Premier League

Transferowa cisza przed burzą?

Krzysiek Brzeziński @KrzysiekBrzezis

Fot: George Hodan, CC0 Public Domain

Tagi

22 czerwca w Anglii otwarto okno transferowe. Jak co roku kibice angielskich klubów szykowali się na szybkie, drogie a przede wszystkim mocne transfery. Tymczasem na 19 dni przed końcem okna transferowego w Premier League, wydarzenia w najlepiej opisuje polska piosenka dla dzieci: duży niedźwiedź mocno śpi.

Jak do tej pory w Anglii najwięcej na transfery wydał beniaminek z Birmingham, czyli Aston Villa. The Villans wydali już ponad 93 miliony euro, drugi w tej tabeli jest Manchester City. Obecni Mistrzowie Anglii, szykują się do kampanii, która po raz trzeci z rzędu pozwolić zdobyć tytuł drużynie Guardioli. The Citizens wydali 90 milionów euro na trzech piłkarzy: Rodriego, Angelino oraz Zacka Steffana. W przypadku tej drużyny rzeczywiście wydaje się, że te transfery wystarczą by uzupełnić skład i spokojnie walczyć o zwycięstwo w kolejnej kampanii. Dlatego kibiców dziwi fakt, iż mimo, że to inne zespoły gonią Manchester City, to właśnie drużyna Guardioli jest druga pod względem wydatków w tym oknie transferowym.

Zwycięzca Ligi Mistrzów i wicemistrz Anglii z kampanii 18/19 – Liverpool, wydał w tym oknie transferowym jedynie niespełna 2 miliony euro na młodego holenderskiego środkowego obrońcę Seppa van den Berga. Zespół, który przegrał mistrzostwo Anglii w poprzednim sezonie wydaje się być zespołem równie kompletnym, jak Manchester City. Jednakże głębia szczegółów statystycznych pokazuje, jak bardzo brakuje Liverpoolowi siły ognia i konkretnych zmienników. Nie byłoby kim zastąpić takich zawodników, jak choćby van Dijk, Salah, Mane czy Firimino w razie ich kontuzji. Poprzedni sezon dobitnie pokazał, że Shaqiri czy Origi to zawodnicy na dobrym poziomie, ale tylko pojedyncze mecze lub pewien okres czasu. Dziwi więc fakt braku transferów po stronie drużyny prowadzonej przez Kloppa.

Tottenham zakończył swoja passe ponad 500 dni bez transferu i zakupił za 60 milionów euro z Lyonu Ndombele. Pochettino ściągnął do Londynu również Jacka Clarka za 11 milionów euro, ale ten został od razu wypożyczony w drugą stronę. Również zdobywca Ligi Europy nie może poszaleć na rynku transferowym ze względu na ban nałożony na Chelsea przez UEFA, dlatego kibicom The Blues muszą wystarczyć wcześniejsze transfery Pulisicia (zimą kupiony z BVB, ale do końca sezonu grający w niemieckim klubie) i Kovacicia (wypożyczonego z Realu Madryt z opcją kupna). Chelsea straciła też w tym okienku swojego lidera – Edena Hazarda, który po świetnym zeszłym sezonie opuścił Londyn na rzecz madryckiego Realu za 100 milionów euro.

W oknie nie błyszczą również dwa zasłużone kluby dla angielskiej piłki, czyli Manchester United i Arsenal. W przypadku tego pierwszego z dużej chmury mały deszcz. Miały być duże i mocne transfery, a kibice dostali, jak na razie tylko Wan-Bissake za 55 milionów euro i Daniela Jamesa za 17 milionów. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja Arsenalu, klub ten podpisał tylko Gabriela Martinelliego za niespełna 7 milionów euro!

Okno w Anglii najmocniej wykorzystują obok Aston Villi i Manchesteru City, zespoły Leicester oraz West Hamu. Lisy wykupiły Tielmansa z Monaco oraz Pereza z Newcastle, a Młoty Hallera z Eintrachtu Frankfurt oraz Pablo Fornalsa z Villarrealu. Aktywne są także Southampton, Everton i Wolverhampton, których wydatki w tym oknie są na poziomie Manchesteru United czy Tottenhamu. Pozostałe zespoły dokonują ,,drobnych” jak na standardy Premier League transakcji, a w łącznym bilansie transferowym mają nawet dodatnie bilanse finansowe.

O tym, jak ciche jest to okno transferowe dla angielskiej piłki świadczy fakt, że po pond miesiącu w Anglii nie wydano nawet miliarda euro. Dla porównania kluby hiszpańskie zakupiły już zawodników o łącznej wartości ponad 1,5 mld euro (liczone są tutaj wszystkie transfery na poziomie profesjonalnym w danym kraju). Głośnych transferów dokonuje Barcelona, Real czy Juventus, dużo mówi się o transferach do PSG czy Bayernu Monachium, a więcej od wszystkich czołowych klubów w Anglii, wydały takie zespoły jak Sevilla, Atletico Madryt czy Borussia Dortmund.

Skąd wynika taka cisza? Czy kluby w Anglii czują się już nasycone? A może brakuje koncepcji transferowych lub odpowiednich zarządzających. Ciężko przecież stwierdzić, by Manchester City czy Liverpool spoczęły na laurach. Być może wielkie wydatki w Anglii dopiero przed nami. Arsenal czy Manchester United muszą zrobić konkretne ruchy, by choćby powalczyć o TOP4, a z obecnymi składami o dobre wyniki może być tym drużynom bardzo ciężko w przyszłej kampanii.


Krzysiek Brzeziński

@KrzysiekBrzezis

Fan #LFC #Liverpoolu, fan siatkówki.

Komentarze