Piłka nożna

Zastrzeganie numerów? Tak, ale nie zawsze!

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: gentlemanultra.com, All rights reserved

Tagi

Maradona Lucarelli Sala Maldini

Czasami klub chcąc uhonorować zawodnika podejmuje decyzję o zastrzeżeniu jego numeru, co oznacza, że nikt już nie zagra z tą liczbą na koszulce. Jest to bardzo ładny gest, ale moim zdaniem czasami nie powinno się tego robić.

Lech Poznań poinformował w ostatnim czasie o tym, że Christian Gytkjaer w nadchodzącym sezonie występować będzie z numerem 9 na plecach. Niektórzy kibice oburzyli się, twierdząc, że dziewiątka została zastrzeżona dla Piotra Reissa. Prawda jest taka, że poznański klub podjął decyzję, aby numeru tego nie przyznawać pierwszemu lepszemu zawodnikowi. Z dziewiątką na plecach miał na przykład grać Dawid Kownacki, ale Polak odszedł wówczas do Sampdorii. Czy pretensje kibiców o przyznanie tego numeru Duńczykowi są słuszne?

Zastrzeganie numerów na koszulkach to praktyka podejmowana przez wiele klubów. Zabieg ten służy uhonorowaniu wyjątkowego piłkarza. Przykładowo w zeszłym roku włoska Parma zdecydowała się na zastrzeżenie numeru 6, z którym występował legendarny kapitan klubu, Alessandro Lucarelli (więcej na jego temat można przeczytać tutaj), gdy zdecydował się on na zakończenie kariery. Czasami wyróżnienia tego dostępują kibice, którym oddaje się numer 12, z racji tego, że są dwunastym zawodnikiem. Na taki krok zdecydowały się chociażby Bayern Monachium, Fenerbahce, Lazio, Sparta Praga, Lech Poznań, Widzew Łódź i Polonia Warszawa. Co ciekawe, tradycja zastrzegania numerów ma początek nie w świecie futbolu, a… koszykówki i hokeja.

Niemiecki klub FC Köln postanowił zastrzec koszulkę z numerem dziesiątym dla Lucasa Podolskiego, do czasu gdy zawodnik ten zakończy karierę. Decyzja uległa zmianie, gdy w 2012 roku postanowiono oddać ten numer Patrickowi Helmesowi. Sytuacja ta ukazuje jak bardzo niedorzecznym pomysłem jest zastrzeganie numerów mających szczególne znaczenie w świecie futbolu. Ostatnio w mediach pojawiły się doniesienia, jakoby SSC Napoli zaproponowało Jamesowi Rodriguezowi trykot z numerem 10, aby skłonić Kolumbijczyka do podpisania kontraktu z włoskim klubem. Przypomnijmy, że dziesiątka została zastrzeżona dla Diego Maradony. Nawet jeżeli James trafi pod skrzydła Carlo Ancelottiego i zdecyduje się na inny numer, warto zadać sobie pytanie: czy warto zastrzegać TAKIE numery?

Nie od dziś wiadomo, że są liczby, które mają szczególne znaczenie dla piłkarzy. Każdy młody chłopak grający w piłkę marzy o tym, aby zagrać kiedyś z dziewiątką, siódemką lub z dychą na plecach. W niektórych zespołach nie ma jednak takiej możliwości. Moim zdaniem zastrzeganie numerów od 1 do 11 to głupota. Gdyby Barcelona zdecydowała się uhonorować w ten sposób Ronaldinho (który przyczynił się do przywrócenia Dumie Katalonii chwały w światowym futbolu), wówczas największy piłkarz w historii tego klubu grałby z inną liczbą. Trochę słabo.

Nie wyobrażamy sobie Lionela Messiego bijącego rekordy i zdobywającego serca fanów w koszulce bez słynnej dziesiątki. Podobnie Cristiano Ronaldo przywołuje na myśl siódemkę, a Robert Lewandowski dziewiątkę. Czas każdego z tych panów prędzej czy później przeminie, a odbieranie szansy kolejnym pokoleniom na grę z tymi szczególnymi numerami na plecach byłoby nie w porządku.

Okej, może nieprędko, a wręcz nawet nigdy nie zobaczymy w Barcelonie kogoś takiego jak Messi. Może Ronaldo będzie najlepszym posiadaczem siódemki w historii futbolu. Nie oznacza to, że nikt już nie może zakładać koszulek z tymi numerami. Nie dajmy się zwariować traktując liczbę na plecach jak jakąś świętość. Koniec końców numery nie grają.

Dziwnym pomysłem jest zastrzeganie numeru dla zawodnika, który zmarł w tragicznych okolicznościach. O ile można rozumieć zarezerwowanie trzynastki dla Davide Astoriego, kapitana Fiorentiny, o tyle przypadek Emiliano Sali, który zginął w katastrofie lotniczej, a FC Nantes zdecydowało się na zastrzeżenie numeru 9 dla napastnika, który na przestrzeni czterech sezonów zdobył w barwach francuskiego klubu 42 bramki ligowe jest niewłaściwe.

Swoje zdanie na ten temat wyraził również mój redakcyjny kolega:

Z całym szacunkiem, ale uważam, że zastrzeganie numeru tylko ze względu na to, że dany zawodnik zmarł w tragicznych okolicznościach jest głupie. Numery od 1 do 11 nie powinny być zastrzegane.

Nikt nie broni zawodnikowi napisania własnej, unikatowej historii z oryginalnym numerem na plecach. Wówczas jak najbardziej można dla takiego zawodnika zastrzec daną liczbę, aby na zawsze kojarzyła się z tym właśnie piłkarzem. Nie uważam jednak, by taka praktyka miała sens w przypadku tych szczególnych numerów, a więc od 1 do 11.

Na koniec, w ramach ciekawostki przytaczam przykłady niektórych numerów zastrzeżonych w klubach piłkarskich:

1

Cracovia – Jan Paweł II

3

AC Milan – Paolo Maldini

4

Inter Mediolan – Javier Zanetti

6

AC Milan - Franco Baresi

Parma Calcio 1913 - Alessandro Lucarelli

West Ham United - Bobby Moore

9

FC Nantes – Emiliano Sala

10

SSC Napoli – Diego Maradona

Legia Warszawa – Kazimierz Deyna

Zagłębie Lubin - Paweł Piotrowski

11

Widzew Łódź – Włodzimierz Smolarek

12

Bayern Monachium, Fenerbahce Stambuł, Lazio Rzym, Sparta Praga, Lech Poznań, Widzew Łódź i Polonia Warszawa – Kibice

13

Fiorentina – Davide Astori

14

Ajax Amsterdam – Johan Cruyff


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze