Polacy za granicą

Alan Stulin: W Bełchatowie brakowało mi zaufania trenera...

Łukasz Karpiak @Karpiukutno

Fot: Alemannia Aachen, Alemannia Aachen

Tagi

Około 10 lat temu dużo się o nim mówiło. Utalentowany Alan Stulin, szkolił się w juniorach 1. FC Kaiserslautern i był powoływany do młodzieżowej reprezentacji Polski. Później jednak jego kariera nie potoczyła się tak, jak się zapowiadała. Od nowego sezonu Stulin będzie starał się podbijać ligę luksemburską i ma zamiar awansować do europejskich pucharów. Zapraszam do wywiadu z 29-letnim obecnie obrońcą.

Łukasz Karpiak: Gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi: „Alan Stulin będzie grał w lidze luksemburskiej” zostałby przeze mnie wyśmiany. I długo bym się nie śmiał – wylądowałeś w Una Strassen.

Alan Stulin: Tak naprawdę, jeszcze w zeszłym roku mogłem trafić do Strassen, gdyż wtedy też miałem kontakt z tego klubu. Rok temu wygrała Alemannia Aachen – znany niemiecki klub z dużą tradycją. Po tym sezonie rozstałem się z Alemannią i pojawiły się kolejne oferty z niemieckich lig regionalnych. Porozmawiałem z kolegami i podpowiedzieli mi, że lepiej grać w pierwszej lidze luksemburskiej niż w czwartej lidze niemieckiej.

Trafiłeś do klubu, który w zeszłym roku dość niespodziewanie włączył się do gry o europejskie puchary. Jakie w tym roku plany ma Una? Kolejna próba zrobienia niespodzianki czy środek tabeli?

A.S.: Rozmawiałem z trenerem i prezesem i głównym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania w lidze. To, co zdobędziemy ponadto, będzie dla nas bonusem. Wiadomo, jak każdy piłkarz, chce grać o najwyższe cele. Podczas rozmowy zarówno z szkoleniowcem, jak i trenerem widać było, że twardo stąpają po ziemi. Gramy o utrzymanie, ale oczywiście nikt nie zabroni nam mierzyć wyżej. Chciałbym powalczyć z klubem o prawo do gry w eliminacjach do europejskich pucharów, ale na początku trzeba osiągnąć główny cel.

Kontraktowałeś się ze swoim kolegą z czasów gry dla rezerw Kaiserslautern – Patrickiem Stumpfem, o ligę luksemburską?

A.S.: Do Enisa Saiti z Foli Esch też dzwoniłem (śmiech). Rozmawiałem też z Mario Pokarem gdy się przez przypadek spotkaliśmy. To właśnie oni powiedzieli, że lepiej grać o mistrzostwo ligi luksemburskiej, niż grać w regionalnych ligach niemieckich. Mówili, że poziom nie jest zły, co chyba jest prawdą, skoro Dudelange wyeliminowało zarówno Legię jak i Cluj w tamtym roku w Lidze Europy.

Dudelange było rewelacją w tamtym sezonie. Zapewne nie przeszło bez echa w Niemczech.

A.S.: Dokładnie. Obserwowałem mecze Legii w Lidze Europy i byłem zaskoczony, jak prezentuje się Dudelange. Dla mnie to też jest coś nowego. Nowa liga, otoczenie, ale i nowa szansa – podpisałem kontrakt na trzy lata. To dopiero trzeci kraj, w którym będę grał, więc poznam nową kulturę.

Tym drugim była Polska i gra w GKS Bełchatów. Przygoda z „Brunatnymi” nie zakończyła się dobrze dla ciebie.

A.S.: Przejście do Bełchatowa było dla mnie czymś nowym. Byłem młodym chłopcem, który po raz pierwszy wyjechał sam grać w kompletnie innym otoczeniu. Do Bełchatowa polecił mnie mój menadżer, postanowiłem zaryzykować.

Miałeś od kogo się uczyć – w Bełchatowie grał wtedy między innymi Kamil Kosowski.

A.S.: Dokładnie. Było kilku piłkarzy, od których mogłem się uczyć. Co ciekawe, dużo osób mnie pytało: jakiego Ty masz menadżera, skoro daje cię do Bełchatowa, w którym nie płaci się regularnie. Widać to było po zawodnikach, wszystko było chaotycznie budowane. Nie było to dla mnie łatwe, zwłaszcza że w Niemczech wszystko było zawsze dopięte do ostatniego guzika. Cały czas mam kontakt z chłopakami, bo szatnia mimo problemów było bardzo zgrana. Muszę przyznać, że poznałem tam fantastycznych ludzi.

Na początku grałeś – zwłaszcza za czasów, gdy trener Kiereś prowadził GKS. Gdy klub objął trener Probierz, szansy gry nie otrzymywałeś.

A.S.: Tak naprawdę u trenera Kieresia rozegrałem tylko jedno spotkanie od pierwszej minuty – z Wisłą Kraków. Pozostałe spotkania w moim wykonaniu to były wejścia z ławki. Szkoda, że tak się to potoczyło. Żałuję, że nie dostałem szansy, bo byłem młodym chłopakiem i powinienem się uczyć na błędach. Brakowało mi zaufania trenera. Gdy przyszedł trener Probierz, to Kamil Kiereś został dyrektorem sportowym.

Czyli cały czas miałeś z nim kontakt.

A.S.: Zostałem poproszony na rozmowę. Trener Kiereś powiedział, że Michał Probierz nie widzi mnie w składzie. Klub miał problemy, walczył o utrzymanie i nie będzie na mnie stawiał. Miałem w zimie szukać nowego klubu. Z trenerem Probierzem w ogóle nie rozmawiałem o mojej sytuacji.

Po Bełchatowie przez rok byłeś bez klubu.

A.S.: To był ciężki okres dla mnie. Odezwał się Erfurt z propozycją gry dla nich. Problemem było to, że nie mogli zrobić zimą transferów, więc musiałem czekać. Następnie rozmawiałem z Sandhausen, ale temat też nie wypalił. Niestety wszystko się przedłużało, a odrzucałem inne propozycje, bo czekałem na decyzje z Sandhausen. Koniec końców trafiłem do Wormatii Worms. I chyba dobrze się skończyło – podczas pobytu w tym klubie urodziła mi się córka i spędziłem tu kilka fajnych lat.

Liga luksemburska rozwija się – piłkarze z tej ligi coraz częściej są sprowadzani przez silniejsze kluby. Dla ciebie ten transfer szansa na wybicie się?

A.S.: Szczerze powiem, to nie myślałem o tym. Skupiam się na tym, by pokazać swoją klasę i żeby Luksemburg zapamiętał nazwisko Stulin. Chcę dać klubowi to, co najlepsze, pomóc im w rozwoju.

Powiedziałeś, że chcesz, by Luksemburg zapamiętał twoje nazwisko. Z tym nie powinno być problemu. Ichniejsze media rozpisywały się o Twoim transferze z dwóch powodów. Pierwszym są twoje występy w młodzieżowych kadrach Polski. Drugim jest to, że w Luksemburgu legendą jest inny Polak – Tomasz Gruszczyński i wszyscy liczą na to, że nawiążesz do jego dobrych występów.

A.S.: Bardzo miło mi to słyszeć! I to, że tak na mnie liczą, jak i to, że inny rodak osiągnął tutaj bardzo dużo. Bardzo się cieszę, że Polacy w tej lidze mają renomę i chcę utrzymać to dobre zdanie o nas.

Co chcesz osiągnąć przez te trzy lata w Luksemburgu?

A.S.: Na pewno chcę z klubem coś, co będzie traktowane jako sukces. Wiadomo, dla nas awans do europejskich pucharów będzie traktowane jako mistrzostwo, więc to jest mój cel. Dobrze byłoby też powalczyć o zwycięstwo w Pucharze Luksemburgu. Dlaczego by nie? Wierzę, że mogę pomóc stworzyć coś fajnego.


Łukasz Karpiak

@Karpiukutno

Widzew, Football Manager, Ryby, Piłka nożna. Czasami coś napiszę #1z10 http://Pilkakarpia.pl http://WidzewToMy.Net http://rtswidzew.pl ????

Komentarze