Ekstraklasa

Dlaczego ekstraklasa jest tak słaba?

Jonatan Niepogoda @Niepogodny

Fot: mmychu

Tagi

Ekstraklasa Polska Piłka

Lipiec w pełni, a więc i nasza wspaniała ekstraklasa bliska jest powrotu. Kolejne kilka miesięcy będziemy emocjonować się naszym "ligowym bagienkiem", które po zakończeniu sezonu przerodzi się w narzekanie, które już w sumie występuje po pierwszych meczach eliminacyjnych do europejskich pucharów. Co więc jest nie tak? Tak naprawdę, oprócz oprawy, wszystko. Zapraszam na analizę najlepszej ligi w Polsce.

Szkolenie

Od zawsze temat ten wraca do nas jak bumerang. Czy rzeczywiście tak słabo szkolimy? Nie do końca. Oczywiście, nasze szkolenie nie stoi na najwyższym poziomie, lecz nie jest też tak, że żadnego talentu nie potrafimy wychować. Jasne, nie jest to na miarę takich nacji jak Hiszpania, Włochy czy Francja, ale trafiają nam się takie perełki, jak Robert Lewandowski, Arek Milik czy chociażby Piotr Zieliński.

Kwoty za talenty

Oddajemy największe talenty za grosze. Choćby ostatnia sytuacja – transfer Jakuba Ojrzyńskiego do Liverpoolu za około 250-300 tysięcy euro. Dla takiego giganta – bezcen. Jeśli Kuba się nie sprawdzi dla Liverpoolu nie jest to żadne ryzyko. Jeśli wyjdzie to przyszłość między słupkami na lata praktycznie za darmo. Najdroższym transferem z naszej ekstraklasy jest ten Jana Bednarka do Southampton za 6 milionów euro. Porównajmy to nawet z ligami naszych sąsiadów - przepaść. Czemu tak jest? Ponieważ się nie cenimy. Gdy tylko ktoś zaproponuje pieniądze, szczególnie takie, w których znajduje się sześć zer, nie jesteśmy w stanie odmówić. Zresztą nawet mniejsze pieniądze nas satysfakcjonują, czego przykładem jest wcześniej już tu wymieniony Ojrzyński.

Szrot za grosze

Taka prawda. Zamiast inwestować w młodzież, dzięki czemu stopniowo poprawialibyśmy sytuacje naszej piłki krajowej, wolimy za darmo czy za kilkadziesiąt tysięcy euro ściągnąć m.in. Eduardo, Chima Chukwu, Zapotokę czy Thomallę. Nie wiadomo czy na miano gwiazdy zasłużyliby w A Klasie, a co tu mówić o najwyższym poziomie rozgrywkowym w naszym kraju. Póki sposób myślenia się nie zmieni to takie wyniki jak te ostatnie Legii z wicemistrzem Gibraltaru nie będą kompromitacją, tylko normalnością, która już niestety coraz częściej zagląda do nas...

Osiedliśmy na dnie

Prezesi ekstraklasowiczów czy drużyn z pierwszej ligi mówią o konieczności zmian i stawiania na młodych Polaków. Ile jest w tym prawdy? Moim zdaniem bardzo mało. Osiedliśmy na dnie, a co najgorsze – nam to pasuje. Co roku w wakacje dostajemy oklep z drużynami barmanów i kelnerów, jednakże okropne jest to, że zawodnicy coraz częściej są pogodzeni z takimi kompromitacjami. Ostatni przykład - Carlitos, który stwierdził, iż jest dumny z gry Legii w meczu z wcześniej tu wymienionym wicemistrzem Gibraltaru - Europą FC (0-0). Litości...

Nieprzemyślane reformy

Bo jak inaczej nazwać ostatnią dotyczącą młodzieżowca w składzie. Niby w teorii świetnie, bo kluby będą musiały wystawić młodego piłkarza, który ma być klubowym talentem. Rzeczywistość? Oczywiście będą wystawiani zawodnicy, którzy będą dostępni, dodatkowo niezbyt gotowi do gry w seniorskich zespołach, nawet tych, których poziom jest poniżej dna. Druga część reformy jest jeszcze głupsza, niż tłumaczenia Neymara dotyczące nieobecności w czasie urodzin siostry. Usunięcie ograniczeń dotyczących obcokrajowców sprawi, że będziemy zalewani szrotem z 7 ligi hiszpańskiej czy 12 niemieckiej...

Przepłacani zawodnicy

Przychodzą zawodnicy z niższych, zachodnich lig, traktuje się ich jak królów, dostają bajońskie (jak na polskie warunki) pensje, a grają no cóż... tragicznie. "Najlepsi" zawodnicy w naszej lidze dostają nawet 150 tysięcy złotych miesięcznie. Potem wychodzą na stadion takich hegemonów jak Stjarnan, Levadia Talin czy Dudelange i okazuje się, że dostajemy oklep. Przepłacone gwiazdy bez ambicji, przez które nasza liga jest ściągana na samo dno.

Podsumowując, musimy coś zmienić! Nie możemy ciągle czekać, że coś samoistnie się przeistoczy w progres naszej ligi. Trzeba przyłożyć się do szkolenia młodzieży, nie oddawać talentów za parę groszy, nie zatrudniać byle jakich zawodników z 3 czy 4 ligi z zachodu. Nie można przepłacać byle kogo, stawiać ciągle na zawodników, którzy kiedyś zagrali dwa lub trzy mecze w Serie A czy La Lidze. Przyzwyczajamy się do dna, na którym jesteśmy, zamiast próbować się z niego wygrzebać, a dodatkowo, by temu zapobiegać wprowadzamy nieprzemyślane i lekkomyślne reformy, które bardziej przeszkadzają niż pomagają. W dodatku jeszcze bardziej obniżają już tragiczny poziom naszej ligi.


Jonatan Niepogoda

@Niepogodny

Kibic Liverpoolu, przede wszystkim oglądający Premier League i Serie A, choć nie gardzący żadnym dobrym meczem, niezależnie od poziomu rozgrywkowego.

Komentarze