Ekstraklasa

Beniaminek z Łodzi chce podbić Ekstraklasę

Patrycja Abramowicz @

Fot: własne, własne

Tagi

Awans do Ekstraklasy zarówno ŁKS-u Łódź, jak i Rakowa Częstochowa budził wiele wątpliwości. Zdania, co do szans obu drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej, zostały podzielone również wśród ekspertów. Jedni twierdzili, że drużyny te nie wniosą nic nowego, inni zaś dawali im spore szanse na dosyć dobre pozycje. Obie ekipy początek sezonu mają jednak dosyć udany, a lepsze wrażenie zrobiła jak do tej pory drużyna z Łodzi.

W pierwszej kolejce ŁKS Łódź podejmował u siebie silną Lechię Gdańsk. Drużyna ŁKS-u, po ośmioletniej przerwie w piątkowy wieczór, w końcu mogła na własnym stadionie poczuć smak Ekstraklasy. Spotkanie już od samego początku było niewiadomą, ponieważ mimo znanego potencjału Lechii nikt nie wiedział, jak na starcie poradzi sobie drużyna gospodarzy. Już w pierwszych minutach meczu można było jednak zauważyć, że gospodarze skutecznie starali się dominować nad drużyną gości. Posiadanie piłki przez drużynę z Łodzi sięgało chwilami nawet 70 %, co pokazywało wyraźną wyższość. Kiedy jednak drużyna Lechii próbowała się bronić i rozpoczynała taką grę, jaką wszyscy doskonale pamiętamy z poprzedniego sezonu, zostało to przerwane przez Pawła Gila, który po brutalnym faulu pokazał żółtą kartkę Serbowi Żarko Udoviciciovi. Po konsultacji z VAR-em, arbiter spotkania zmienił swoją decyzję i nowy nabytek gdańszczan opuścił boisko tuż przed końcem pierwszej połowy. ŁKS resztę spotkania rozegrał z przewagą jednego zawodnika, co dawało im większą szanse na zwycięstwo.

Spotkanie mimo bardzo groźnego strzału zawodnika Lechii, Lukasa Haraslina, zakończyło się bezbramkowym remisem, co dało ogromny niedosyt zarówno drużynie gospodarzy jak i gości. Drużyna ŁKS-u w meczu z Lechią za wszelką cenę chciała już od samego początku pokazać się z jak najlepszej strony. Było wyraźnie widać, że nie czują się oni w żaden sposób gorsi od zdobywców Pucharu i Superpucharu Polski. Grali pewnie i zdecydowanie, co pokazywali w każdej minucie spotkania. Łodzianie pozostawili po sobie dobre wrażenie. Pojawiło się jednak pytanie, czy nie zmieni się to w dalszej fazie rozgrywek?

W drugiej kolejce ŁKS udał się do Krakowa na mecz z drugim pucharowiczem - Cracovią. Mówiło się, że drużyna Michała Probierza może czuć się pewnie na swoim boisku, tak też wydawało się w pierwszych minutach meczu, gdzie Cracovia miała kilka dobrych okazji do zdobycia bramki. Sytuacja jednak diametralnie zmieniła się po oddaniu strzału na bramkę przez Łukasza Sekulskiego, który jeszcze w pierwszej połowie pokonał Michała Peskovicia. Po przerwie, drużyna Kazmierza Moskala nie zwolniła tempa i już w 56 minucie meczu kolejną bramkę dla ŁKS-u zdobył Maksymilian Rozwandowicz. Sytuacja dla gospodarzy stała się na tyle niewygodna, że trener zdecydował się na dwie zmiany, przez co wykorzystał swój limit. Na boisku pojawił się m.in. Sergiu Hanca, jak później się okazało był to strzał w dziesiątkę, ponieważ dzięki niemu drużyna Cracovii w pierwszej minucie doliczonego czasu zdobyła honorową bramkę. Zawodnik z Rumunii oddał zdecydowany strzał na bramkę przeciwnika. Jednak było już za późno, by rozegrać jeszcze jedną konkretną akcję i zdobyć kolejną bramkę, ponieważ drużyna ŁKS-u walczyła do samego końca i widać było ich przewagę.

W obu spotkaniach można było zauważyć, że zawodnicy ŁKS-u pokazują 100% swoich możliwości, było widać ich zgranie, świetny kontakt między zawodnikami, wykazali się niesamowitą dojrzałością podczas gry. Poza niekwestionowaną gwiazdą - Danim Ramirezem, warto też zwrócić dużą uwagę na Maksymiliana Rozwandowicza. Maksymilian to 25-letni wychowanek Włókniarza, pochodzący z Pabianic. W meczu z Cracovią to on wziął na siebie odpowiedzialność, podchodząc do rzutu karnego i wykorzystując go - dając tym samym dwubramkowe prowadzenie drużynie ŁKS-u. Technika, spryt, zdecydowanie, dojrzałość... to tylko kilka z wielu pozytywnych cech, którymi można określić tego zawodnika i które można było dostrzec już podczas jego występów w I lidze.

Warto również wspomnieć, że został on wyróżniony i znalazł się w najlepszej jedenastce 2. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy (także na naszym portalu). Podczas głosowania internauci ocenili go także jako najlepszego zawodnika meczu z Cracovią. Czy w kolejnych spotkaniach również się wyróżni? Mam nadzieję, że nie spocznie na laurach i dalej będzie prezentować grę, z jakiej kibice go najlepiej znają.

Beniaminek z Łodzi zarówno w meczu z Lechią jak i w meczu z drużyną Michała Pobierza pokazał, że nie zadowoli go tylko walka o utrzymanie. Mają oni swój cel i bez wątpienia do niego dążą. Pozostaje teraz pytanie czym jeszcze zaskoczy nas drużyna Kazimierza Moskala? Czy będą w stanie przez cały sezon dawać tyle radości swoim kibicom? Zapewne warto bacznie ich obserwować, bo mogą nieźle namieszać w tej lidze. Taki powiew świeżości jest zdecydowanie potrzebny.


Patrycja Abramowicz

@

Komentarze