Retro Piłka

Dennis Bergkamp - nielatający Holender

Victor Morawski @MorawskiVictor

Fot: Sky Sports, Sky Sports

Tagi

Piłkarz o magicznym dotyku, gwiazda reprezentacji Holandii oraz legenda Arsenalu. Zdobywca wielu spektakularnych bramek, pokazujący na boisku cały repertuar nieszablonowych zagrań. Taki był bohater tego tekstu.

Dennis Nicolaas Maria Bergkamp urodził się 10 maja 1969 roku w Amsterdamie. Imię otrzymał po legendzie Manchesteru United - Denisie Law. Już jako dzieciak dołączył do akademii Ajaxu Amsterdam. Zadebiutował w seniorskiej piłce jako zaledwie 17-latek, w grudniu 1986 roku, w wygranym 2-0 meczu przeciwko Roda JC. W swoim pierwszym sezonie sięgnął po dwa trofea. Puchar Holandii, w finale którego Ajax wygrał 4-2 z ADO Den Haag oraz Puchar Zdobywców Pucharów, w którego finale „De Godenzonen” pokonali Lokomotive Lepizg 1-0, a Bergkamp wszedł na boisko z ławki rezerwowych. W kolejnym sezonie był już podstawowym piłkarzem klubu z Amsterdamu. W sezonie 1989/1990, Bergkamp pierwszy i jedyny raz wygrał Eredivise. Otrzymał też tytuł holenderskiego talentu roku. W trzech kolejnych sezonach zostawał królem strzelców ligi, a w 1991 i 1992 roku otrzymał tytuł holenderskiego piłkarza roku, jednak nie wystarczyło to do mistrzostwa. W sezonie 1991/92 Ajax wygrał Puchar UEFA, pokonując w finałowym dwumeczu Torino 2-2, dzięki bramkom na wyjeździe. Choć Bergkamp nie trafił w finale, to z sześcioma bramkami był najlepszym strzelcem Ajaxu w tych rozgrywkach. Rok później zdobył swój drugi Puchar Holandii, wygrywając w finale 6-2 z Heerenveen, samemu trafiając na 4-1. Po tym sukcesie opuścił Amsterdam i został piłkarzem Interu. Dla „De Godenzonen” rozegrał 239 spotkań i zdobył 122 bramki.

Jego przygoda na włoskich boiskach nie była wybitna. Z Interem wygrał co prawda Puchar UEFA 1993/94, zostając nawet królem strzelców rozgrywek, jednak często, szczególnie w drugim sezonie, zawodził. Nabawił się wtedy awiofobii. Lęk przed lataniem powodował, że Dennis odpuszczał zagraniczne mecze swojej drużyny lub docierał na nie innym środkiem transportu. Powiedział o tym: „Wiem, co to znaczy latać samolotem… Już nigdy tego nie zrobię. Za bardzo wpływa to na moją grę. Dzień przed lotem już myślę, boję się tego. Nie potrafię skoncentrować się na piłce.”

Właśnie z tej przyczyny otrzymał przydomek „Nielatający Holender”.

Dla Interu rozegrał 74 spotkania, nim przed sezonem 1995/96 przeniósł się do Arsenalu, rozpoczynając najpiękniejszy okres w karierze.

Z armatką na piersi i pod skrzydłami Arsena Wengera, Dennis Bergkamp zdecydowanie odżył. Przez 10 sezonów zachwycał fanów Arsenalu, ale i całej Premier League pięknymi bramkami, doskonałymi podaniami, a przede wszystkim świetną techniką. W sezonie 1997/98 otrzymał nagrodę piłkarza sezonu oraz zdobył najpiękniejszą bramkę sezonu, co przełożyło się na zwycięstwo w Premier League oraz FA Cup. Arsen Wenger mówił o nim w samych superlatywach,: „Posiadał tę lekkość, miał dar. Kiedy inni potrzebowali dotknąć piłkę trzy, cztery razy, by strzelić bramkę, jemu wystarczył jeden kontakt. W tym okresie nie było lepszego piłkarza na świecie.”

Kolejny sezon to zdobycie Tarczy Wspólnoty. Następne trofea to kolejny dublet, w sezonie 2001/02, FA Cup w sezonach 2002/03 i 2004/05, Tarcze Wspólnoty 2002 i 2004 oraz Premier League w sezonie 2003/04. Ostatni tytuł mistrza Anglii, który zdobył Bergkamp przeszedł do historii, ponieważ Arsenal, zakończył sezon bez porażki. Po sezonie 2005/06 zakończył karierę. Dla Arsenalu zdobył 120 bramek, w 423 spotkaniach i przyciągnął do tego klubu niezliczoną rzeszę kibiców, bo po prostu był piłkarzem, którego chciało się oglądać.

Równie dobrze radził sobie w reprezentacji „Oranje”, dla której rozegrał 79 spotkań, lecz niestety nie zdobył z nią żadnego trofeum.

Dennis Bergkamp był piłkarzem o ogromnej boiskowej inteligencji, choć nie lubił być w centrum uwagi i brać gry na siebie to opanowaniem i rewelacyjną techniką, potrafił dokonać z piłką cudów. Nie bez powodu Marco Van Basten powiedział o nim: „Jeśli Ryan Giggs jest wart 20 milionów, to Dennis Bergkamp jest wart 100 milionów”.

Prawdopodobnie powodem, dla którego dziś jest trochę zapominany jest to, że gdy inni po prostu byli gwiazdami, on pokazywał magię w ich cieniu, on nie chciał być w centrum uwagi. Jak sam powiedział, wolał asystować niż samemu strzelać.


Victor Morawski

@MorawskiVictor

Kibic #LFC oraz reprezentacji Danii i maniak piłki nożnej. Uwielbiam kraje Nordyckie, ale Futbolem interesuję się na całym świecie.

Komentarze