Piłka nożna

Roszady, ach, roszady..

Łukasz Karpiak @Karpiukutno

Fot: Widzew Łódź, Widzew Łódź

Tagi

„Stabilizacja” - słowo odmieniane przez wszystkie przypadki w kontekście polskich klubów. Wszyscy, zarówno kibice, jak i dziennikarze, narzekają na ciągłe zmiany w klubowych gabinetach. Nie ma co się dziwić, czasami można odnieść wrażenie, że prezesi nie wiedzą, w którym kierunku budować swój klub.

W Widzewie to słowo zostało dawno wykreślone ze słowników. Dziś dziennikarze Przeglądu Sportowego ujawnili, że najprawdopodobniej z klubu odejdą Łukasz Masłowski (w klubie od trzech miesięcy), jak i Zbigniew Smółka (jeden miesiąc w klubie, tak naprawdę niecały). Te odejścia są skutkiem zmiany rządów w łódzkim klubie – fotel prezesa objęła Martyna Pajączek. Teoretycznie, powinny to być ostatnie tak duże przetasowania w Widzewie, jednak sama decyzja pokazuje, jak diametralnie zmieniła się wizja rządzących RTS-em.

Mimo wszystko zwolnienie byłego szkoleniowca Arki nie może dziwić, biorąc pod uwagę okoliczności jego zatrudnienia. Smółka został przedstawiony jako nowy trener na chwilę przed… odwołaniem zarządu, który umowę ze szkoleniowcem Widzewa podpisał. Kwestią czasu było wręczenie wypowiedzenie panu Zbigniewowi. Raz, że sama chwila, jak i sposób zatrudnienia był, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny. Dwa, że szkoleniowiec nie miał wysokich notować u łódzkich działaczy. W gabinetach mówiono, że zatrudniono troszkę łagodniejszą wersję trenera Mroczkowskiego, który nie słynie z umiejętności zarządzania ludzi (dość powiedzieć, że gdy zwolniono obecnego szkoleniowca Zagłębia Sosnowiec, nawet dostawcy towarów do klubu odetchnęli z ulgą). Potwierdziło się to po spotkaniu z Lechem Poznań, gdy w dość mocnych słowach Smółka skrytykował młodych piłkarzy Widzewa.

Dużym problemem dla Widzewa jest to, że trener zostanie zwolniony w trakcie trwającego już obozu przygotowawczego. Ba, pisząc ten tekst, Zbigniew Smółka ogląda z ławki rezerwowych sparing między Widzewem a Zagłębiem. Po raz pierwszy od dawna odpuszczam oglądanie spotkania sparingowego łodzian, gdyż można ten mecz traktować tylko i wyłącznie w kategoriach intensywniejszej jednostki treningowej. I nie dlatego, że zaraz zmieni się trener, a dlatego, że do klubu trafi szkoleniowiec z kompletnie odmienną wizją prowadzenia zespołu. Zbigniew Smółka był awizowany jako trener, który lubi grać ofensywny futbol. Na jego miejsce ma przyjść Marcin Kaczmarek, który słynie z bardziej defensywnego ustawienia drużyny. Nie będzie ciągłości pracy między jednym a drugim trenerem, więc de facto za chwilę zespół będzie prowadzony w kompletnie inny sposób.

Co ciekawe, nie jest to pierwszy trener w Widzewie zwolniony w trakcie okresu przygotowawczego. Wcześniej w trakcie przygotowań do rundy jesiennej zwolniono trenera Cecherza. Różnica jest taka, że zrobiono to po ostatnim sparingu łodzian. Co jeszcze ciekawsze, zwolniony trener prowadził klub w pierwszym spotkaniu rundy jesiennej (przegrana 1:2 z Victorią Sulejówek). Ogólnie zwolnienia trenerów Widzewa odbywają się w ciekawych okolicznościach. Marcin Płuska został zwolniony po pierwszej porażce od blisko czterdziestu spotkań (wcześniej dwa pechowe remisy – z rezerwami Jagiellonii oraz w derbach Łodzi). Franciszek Smuda został zwolniony na kolejkę przed zakończeniem sezonu, przed meczem o awans z Sokołem Ostróda. Zwolnienia w bardzo nietypowych momentach.

Zaskakujące za to może być zwolnienie Łukasza Masłowskiego. Przez wielu uważany za czołowego polskiego dyrektora sportowego, odejdzie z klubu bez przepracowania całego okienka transferowego. Ba, na dobrą sprawę to okienko jeszcze się nie zaczęło. W sytuacji Łukasza nie pomogło na pewno zatrudnienie w poprzedniej rundzie Jacka Paszulewicza, który nie wyciągnął łodzian z kryzysu, oraz optowanie za podpisaniem umowy ze Zbigniewem Smółką. Tak naprawdę na dniach zarówno trener, jak i dyrektor sportowy odejdą z kluby (może to kwestia godzin).

Niestety, klub po raz kolejny wysłał w świat informacje – nie trzymamy ciśnienia. Z tego, co informował dziś Łukasz Grabowski, zwolnienie obu panów było przesądzone już kilka dni temu. Dlaczego zatem zwlekano z tym do środka zgrupowania w Opalenicy (w sumie nadal się zwleka)? Nie wygląda to profesjonalnie, ale jest to konsekwencją złożenia podpisów pod umową byłego prezesa i byłego wiceprezesa. Co ciekawe, trener Kaczmarek ma przyjść do klubu z kilkoma piłkarzami. Budzi to pewne obawy – czy trener będzie odpowiedzialny za transfery? Jeżeli tak to z kim będą one konsultowane. Co pokazują nasze rodzime rozgrywki – często po zmianie trenera, przychodzi kolejny szkoleniowiec ze swoimi piłkarzami, a z zawodnikami po poprzedniku ciężko rozwiązywać kontrakty.

Pani Prezes, trzeba to przyznać, weszła mocno do klubu. Zadecydowała się na ryzykowny (tylko w przypadku Masłowskiego, ze Zbigniewem Smółką wcześniej czy później zapewne powtórzony zostałby wariant „Mroczkowski gate”) manewr, pod którym Pani Prezes się podpisała. Nie mówię, że jest on zły, sądzę, że to będzie dobry ruch, jednak jest obarczony dużym ryzykiem. O dziwo, poprzedni zarząd, który miał stworzyć podwaliny pod dalszą budowę, skupił się bardziej na kosmetycznych poprawkach. Pani Pajączek postanowiła zbudować klub na nowo – może tego Widzewowi trzeba. Jednej, spójnej wizji budowy, bo do tej pory, niczym w kultowej scenie z filmu z „Dnia Świra”, Widzew był prowadzony w różnych kierunkach. I to samo działo się z herbem, co z flagą polski na tym filmie – była rozrywana w wielu kierunkach, a najbardziej cierpiał klub. Oby była prezes Miedzi Legnica zjednoczyła ten herb, flagę i zaprowadziła spokój przy Piłsudskiego.


Łukasz Karpiak

@Karpiukutno

Widzew, Football Manager, Ryby, Piłka nożna. Czasami coś napiszę #1z10 http://Pilkakarpia.pl http://WidzewToMy.Net http://rtswidzew.pl ????

Komentarze