Ekstraklasa

Analiza transferów i sytuacji kadrowej Lecha Poznań.

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: Roger Gor cc 3.0

Tagi

Lech Poznań Kolejorz transfery

Bez wątpliwości można stwierdzić, że poznańska lokomotywa w minionym sezonie się wykoleiła. Zarząd klubu zdecydował się na rewolucję kadrową, żegnając się z ponad dziesięcioma zawodnikami. Kto przyszedł w ich miejsce? Które pozycje wypadałoby wzmocnić? Tego dowiecie się z mojego tekstu.

W końcówce poprzedniego sezonu ze stanowiskiem trenera Kolejorza pożegnał się Nenad Bjelica. Powód był powszechnie znany - brak Mistrzostwa Polski i jedynie trzecie miejsce w lidze. Od tamtej pory za sterami poznańskiego klubu stał Ivan Djurdević i Adam Nawałka. Obaj prędko pożegnali się z posadą. Sezon dokończono pod wodzą Dariusza Żurawia, któremu zarząd klubu postanowił dać szansę w nadchodzących rozgrywkach. Skandalicznie niskie siódme miejsce w tabeli ligowej wywołało kadrową rewolucję. Szczególnie ucierpiała linia defensywy - Lecha opuścili obaj bramkarze, jeden prawy i czterech środkowych obrońców, oraz defensywny pomocnik Łukasz Trałka, który w minionym sezonie był jedynym zawodnikiem na tej pozycji.

Poznański klub dokonał już kilku transferów, a z wypożyczeń wrócili wychowankowie gotowi do walki o pierwszy skład. Moją analizę przeprowadzę omawiając po kolei każdą pozycję, zaś w podsumowaniu wskażę te niedostatecznie obsadzone.

Bramkarz.

Między słupki wskoczyć powinien 25-letni Mickey van der Hart. Wychowanek Ajaksu Amsterdam w poprzednim sezonie reprezentował barwy PEC Zwolle, jedenastokrotnie zachowując czyste konto w rozgrywkach ligowych. Jego dobra dyspozycja nie umknęła kibicom, którzy wybrali swojego golkipera zawodnikiem sezonu. Do Lecha przychodzi za darmo. Czas pokaże jak sprawdzi się w Ekstraklasie.

Alternatywą dla Holendra będzie dwudziestoletni Miłosz Mleczko, powracający z wypożyczenia do Puszczy Niepołomice w której zagrał 32 mecze, zachowując jedenaście czystych kont. Pozycja bramkarza jest nieco niewdzięczna, bowiem trudno jest rezerwowemu awansować do pierwszego składu, jeżeli pierwszy wybór trenera jest zdrowy, bądź nie popełnia wielu błędów. Piłka nożna wielokrotnie pokazuje, że jest nieprzewidywalna, więc Mleczko powinien ciężko pracować i uzbroić się w cierpliwość, a może zasłuży na szansę w wyjściowej jedenastce.

Prawy obrońca.

Lech nie pozyskał żadnego nominalnego prawego obrońcy, a pewniakiem do gry jest niewątpliwie Robert Gumny. Nie jest jednak tajemnicą, że perełka poznańskiej akademii może pożegnać się z klubem, który oczekuje za niego 7 milionów euro. Jeżeli Guma zostałby sprzedany, klub ma obowiązek pozyskać kogoś na jego miejsce. Tym bardziej, że jedynymi zmiennikami Roberta są zawodnicy, którzy na prawej stronie defensywy występują dodatkowo, a więc środkowy pomocnik Tomasz Cywka, skrzydłowi: Tymoteusz Klupś i wracający z wypożyczenia Michał Skóraś, a także pozyskany środkowy obrońca Lubomir Satka, o którym więcej przeczytacie w sekcji poświęconej stoperom.

Środkowi obrońcy.

Po pożegnaniu się z De Marco, Janickim, Vujadinoviciem i Goutasem, jasnym stało się, że Lech potrzebuje stoperów. Włodarze klubu pozyskali Tomasza Dejewskiego z Warty Poznań. Kibice nie są jednak przekonani do tego zawodnika, ponieważ nigdy nie grał w Ekstraklasie, a większość meczów zagrał na trzecim szczeblu ligowym w Polsce. Najprawdopodobniej Dejewski wzmocni rezerwy Kolejorza, które potrzebować będą ogranego na szczeblu centralnym zawodnika.

Środek obrony zasilił także zakupiony z FK Radnicki Nis za 500 tysięcy euro, Djordje Crnomarković. Jest to zawodnik, który ma za sobą dobry sezon, a jego usługami zainteresowany był Partizan Belgrad. Ofertę serbskiego klubu przebił Lech, który podejmuje pewne ryzyko. Crnomarković zwrócił na siebie uwagę dobrymi występami w minionym sezonie, ale wcześniej jego kariera nie wyglądała kolorowo. Gdy w 2016 roku podpisał kontrakt z Olimpiją Ljubljana, nie spodziewał się, że nie zagra ani razu, zaledwie trzykrotnie będąc na ławce rezerwowych. Kolejnym klubem był Cukaricki Belgrad, jednak tam również Crnomarković miał poważne problemy. Jest to więc zawodnik, dla którego wyjazd poza ojczyznę nie zakończył się dobrze. Być może w Poznaniu będzie lepiej.

Następnym kandydatem do gry na środku obrony jest Lubomir Satka. Sześciokrotny reprezentant Słowacji chwalony jest przede wszystkim za umiejętność wyprowadzania akcji od tyłu, oraz za zaangażowanie i agresywną grę w obronie. Gorzej prezentuje się jego gra głową, miewa on także problemy z właściwym ustawianiem się. Nie zmienia to faktu, że zawodnik ten powinien poradzić sobie w naszej lidze, a próbkę jego możliwości zobaczymy w starciu z Cracovią w eliminacjach Ligii Europy. Dunajska Streda zgodziła się na transfer swojego zawodnika pod warunkiem, że do Kolejorza trafi on dopiero po rywalizacji z krakowskim klubem.

Niewykluczone, że na pozycji stopera ujrzymy Wiktora Pleśnierowicza. O osiemnastoletnim obrońcy dużo się mówi, jako o materiale na solidnego piłkarza. Warto zwrócić uwagę na fakt, ze gdy Pleśnierowicz miał 16 lat, Nenad Bjelica zabrał go z pierwszą drużyną na zgrupowanie do Turcji i Cypru, chwaląc młodego zawodnika:

Wiktor ma szesnaście lat, ale na boisku wygląda i zachowuje się jak 20-latek. Jest spokojny, nie boi się. Środek obrony to jednak odpowiedzialna pozycja, na której trzeba być bardzo ostrożnym

Lewy obrońca.

Po rozwiązaniu kontraktu z Piotrem Tomasikiem, w Lechu pozostało dwóch lewych obrońców. Jednym z nich jest dobrze znany Ukrainiec Volodymyr Kostevych, który w tym sezonie będzie miał konkurenta w postaci Tymoteusza Puchacza. Kapitan reprezentacji Polski do lat 20 ma za sobą rozczarowujący sezon, w którym grając w barwach GKS-u Katowice spadł do drugiej ligi, a następnie zawiódł (podobnie jak większość kadrowiczów Jacka Magiery) na młodzieżowym Mundialu. Puszka na dzień dzisiejszy nie zagraża Kostevychowi, ale zapewne dostanie swoje szansę na grę, tym bardziej, że może on również występować na skrzydle – na tej właśnie pozycji grywał najczęściej we wspomnianym GKS-ie.

Środkowy pomocnik defensywny.

Po odejściu Łukasza Trałki, Lech pozyskał obiecująco zapowiadającego się Chorwata. Karlo Muhar jest 23-letnim wychowankiem Dinama Zagrzeb, a na przenosiny do Dumy Wielkopolski namawiał go sam… Nenad Bjelica!

Jestem bardzo zadowolony z przenosin do Poznania. Przed podjęciem decyzji długo rozmawiałem z Nenadem Bjelicą, który opisywał Lecha w samych pozytywnych słowach. Wręcz namawiał mnie na ten ruch. Mam nadzieję, że szybko wpasuję się w zespół i będę walczył o trofea.

Muhar ma świetne warunki fizyczne, oraz jest zawodnikiem walczącym o każdą piłkę. Cechuje się także dobrym uderzeniem, co czyni go groźnym w ofensywie. Zawodnik ten wydaje się pewniakiem do gry w pierwszym składzie, zaś jego konkurencję tworzyć będzie dwóch młodych Polaków mających za sobą debiut w Ekstraklasie - Mateusz Skrzypczak, oraz powracający z wypożyczenia do Odry Opole, Jakub Moder. Na szóstce może także występować pozyskany w zeszłym roku z krakowskiej Wisły Tomasz Cywka.

Środkowy pomocnik.

W środku pola najprawdopodobniej ujrzymy Pedro Tibę, który jako jeden z nielicznych zawodników uniknął krytyki kibiców po minionym sezonie. Na pozycję Portugalczyka nie przybył żaden nowy zawodnik i to raczej on będzie operował w środkowej strefie boiska. Być może na ósemce ujrzymy młodego i utalentowanego Filipa Marchwińskiego, który ma już za sobą kilka dobrych momentów w pierwszym składzie.

Środkowy pomocnik ofensywny.

Kolejorz dokonał transferów jedynie w formacji defensywnej, a więc podobnie jak w przypadku środkowego pomocnika, tak i pozycja numer 10 pozostaje bez wzmocnień. Głównym kandydatem do gry ma być nowy kapitan zespołu, Darko Jevtić, którego będzie mógł zastępować Joao Amaral, czy Juliusz Letniowski.

Prawoskrzydłowy.

Lech nie zdecydował się na zakup nikogo na skrzydło, a jedyną nowością jest wspomniany przeze mnie wcześniej Michał Skóraś. Pierwszym wyborem będzie najprawdopodobniej Kamil Jóźwiak, bądź Maciej Makuszewski. Obaj nie mają za sobą dobrego sezonu, więc trener Żuraw będzie musiał postarać się aby doprowadzić ich do dobrej dyspozycji.

Lewoskrzydłowy.

Sytuacja podobna jak na prawej stronie ofensywy. Bazując na sparingach, można wysnuć wniosek, że w roli lewoskrzydłowego występować będzie Joao Amaral. Oprócz Portugalczyka na lewym skrzydle zagrać może Tymoteusz Puchacz. Kolejorz nie ma jednak wielkiego wyboru na tej pozycji.

Napastnik.

Pewniakiem na pozycję numer dziewięć jest oczywiście Christian Gytkjær, ewentualnie jako napastnik zagrać może Joao Amaral. Rezerwowym będzie Timur Żamaletdinow, którego wypożyczenie z CSKA Moskwy zostało przedłużone. Ponadto o miejsce w składzie powalczy świeżo upieczony Mistrz Polski, Paweł Tomczyk.

Podsumowując:

Po odejściu niemal całej defensywy, Kolejorz zmuszony był dokonać wielu transferów właśnie na tę formację. Jedynie prawa obrona wydaje się być niedostatecznie obsadzona i w przypadku pauzy Gumnego Dariusz Żuraw będzie zmuszony postawić na kogoś, dla kogo ta pozycja nie jest optymalną. Środek pola wydaje się być dość dobrze zabezpieczonym – Lech posiada dużo młodych chłopaków z Polski mogących występować w tej strefie. Dużo do życzenia pozostawia formacja ofensywna, a zwłaszcza skrzydła i środkowy pomocnik ofensywny. Gdy Darko Jevtić jest w optymalnej formie, wówczas zalicza się do najlepszych piłkarzy, a więc i dziesiątek w Ekstraklasie. Jednak gdy kapitan zespołu będzie w gorszej dyspozycji, bądź zmuszony będzie pauzować, wówczas trener Żuraw będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Skrzydłowi Kolejorza nie przekonują. Makuszewski ma za sobą tragiczny sezon, Jóźwiak niewiele lepszy. Nadzieja w młodzieży – Puchaczu, Skórasiu i Klupsiu.

Lech Poznań dokonał kilku ciekawych transferów. Z wypożyczeń powrócili młodzi, żądni gry na Bułgarskiej piłkarze. W połączeniu z tymi, którzy przetrwali czystkę w klubie, obie wspomniane grupy mają stworzyć kadrę Kolejorza na nadchodzący sezon. Ten skład jest nieprzewidywalny – formacja obronna dopiero będzie się ze sobą zgrywać, a w środku pola zabraknie zawodników, bez których jeszcze niedawno nie wyobrażaliśmy sobie jedenastki Poznańskiej Lokomotywy. Mimo wszystko są to zawodnicy, którzy mają w sobie na tyle jakości i umiejętności, by powalczyć o europejskie puchary. Czas pokaże co z tego wyjdzie.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze