Ekstraklasa

Cena Sukcesu

Cezary Bednarczyk @El87WrocLove

Fot: Sofik

Tagi

Każdy z nas marzy o osiągnięciu sukcesu. Jedni chcą być wybitnym artystą inni postacią z show biznesu, inżynierem, lekarzem, piłkarzem czy tez barmanem. Są też tacy, którzy chcą być po prostu dobrym rodzicem i to stawiają sobie za życiowy cel... Bez wyjątku jednak, aby osiągnąć cel, każdy z nas płaci jakaś cenę. I tak właśnie dziś skupimy się na kimś, kto w życiu zawodowym osiągnął wiele, ale nie potrafi tego przełożyć na inna dziedzinę jaką jest sport.

Dariusz Mioduski

Tak, to on będzie bohaterem tego tekstu, a także to jaką cenę płaci za to, że zdecydował się na wejście w posiadanie klubu piłkarskiego w Polsce.

Zacznijmy jednak od początku. Wspomniany już wyżej Mioduski, urodzony 1964 roku w Bydgoszczy w wieku 17 lat wyjeżdża z rodzicami do USA. Tam zdobywa wykształcenie na Uniwersytecie Harvarda na kierunku prawa. Od tamtego czasu pracował w kancelariach w Ameryce jak i w Polsce.

W siódmym roku XXI wieku obejmuje posadę prezesa w Kulczyk Investments. Reorganizuje firmę i wprowadza ją na nowy poziom - globalny.

Cała kariera Pana Mioduskiego wygląda naprawdę imponująco i za to należą mu się brawa, ponieważ każdy, kto wyjeżdża z kraju jednocześnie nie znając języka obcego i zaczynając od prac ogrodowych, remontów domów, jak i później w MC Donaldzie musi znaleźć w sobie ogromną siłę woli i zaparcia, aby dojść do ogromnych pieniędzy, które niewątpliwie posiada. O ludziach tego typu można byłoby pisać książki, więc nie tracąc czasu skupmy się dalej na temacie.

Legia Warszawa

Od 2012 roku Dariusz Mioduski jest w strukturach Legii, a w 2014 wraz z Bogusławem Leśnodorskim wykupuje klub z rąk grupy ITI. Od tego czasu w warszawskiej gablocie pojawiły się 4 puchary z tytułu mistrza Polski i 3 za zwyciężanie w rozgrywkach pucharu Polski. Ogromnym sukcesem jest również zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów po raz pierwszy od 20 lat przez polski klub. 

Dlatego chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego skoro było już tak dobrze jest teraz tak źle...? 

Teorii jest kilka

Teoria 1

Rozpad właścicielski.

Po długim konflikcie między Bogusławem Leśnorodskim, Dariuszem Mioduskim i Maciejem Wandzlem, który wykupił w tzw. międzyczasie 20% udziałów Legii od Mioduskiego, w 2017 roku Pan Dariusz spłaca współudziałowców (20%+20%) i przejmuje warszawską dumę w 100%.

Od tego czasu Legii brakuje luzu i polotu, który zapewniał jako Prezes Bogusław Leśnodorski. Do klubu zaprzestano sprowadzać zawodników jak Nikolic, Prijovic, Duda, Vadis czy Ljuboja... Co za tym idzie ciężko o sukces nawet na krajowym podwórku.

Legia Mioduskiego jest sztywna, chłodno kalkulująca budżet, nie ma miejsca na rozrzutny tryb funkcjonowania jak za czasów Pana Leśnorodskiego.

Teoria 2

Mioduski tak bardzo wierzy w swoje umiejętności jako prezes, że nie chce oddać stanowiska komuś, kto się na tym zna lepiej.

I tutaj znów wracamy do czasów prezesury Leśnodorskiego, bo o ile był przepych, ale i standardy światowe w Legii o tyle wszystko się spłacało sukcesami sportowymi. Wielu twierdzi, że Dariusz Mioduski musi się wycofać i z loży VIP, jako właściciel, oglądać prace zaufanego człowieka na pozycji Prezesa. 

Teoria 3

Brak trenera.

Od czasów Czerczesowa lub Magiery w Legii nie ma trenera. Ani Hasi, Jozak, Klafuric, Sa Pinto czy kolejny wymysł Vukovic nie był i nie będzie gwarantem sukcesu sportowego.

Legia jako najlepszy w ostatnich latach zespół w Polsce naprawdę zasługuje na trenera z wyższej półki i nie może być traktowana jako poligon doświadczalny dla amatorów z papierem o ukończeniu szkoły trenerskiej. Jest to marnowanie czasu, potencjału i nerwów kibica.

Teoria 4 - ostatnia.

Akademia i jej wychowankowie.

Aż nie do pomyślenia jest to, że skoro istnieją tak ogromne grupy młodzieżowe Legii brak jest choćby jednego piłkarza gotowego do gry w wyjściowej jedenastce. Ciężko uwierzyć, że nie ma w akademii chłopca co kopnąć piłkę lub przyjąć potrafi lepiej niż Kulenovic, że nie ma chłopaka, który dośrodkowuje lepiej niż Vesovic.

I jeśli Vuko po sezonie krzyczy o przywiązaniu i byciu legionistą - to z całym szacunkiem, ale kto czuje się nim bardziej 17, 18 lub 19-latek mogący wysłuchać piosenki Czesława Niemena na wyjściu z tunelu biegając 11 km w meczu i oddając serce za klub bo dostał szanse, czy chłop który jest najemnikiem i do Warszawy wpadł na chwile po kasę jak połowa obecnej Legii?

Trener musi zacząć pracę od przeglądu kadr tak jak zrobił to F. Lampard po objęciu Chelsea. W końcu ta akademia po coś istnieje!

Quo Vadis Dariuszu?

I tak dochodzimy do momentu w którym ja osobiście uważam że Dariusz Mioduski musi zadać sobie kilka pytań a szczególnie to najważniejsze... mianowicie dokąd to wszystko zmierza?

Jak duża cenę przyjdzie mu jeszcze zapłacić za błędy popełniane w Legii? Człowiek sukcesu, jakim jest Mioduski, musi pochylić się nad tym tematem raz jeszcze i schować dumę do kieszeni bo...

Po pierwsze...

Zdrowie ma się jedno i wysłuchiwanie z trybun obelg w swoim kierunku, jak i oglądanie gry w takim stylu zostawia duża skazę na nerwach.

Po drugie... 

Nie mam zwyczaju zaglądać ludziom do portfela, ale mi byłoby tak po ludzku głupio dojść samemu do fortuny, by teraz pewna jej cześć rozdać nieudacznikom.

Po trzecie...

W Warszawie jest wszystko. Stadion, kibice, infrastruktura. Tu musi być wielka piłka i choć osobiście nie sympatyzuje z Legią to życzę w Europie dobrze każdemu polskiemu zespołowi, bo nas Polaków zwyczajnie nie stać na postawy takie jak kibiców w Anglii na przykład bo oni LM widzą co rok.

Po czwarte...

Pan Dariusz ma niesamowita szanse zostać legendą Legii Warszawa i dopisać to do listy niesamowitych dokonań w życiu zawodowym, jeśli tylko dokona transformacji tego klubu w dobrym kierunku, bo na razie jest obiektem kpin i wyzwisk za nieporadność. 

Podsumowując

Zawsze będę kibicował ludziom, którzy zdecydowali się wejść w polską piłkę wykładając swoje mniej lub ciężej zarobione pieniądze to zawsze cieszy i daje nadzieje na normalność. Cena jednak takiego posunięcia może być jednak wysoka zaczynając od przyziemnych tematów jak niedomykający się budżet (ciągłe dofinansowywanie) lub zwyczajnie zdrowie przez nerwy frustracje czy napięty grafik starając się łączyć tego typu pasję z pracą. W polskiej piłce był już pewien Pan który marzył o potędze i osiągnął niesamowite wyniki przez kilka dobrych lat i w Polsce i w Europie, ale nigdy nie zakwalifikował się do LM to powodowało dość duże braki finansowe, jak i doprowadzało go w pewnym momencie do refleksji na temat wycofania z futbolu, gdzie dodatkowym czynnikiem była gorsza kondycja firmy.

Mowa o Bogusławie Cupiale i jego byłej już Wiśle Kraków. Może Dariusz Mioduski - skoro ma Legię w sercu i portfelu powinien porozmawiać z BC o tym jak boli oglądanie swojego byłego klubu w takiej kondycji finansowej i sportowej, bo jeśli nic się nie zmieni to Legia może podzielić losy krakowskiej Wisły w przeciągu 5 lat, a na tym stracimy my wszyscy.


Cezary Bednarczyk

@El87WrocLove

European Dealer Championship 2019 ????Mieszkajacy w Kopenhadze , Początkujący pokerzysta , mądrala na temat duńskiego futbolu , lubię boks

Komentarze