Europejskie Puchary

Czy Legia ma szansę na IV rundę eliminacji Ligi Europy?

Patrycja Abramowicz @

Fot: Sofik

Tagi

Czwartkowe popołudnie dla kibiców Legii Warszawa było bardzo emocjonujące, wszystko za sprawą meczu z fińską drużyną KuPS Kuopio, który miał zadecydować o dalszych losach warszawskiej drużyny w eliminacjach do Ligi Europy. Emocje jeszcze nie opadły, a już znamy kolejnego rywala Legii na czwartkowe spotkanie w III rundzie. Wicemistrz Polski zmierzy się z greckim Atromitosem Ateny.

Gra Legii w eliminacjach do Ligi Europy od samego początku nie napawała optymizmem. W pierwszym meczu eliminacji Legia na wyjeździe zakończyła spotkanie bezbramkowym remisem z gibraltarską drużyną Collage Europe FC. Było to ogromne zaskoczenie, ale zarazem też rozczarowanie dla wszystkich ponieważ od momentu gdy poznaliśmy pierwszego rywala warszawskiej drużyny, nie było wątpliwości, że I runda eliminacji należy do nich. Mówiło się, że półamatorska gibraltarska drużyna nie może stanowić większego zagrożenia. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, można nawet śmiało powiedzieć, że podczas pierwszego spotkania nie było widać wyraźnej przewagi Legii, wręcz przeciwnie były momenty kiedy to drużyna gospodarzy dominowała nad warszawską Legią.

Rewanż wydawał się być nieco lepszy, chociaż pomimo tego, że podopieczni Aleksandara Vukovica pokonali gibraltarską drużynę 3:0, ich gra wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Warto również wspomnieć, że Legia grała od 53. minuty ze zdecydowaną przewagą, po tym jak ukarany czerwoną kartką zawodnik Europy opuścił boisko.

Po pierwszej rundzie nie było już tak optymistycznego nastawienia. Choć udało im się awansować, dalsze losy drużyny pozostawały pod znakiem zapytania i budziły wiele wątpliwości. Pozostawało więc pytanie czy II runda okaże się bardziej łaskawa dla podopiecznych Vukovica?

II rudna dla Legii rozpoczęła się jednak bardziej optymistycznie. Mimo złego wrażenia które drużyna pozostawiła po sobie w I rundzie pojawił się jeszcze jeden problem. Sztuczna murawa. Jak wiadomo są to zdecydowanie cięższe warunki, nasi zawodnicy nie do końca są do tego przyzwyczajeni ale jak zapewniał trener warszawskiej Legii, drużyna trenowała w Warszawie na takiej murawie i nie obawia się tego. W pierwszym meczu Legia pokonała u siebie fińską drużynę KuPS Kuopio 1:0. Do Finlandii wicemistrz Polski jechał więc z przewagą jednego gola i choć spotkanie rewanżowe ze skandynawską drużyną zakończyło się bezbramkowym remisem, pozwoliło to na awans warszawskiej drużynie do III rundy eliminacji Ligi Europy.

Chwilę po meczu w Finlandii i awansie Legii poznaliśmy kolejnego rywala na pierwszy mecz III rundy. Atromitos Ateny – to właśnie z tą grecką drużyną zmierzy się Legia Warszawa w kolejnym dwumeczu. Jak do tej pory grecka drużyna może pochwalić się naprawdę dobrymi występami podczas eliminacji, pokonała m.in. słowacki klub DAC 1904 Dunajska Streda, który w drugim meczu I rundy wywalczył sobie awans pokonując na wyjeździe Cracovię przez co wyeliminował ją z dalszych rozgrywek.

Warto również wspomnieć, że w greckiej drużynie występuje nasz rodak Dawid Kort, który wcześniej grał m.in. dla Wisły Kraków.

Pierwszy mecz odbędzie się w czwartek 8 sierpnia o godzinie 21, na stadionie Legii Warszawa, rewanż nastąpi natomiast 15 sierpnia w Grecji i to wtedy ostatecznie dowiemy się czy polski klub będzie miał szansę dalej walczyć w eliminacjach.

Czego więc możemy spodziewać się po nadchodzącym czwartkowym meczu z Atromitos Ateny? Czy Carlitos ponowi to co pokazał w rewanżu z Europe FC? Czy do gry powróci kontuzjowany Cafu i Mateusz Wieteska, dzięki którego bramce Legia wygrała pierwszy mecz z fińską drużyną? Pytań jest wiele, pozostaje nam jednak czekać z optymistycznym nastawieniem na czwartkowe spotkanie i wierzyć w to, że Legia jeszcze nas zaskoczy i awansuje dalej.

Choć nieprzychylne komentarze zarówno kibiców, internautów jak i również ekspertów w dziedzinie futbolu wciąż nie ustają, w piłce nożnej do ostatniego gwizdka wszystko jest możliwe, jest więc nadzieja i warto wierzyć w to, że Legia jeszcze zawalczy i sięgnie po swoje.


Patrycja Abramowicz

@

Komentarze