej grupy. Udało się. Biało-czerwoni wreszcie zagrali tak, jak powinni i wygrali 4-0.

Początek meczu upłynął pod znakiem rozpoznawczym w wykonaniu obydwu ekip. Zarówno Polacy, jak i Izraelczycy próbowali konstruować akcje, ale żadna z nich nie zakończyła się strzałem na bramkę. Biało-czerwoni spróbowali w 8.minucie, lecz Jan Bednarek nieczysto trafił piłkę bitą z rzutu rożnego przez Kamila Grosickiego. Gospodarze próbowali tworzyć akcję skrzydłami, ale napotykali na opór ze strony izraelskiej defensywy. Dużo szumu robił zwłaszcza Grosik. W 11.minucie Polacy oddali pierwszy strzał w tym spotkaniu. Doping kibiców i dobra pozycja na uderzenie z dystansu sprawiła, że Grzegorz Krychowiak postanowił zaskoczyć Ariela Harusha. Strzał pomocnika Lokomotivu poszybował jednak nad poprzeczką. Goście odpowiedzieli celnym strzałem Berama Kayala. Mimo to Łukasz Fabiański nie dał się zaskoczyć. Po chwilowej inicjatywie Izraelczyków podopieczni Jerzego Brzęczka ponownie zaatakowali. Bezskutecznie. W 20.minucie Krzysztof Piątek dostrzegł Piotra Zielińskiego. Pomocnik Napoli miał doskonałą pozycję do uderzenia, jednak trafił tylko w boczną siatkę. W przeciwieństwie do meczu w Skopje u Biało-czerwonych wreszcie widać było pewność siebie. Długie posiadanie piłki nie przełożyło się jednak na akcję, mogącą dać prowadzenie. W 25.minucie zrobiło się groźnie pod polem karnym Polaków. Szansę miał Zahavi, ale został zatrzymany przez Bednarka. Po niespełna pół godzinie gry groźnie zrobiło się pod bramką Izraelczyków. Tomasz Kędziora ładnie dośrodkował z prawej strony, ale Krzysztof Piątek niecelnie główkował. W 35.minucie snajper Milanu dopiął swego. Akcję zainicjował Lewandowski, zaś asystę zanotował Grosicki. Podopieczni Andreasa Herzoga próbowali doprowadzić do wyrównania. Bez efektów. Dowodem może być chociażby żółta kartka dla Erana Zahaviego za próbę wymuszenia jedenastki. Na cztery minuty przed końcem Fabiańskiego znów postanowił sprawdzić Kayal. I tym razem górą był polski bramkarz. Tak samo było w przypadku, kiedy przewrotką uderzył Zahavi. Tuż przed przerwą indywidualną akcją popisał się Lewandowski. Kapitan Biało-czerwonych wywalczył rzut wolny blisko pola karnego, jednak minimalnie chybił. Pomimo kilku słabszych momentów gra reprezentacji Polski mogła się podobać.

Druga część spotkania zaczęła się od ataku gości. Sędzia dopatrzył się jednak nieprzepisowego zagrania i Łukasz Fabiański mógł wykopać piłkę. Polacy odpowiedzieli akcją z lewej strony Grosickiego. Skrzydłowy Hull City niczego jednak nie zwojował. Po lepszym momencie gry gości, Biało-czerwoni skontrowali. Efektem było podanie Bartosza Bereszyńskiego do Grosickiego. Grosik popędził lewą stroną boiska, dośrodkował i wywalczył rzut karny. Jeden z izraelskich graczy zagrał piłkę ręką. Do jedenastki podszedł Lewandowski, który nie pomylił się. Wynik 2-0 stawiał Biało-czerwonych w komfortowej sytuacji. Gospodarze niesieni dopingiem publiczności podwyższyli rezultat. Na listę strzelców wpisał się Grosicki. Izraelczycy ponownie próbowali zaskoczyć Fabiańskiego strzałem z dystansu. Tym razem szczęścia próbował Yonatan Cohen. Niesieni dopingiem publiczności podopieczni Jerzego Brzęczka nie pozwalali rywalom na zbyt wiele. Podopieczni Andreasa Herzoga chcieli stworzyć atak pozycyjny, lecz nie przyniósł on efektów. Mimo to goście nadal dążyli do zdobycia bramki. Błędy Biało-czerwonych w defensywie naprawiał jednak Fabiański. W 81.minucie gospodarze w końcu zaatakowali. Próbowali Damian Kądzior i Lewandowski. Centrostrzał skrzydłowego Dinama Zagrzeb złapał Harush, zaś kapitan Biało-czerwonych oddał niecelny strzał. 180 sekund później Kądzior mógł cieszyć się z gola. Gospodarze wykorzystali błąd izraelskiej defensywy wykorzystał Lewandowski, który odegał do skrzydłowego Dinama, a ten umieścił piłkę w siatce. Mimo wysokiego wyniku podopieczni Andreasa Herzoga próbowali zdobyć honorową bramkę. Polacy grali jednak na tyle uważnie, że nie dali sobie wbić gola.

Po męczarniach z Austrią, Łotwą i Macedonią Północną wreszcie obejrzeliśmy reprezentację Polski w najlepszym wydaniu. Za kadencji Brzęczka. Do ideału jeszcze trochę brakuje.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze