Piłka nożna

Przebudowa Widzewa w trakcie

Łukasz Karpiak @Karpiukutno

Fot: Widzew Łódź, Widzew Łódź

Tagi

Widzew jest klubem, z którym zdecydowanie nie można się nudzić. Wczoraj odbyła się oficjalna prezentacja nowego szkoleniowca łodzian – Marcina Kaczmarka. Kilka godzin później Janekx poinformował, że Marcin Robak doszedł do porozumienia z Widzewem. Chwilę później tę samą informację podali Tomasz Włodarczyk i Łukasz Grabowski. W Widzewie rozpoczął się nowy etap budowania klubu.

Nie da się ukryć, że prezes Pajączek swoimi ruchami pokazuje – ja tu rządzę i ja biorę odpowiedzialność za to, co się stanie w ciągu najbliższego roku. Zwolnienie po niecałych trzydziestu dniach trenera Smółki, jak i Łukasza Masłowskiego jest odważnym posunięciem. Choć, mimo wszystko, logicznym. Były dyrektor sportowy Wisły i była prezes Miedzi Legnica mają odmienne spojrzenie na futbol. Biorąc pod uwagę, że Pani Pajączek chce nadchodzące zmiany firmować swoim nazwiskiem, do tej zmiany musiało dojść.

Nie ma chyba innego tak często łączonego z Widzewem szkoleniowca, jak Marcin Kaczmarek. Już jako piłkarz był dwa razy blisko gry dla Czerwono-Biało-Czerwonych. Z różnych względów nie udało mu się zagrać w Łodzi. Dwa lata temu szkoleniowiec znów był blisko Widzewa – chwilę po zwolnieniu Franciszka Smudy. Do czterech razy sztuka chciałoby się rzecz. Nie jest tajemnicą, że duża część kibiców RTS-u od dawna wyczekiwała byłego szkoleniowca Wisły w swoim klubie. Jest to specjalista od awansów – robił je z Lechią Gdańsk, Olimpią Grudziądz i „Nafciarzami”. Nie wiem, czy obecnie w Polsce jest szkoleniowiec, który bardziej pasowałby do Widzewa. Mam też wrażenie, że nie ma drugiego klubu, do którego trener Kaczmarek by bardziej odpowiadał. Szkoleniowiec Widzewa ma kilka rzeczy do udowodnienia po rozstaniu z Wisłą Płock. Po raz kolejny może potwierdzić, że jego warsztat jest na wysokim poziomie, jednocześnie pomagając zasłużonemu klubowi wrócić szybko na nasze, rodzime salony (niezależnie od stanu, w którym te salony się znajdują).

Lada dzień powinny pojawić się kolejne nowe twarze przy Piłsudskiego – mówi się choćby o Łukaszu Trałce czy Jakubie Wawrzyniaku. Wczoraj portal Widzew24.pl podał, że chętnie do Łodzi wróciłby Łukasz Broź. Były kapitan Widzewa odszedł z Piłsudskiego do Legii, co delikatnie mówiąc, nie zostało zbyt ciepło przyjęte przez łódzkich fanów. Dość powiedzieć, że w trakcie spotkania Legia-Widzew, kibice odrzucili Broziowi meczową koszulkę, którą im podarował, jednak brakowało na niej herbu (który został wcześniej wycięty). Wątpię, by były zawodnik Śląska został ciepło przyjęty przez kibiców Widzewa. Gdy Jakub Rzeźniczak przychodził do Widzewa na wypożyczenie z Legii, fani RTS-u witali go okrzykami „Gówniarzu z Łodzi, do Legii się nie odchodzi”. W przypadku Brozia powitanie mogłoby być bardzo podobne.

Widać jednak pewien plan – chwilowo na tapet zostali wzięci doświadczeni piłkarze. Nie jest to nic dziwnego – w poprzedniej rundzie brakowało Widzewowi doświadczenia, a Miedź za rządów Pani Pajączek była budowana bardzo podobnie – doświadczeni gracze otoczeni piłkarzami perspektywicznymi. Widać, że prezes Widzewa ma swoją wizję budowy zespołu i konsekwentnie wprowadza ją w życie.

Ok, a co z wakatem dyrektora sportowego? Na ten moment, w trakcie aktualnego okienka transferowego, łodzianom będzie pomagał Rafał Pawlak. Gdy ta informacja została podana podczas wczorajszej konferencji prasowej, kibice Widzewa zbledli a krowy zaczęły dawać kwaśne mleko…

Pawlak nie jest ulubieńcem części fanów klubu z Piłsudskiego. Część pamięta jego specyficzną „radość” po bramce Steski, która dała wygraną Widzewowi nad Wisłą Płock (Pawlak złapał się za głowę). Kibice uważali, że mecz był ustawiony, a Stesko po prostu nie złapał, o co chodzi. Następnie Pawlak dwa razy trenował klub i dwa razy jego praca była bardzo zła (by nie powiedzieć tragiczna) pod kątem zdobyczy punktowej. Nie da się ukryć, że część kibiców uznała tę nominację za kontrowersyjną.

Dosłownie kilka godzin, gdybyście zapytali kibiców Widzewa „Co sądzicie o Pawlaku?” usłyszelibyście odpowiedź: „Pawlak, co? Jaki Pawlak?

#Announce Robak!”. Wczoraj przez kilka godzin kibice czekali na oficjalną informację dotyczącą podpisania kontraktu z łodzianami przez byłego napastnika Śląska Wrocław. Na Twitterze pojawiały się przecieki, że już, zaraz, za chwileczkę będzie oficjalna informacja. Nic takiego się nie stało, choć jak wspomniałem wyżej, późnym wieczorem, zarówno Janekx, jak i dziennikarze Przeglądu Sportowego poinformowali, że doszło do porozumienia między napastnikiem i klubem.

Tyle gifów z szampanem ostatni raz widziałem w Sylwestra. Choć, moim zdaniem i tak podczas sylwestrowej nocy było ich mniej. Dziś już wiemy, że saga o tytule „Marcin Robak w Widzewie” skończyła się pozytywnie. Napastnik, który jest darzony bardzo dużą sympatią przez kibiców, wraca do Widzewa i jest nadzieją na lepsze jutro tego zasłużonego klubu. Nie licząc gwarancji kilkunastu bramek, Robak daje coś, co również miał dawać Masłowski: stempel nad projektem „Widzew Łódź”. Transfer Marcina nie tylko jest uspokojeniem skołatanych nerwów widzewskiego środowiska, ale i pokazem siły łódzkiego klubu. „Robimy coś wielkiego, chcemy jak najszybciej trafić do ekstraklasy. Przyjdź do nas, to nie pożałujesz”. A to, że pensja będzie duża? No nic, mówi się trudno. Podobny manewr, rzecz jasna zachowując odpowiednią skalę, zrobił rok temu Juventus ściągając Cristiano Ronaldo (przypominam o skali!). Juventus pokazał, że ma ambitne plany, gdy ściągał Portugalczyka, co sprawiło, że w tym okienku transferowym łatwiej im negocjować z piłkarzami i rywalizować z PSG, Barceloną. Tak samo robi Widzew – ściąga Robaka, który piłkarsko się obroni, jednocześnie zwiększając swoje szanse w walce o innych piłkarzy. Sytuacja win-win.

Oczywiście, można powiedzieć, że ruchy Pani Prezes są ryzykowne. Bo są. Widzew jednak potrzebował wstrząsu i ryzyka, które jest nieodłączną częścią piłki. W ostatnich latach nie było tego ryzyka, więc jak nie teraz to kiedy? Jednego możemy być pewni. Pani Prezes po sezonie zostanie ogłoszona przez kibiców jako najlepszy prezes w najnowszej historii Widzewa lub będzie głównym winowajcą potencjalnej klęski. Tego drugiego rozwiązania jednak nikt w Łodzi nie bierze pod uwagę. W końcu: „Prawda jest taka, mamy Marcina Robaka!”.


Łukasz Karpiak

@Karpiukutno

Widzew, Football Manager, Ryby, Piłka nożna. Czasami coś napiszę #1z10 http://Pilkakarpia.pl http://WidzewToMy.Net http://rtswidzew.pl ????

Komentarze