Ekstraklasa

Co dalej z Legią: o sezonie ogórkowym i prezesie.

Hubert Duplaga @DuplagaHubert

Fot: Sofik

Tagi

ekstraklasa Legia prezes ogórki

Zaczyna się sezon ogórkowy a wraz z nim setki plotek związanych z transferami. Neymar jedną nogą w Barcelonie, Liverpool planuje kolejne wzmocnienia, a Tottenham nie chce wypuścić swoich największych gwiazd. Okładki wprost pękają od kolejnych doniesień. Ciekawa sytuacja jest obecnie także w Legii Warszawa.

Jednak czy są to szczere emocje wynikające z prawdziwych(słowo klucz!) informacji czy jedynie dziennikarskie wrzutki? Przypomnę tylko kataloński dziennik Sport i domniemany temat transferowej karuzeli związanej z Paulem Pogbą. „Pogba o krok od Barcy”, „Pogba chce do Barcelony”. 

Gdzie leży problem? Gazety podają swoje newsy, a życie pisze zgoła odmienne scenariusze. Jeśli dziennik podaje tak zmasowaną liczbę informacji o transferze jednego czy drugiego piłkarza to któraś w końcu musi okazać się prawdziwa. Lekarstwem na to może okazać się twitter, gdzie sprawnie można dementować kolejne wynurzenia pseudo dziennikarskich informacji.

Ogórki konserwowe – sezon otawrty.

Mimo, że za oknem gorąco, a temperatura na termometrze dochodzi do 30 st. warto podczas przerwy wakacyjnej naładować baterie na cały sezon. Jak piłkarze odpoczywają po sezonowych zmaganiach, tak kibice powinni złapać trochę świeżego oddechu, tej lekkiej bryzy znad plaż pełnych czerwonoskórych amatorów smażingu.

Po pierwsze ośmielę się napisać, co bym radził w związku z transferowym szaleństwem, a raczej powstających nieustannie plotek. Po pierwsze warto odpowiedzieć sobie na pytanie, co chcemy osiągnąć? Piłka klubowa jest piękna, ale teraz pora na reprezentacje(również młodzieżowe) oraz Igrzyska Olimpijskie. Wydaje mi się, że najzdrowsze jest ekscytowanie się transferami, które przede wszystkim doszły do skutku. Reszta informacji jest kibicom najzwyczajniej zbędna – chyba że ktoś szuka taniej sensacji - w takim razie proszę przestać czytać.

Przypomnijmy sobie tylko rzekome przejście Malcolma do AS Romy – niemal przyklepane. W ostatnich godzinach interweniują włodarze Dumy Katalonii zabierając go Włochom sprzed nosa. Mimo, że teraz chłopak nie może się odnaleźć i teraz miałby w Romie spora konkurencję* - wtedy dla wielu kibiców był to policzek nie do wybaczenia. 

A i tak był to transfer realny – tak więc, co można powiedzieć o transferowaniu Lewandowskiego co okienko do Chelsea, Liverpoolu czy Realu albo Piątka do tuzina drużyn walczących w europejskich pucharach. Czy kogoś to jeszcze elektryzuje?

Nie zabieram nikomu możliwości z cieszenia się z transferów niepewnych, a nawet domniemanych. Zwracam jedynie uwagę, że takie dzielenie skóry na niedźwiedziu może być bardzo zwodnicze. Poleganie na piłkarskich brukowcach uniemożliwia rozsądne zdobywanie wiedzy. Zajmuje jedynie czas, zasypując głowę niepotrzebnymi informacjami. Moim skromnym zdaniem naprawdę warto to odciąć.

Kilka słów o Warszawie pięknej, niczym sen.

Jak z klubu, który rokrocznie zdobywa Mistrzostwo Polski zrobić kopiącą się po czole zbieraninę? O tym opowie prezes Legii. Przed państwem wyjątkowy, jedyny i niepowtarzalny – Dariusz Mioduski!

Polskie kluby nie mają czasu elektryzować kibiców transferami. Mówimy tutaj o pierwszej czwórce, która już za niecały miesiąc zaczyna walkę o puchary. Legia wyprzedaje starą gwardię. Pozbyła się już Sebastiana Szymańskiego, Jakub Ojrzyńskiego, Adama Hlouseka, Michała Kucharczyka, Cristiana Pasquato, Miroslava Radovica, Kaspra Hämäläinena, Arkadiusz Malarz i Iuriego Medeirosa.

Nie dziwi mnie odejście żadnego z nich, może poza Kucharczykiem, który mimo swojej topornej techniki miał to coś, co w polskiej lidze pozwalało zdobywać punkty. Dziwi mnie brak planu B i jego zdecydowanej realizacji. Za Szymańskiego do drużyny musi  czym prędzej wskoczyć kolejny młody diament, gotowy do ostatnich szlifów w seniorskiej piłce. I to jest obowiązek, nie możliwość.

Ściągniecie Igora Lewczuka oceniam pozytywnie. Nie wiem na ile transfer doświadczonego obrońcy okaże się pomocny w pucharach, natomiast jego forma nie powinna ulegać zbyt dużym wahaniom na przestrzeni sezonu. Prawdopodobnie będzie to dobry transfer – oby tylko wiekowego już piłkarza nie trapiły kontuzje.

Plan A, plan B - na co  komu dziś?

Być może źle użyłem słowa „dziwi”. W czasach prezesa Mioduskiego brak planu B(a nawet jakiegokolwiek planu) nie powinien to dziwić – normą są transfery z kapelusza i zwalnianie trenerów po kilku porażkach. Bardziej adekwatne będzie słowo „razi” i obiecuję, że już tylko tego słowa będę używać w kontekście poczynań prezesa znad stołecznego klubu.

Zdaję sobie sprawę, że jest dopiero połowa czerwca, jednak brak określonych ruchów transferowych oceniam bardzo negatywnie. Szczególnie, że za niewiele ponad miesiąc zaczyna się walka o puchary, a tam Legia czuje się jak ryba w kisielu. Trąci to amatorką rodem z A-klasy, gdzie zbiera się skład z kolejki na kolejkę – a i tak wychodzi się na mecz w dziesięciu.

To zwyczajnie nie przystoi – skoro Wojskowi chcą sięgać w Europie po więcej, właściciele muszą spojrzeć na futbol bardziej całościowo. Takie spojrzenie pozwoli dostrzec mankamenty i wyplenić złe nawyki. A tych w stolicy nie brakuje…

Rozwiązanie jest jedno – zakasać rękawy i pracować, ale mądrze. Jest szansa, że po odpadnięciu z rozgrywek europejskich dotychczasowego prezesa zjedzą długi. I to jest szansa dla trzynastokrotnego Mistrza Polski. Odejście pana Mioduskiego pozwoliło by oczyścić atmosferę: a czego, jeśli nie świeżego powietrza najbardziej potrzebują ludzie czujący się Legionistami?


Hubert Duplaga

@DuplagaHubert

Komentarze