Ekstraklasa

Lechia skuteczna. Lechia zwycięska

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: Hubert Dajnowski

Tagi

Wisła Płock Lechia Furman Nalepa Wolski Sobiech Haraslin Peszko Stokowiec

Po nieudanym początku sezonu piłkarze Wisły Płock chcieli odnieść pierwsze zwycięstwo. Zadanie nie było łatwe, bowiem Nafciarze mierzyli się z Lechią Gdańsk. Podopieczni Piotra Stokowca po dwóch bezbramkowych remisach także potrzebowali wygranej, która nieco osłodziłaby porażkę w 2.rundzie eliminacji Ligi Europy z Brondby. Udało się. Biało-zieloni wygrali 2-1, choć droga do końcowego triumfu prowadziła przez długi i trudny szlak.

Od pierwszych minut meczu to Lechia starała się narzucić tempo w tym spotkaniu. Podopieczni Piotra Stokowca próbowali atakować zarówno lewą, jak i prawą stroną. W 3.minucie zdołali nawet oddać uderzenie, ale Sławomir Peszko kopnął niecelnie. Pięć minut później gdańszczanie mieli kolejną szansę. Tym razem skutecznym piąstkowaniem popisał się wracający do składu Wisły Thomas Daehne. Płocczanie odpowiedzieli zbyt mocnym podaniem uruchamiającym Oskara Zawadę. W 12.minucie Lechiści dopięli swego. Dośrodkowanie Filipa Mladenovicia wykorzystał Artur Sobiech. Nafciarze odpowiedzieli cztery minuty później. Dominik Furman wrzucił z rzutu wolnego. Piłka trafiła na głowę Michała Marcjanika. Strzał środkowego obrońcy Wisły obronił Dusan Kuciak. W 20.minucie Słowak znów fantastycznie interweniował. Tym razem po uderzeniu Zawady, który wykorzystał dobre zagranie Furmana. Gospodarze cały czas starali się skonstruować jakąś akcję. Bliski szczęścia był Furman. Kapitan Nafciarzy oddał celny strzał, ale dość szczęśliwie obronił go Kuciak. W 36.minucie golkiper Biało-zielonych musiał na raty bronić wrzutkę, skierowaną w pole karne. Lechia próbowała odpowiedzieć. Bez efektów. Na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry próbkę swoich umiejętności pokazał Lukas Haraslin. Słowak dograł do Peszki, ale ten niecelnie główkował. W 43.minucie znów próbował Haraslin. Tym razem pomocnik Lechii niecelnie uderzył na bramkę płocczan.

Choć Lechiści lepiej weszli mecz i ich starania zostały nagrodzone golem, pierwsza połowa była wyrównana. Nic dziwnego. W końcu Wisła też chciała wygrać i zrekompensować swoim kibicom wysoką porażkę w Poznaniu. To powodowało, iż można było z niecierpliwością oczekiwać na drugą odsłonę meczu.

Drugą część spotkania, podobnie jak pierwszą, lepiej zaczęła Lechia. Podopieczni Piotra Stokowca utrzymywali się przy piłce, jednak nic z tego nie wynikło. W 50.minucie Nafciarze wywalczyli rzut rożny, ale piłka bita przez Furmana tym razem nie znalazła żadnego adresata. Cztery minuty później z dystansu uderzał Alan Uryga. Komentarz do strzału piłkarza Wisły jest zbędny. Kwintesencja ekstraklasy. Goście odpowiedzieli zablokowanym strzałem Haraslina. W 57.minucie przed szansą na zdobycie wyrównującej bramki stanął Ricardinho. Brazylijczyk nie zdołał jednak opanować futbolówki. Napastnik Nafciarzy kilkadziesiąt sekund później próbował szczęścia uderzeniem z dalszej odległości. Bez efektów. Biało-zieloni skutecznie bronili dostępu do swojej bramki, jednak sami nie kwapili się do zaciekłych ataków. W 67.minucie Haraslin po raz kolejny ładnie dośrodkował, ale Daehne nie miał żadnych problemów z uderzeniem głową Karola Fili. W 74.minucie Biało-zieloni podwyższyli stan rywalizacji. Wprowadzony 10 minut wcześniej Rafał Wolski otrzymał bardzo dobre podanie, minął Damiana Rasaka, który mógł w tej sytuacji wybić piłkę i wpakował futbolówkę do bramki płocczan. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry, wynik meczu był praktycznie sprawą zamkniętą, bowiem tak grająca Lechia tylko cudem mogła stracić dwie bramki. Podopieczni Patryka Kniata cały czas nie poddawali się. Ich wysiłek został nagrodzony w 84.minucie. Piłka bita przez Furmana odbiła się od Michała Nalepy i zmyliła Dusana Kuciaka. Kontaktowy gol dla płocczan wniósł trochę ożywienia do spotkania. Lechia błyskawicznie chciała skontrować. Biało-zieloni oddali dwa uderzenia. Oba niecelne.

Choć do samego końca wynik był sprawą otwartą, gdyż obie drużyny zaciekle atakowały, szansę miał Wolski, okazję stworzyli również Nafciarze, to Lechiści dowieźli zwycięstwo do końca. Zasłużone? Pewnie wielu się nie zgodzi. Jednak podopieczni Piotra Stokowca byli konsekwentni w tym co robią i osiągnęli upragniony cel.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze