Piłka nożna

Rasizm na stadionach – czy da się go pokonać?

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: fstoppers.com, Public domain

Tagi

Malcom Hulk Rasizm Alves

Problem rasizmu w piłce nożnej obecny jest od dawna i wciąż nie udało się go rozwiązać. Ze smutkiem reagujemy na wiadomości o kolejnych rasistowskich incydentach - jeden z nich zaserwowali nam kibice Zenitu Sankt Petersburg w minioną sobotę.

Gdy władze rosyjskiego klubu poinformowały w piątek o pozyskaniu brazylijskiego piłkarza - Malcoma z FC Barcelony, niektórzy kibice Zenitu poczuli się oburzeni. Postanowili wyrazić swoje niezadowolenie na sobotnim meczu z Krasnodarem. Na trybunach pojawił się sarkastyczny napis: dziękujemy działaczom za wierność tradycji. Ponadto kibice nie omieszkali wydawać z siebie rasistowskich okrzyków skierowanych w osobę nowego zawodnika. Jaki jest powód uprzedzeń do sympatycznego skrzydłowego? Jego kolor skóry i rzekoma tradycja i tożsamość klubu mające polegać na posiadaniu w drużynie wyłącznie białych piłkarzy.

Malcom nie jest pierwszym piłkarzem Zenitu, który spotkał się z rasizmem w Rosji. Tak o kibicach z tego państwa wypowiedział się grający swego czasu w zespole z Petersburgu, Brazylijczyk Hulk:

W Rosji spotykam się z objawami rasizmu praktycznie w każdym meczu. Świat o tym nie słyszy, bo tutaj próbują to zamieść pod dywan.

Niestety takie zachowania na stadionach ciągle się zdarzają, mimo, że żyjemy – zdawać by się mogło – w cywilizowanym świecie. Pod koniec ubiegłego roku z nieprzyjemnościami w czasie meczu musiał zmagać się Senegalczyk, Kalidou Koulibaly. Jego Napoli mierzyło się z Interem, a kibice Nerazzurrich prowokowali obrońcę atakując go obelgami na tle rasowym. O zdarzeniu tym wypowiedział się stanowczo trener neapolitańczyków, Carlo Ancelotti:

Komunikaty nic nie zmieniły. Koulibaly jest inteligentnym i grzecznym człowiekiem, ale cały mecz był obrażany. Jeśli nic się nie zmieni, to następnym razem zejdziemy z boiska, choćby to oznaczało porażkę walkowerem.

Również w Hiszpanii wielokrotnie obserwowaliśmy przykre sytuacje, gdy czarnoskórzy zawodnicy przeżywali prawdziwe piekło podczas rozgrywek. Wystarczy przywołać tutaj przykład Samuela Eto`o, który przyznał kiedyś, że z powodu rasizmu na stadionach nie zabiera on na mecze swoich dzieci:

Na trybunach słyszy się rzeczy, które trudno wytłumaczyć małym dzieciom. Lepiej będzie, gdy pozostaną one po prostu w domu.

Naśladowanie odgłosów małp czy rzucanie bananami w zawodników to nie jednorazowe przypadki, a powtarzające się na przestrzeni lat karygodne zjawiska, z którymi spotkało się wielu piłkarzy, ponoszący karę za to, że urodzili się z takim, a nie innym kolorem skóry. Większość sympatyków futbolu prezentuje na szczęście wyższy stopień dojrzałości i kultury osobistej niż wspomniani troglodyci, a w świecie piłki nożnej nie zabrakło różnego rodzaju akcji, mających na celu wyplenić rasizm z kibiców.

Najbardziej znaną kampanią, jest zapewne słynna Say no to racism, zainicjowana przez UEFĘ w 2013 roku. Chyba każdy z nas kojarzy spot, w którym znani na całym świecie piłkarze mówią w swoich ojczystych językach nie rasizmowi. Ponadto w ramach tej akcji, na kluby, piłkarzy bądź kibiców nakładane są kary za niedopuszczalne zachowania. Z inicjatywą przeciwko rasizmowi wyszedł w 2005 roku Thierry Henry, którzy zapoczątkował akcję Stand up. Speak up, której symbolem stały się dwie splecione ze sobą gumowe opaski na nadgarstek – jedna w kolorze białym, druga w czarnym. Dochody z ich sprzedaży zostały przeznaczone na walkę z rasizmem, a oprócz Henry`ego, akcję promowali zawodnicy tacy jak Ronaldinho, Cristiano Ronaldo, Rio Ferdinand czy Carles Puyol.


Swego czasu ciekawą reakcją na bulwersujące zachowanie kibica Villarealu popisał się Dani Alves, który podniósł z murawy banana rzuconego w jego kierunku, po czym zjadł kawałek owocu. Sytuacja ta miała miejsce przed rzutem rożnym, gdy Duma Katalonii przegrywała 2:1. Po wydarzeniu z bananem, Alves przyczynił się do odwrócenia losów spotkania, odnotowując dwie asysty – obie w wyniku dośrodkowań właśnie z rzutu rożnego! Po meczu w mediach społecznościowych wystartowała spontaniczna akcja zapoczątkowana przez Neymara, który zamieścił zdjęcie ze swoim synem oraz… bananami. Nie minęło wiele czasu, a różnego rodzaju celebryci, (nie tylko sportowcy) zaczęli publikować zdjęcia z bananami, opatrzone hasztagiem #WeAreAllMonkeys.

Niestety mimo wspomnianych kampanii i różnego rodzaju akcji – czy tych humorystycznych, czy bardziej poważnych - rasizm jest wciąż problemem obecnym w świecie futbolu. Zachowanie kibiców Zenitu tylko to potwierdza, ukazując jednocześnie jak bardzo nienawiść na tle rasowym potrafi być absurdalna. Jako wielki fan Malcoma i przeciwnik rasizmu trzymam kciuki za Brazylijczyka i życzę mu jak najlepiej, jednocześnie mając nadzieję, że coraz rzadziej będziemy słyszeć o tak niemiłych wydarzeniach wywołanych nienawiścią do kogoś o odmiennym kolorze skóry.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Od dzieciństwa kibicuję FC Barcelonie.

Komentarze