Extra

Skazani na czarną trzynastkę.

Cezary Bednarczyk @El87WrocLove

Fot: LegalSport.pl, LegalSport.pl

Tagi

Branża hazardowa w Polsce zawsze była jest i prawdopodobnie będzie tematem tabu. Pytanie tylko dlaczego? Czy zapłacenie "podatku od głupoty" przez wizytę w kasynie jest czymś gorszym od wydania tej samej kwoty w nocnym klubie starając się poderwać dziewczynę? Pewnie nie. Branża ta kusi młodszych, jak i starszych, biednych i bogatych... przychodzą lekarze, policjanci, bankierzy, budowlańcy, listonosze i... no właśnie piłkarze...

Kasyno

Przed wgłębieniem się w temat muszę przyznać, że w kasynie spędziłem 10 lat i licznik bije... Tekst jednak nie będzie napisany przez osobę, która straciła fortunę, a chłopaka, który stoi po drugiej stronie barykady. Widząc radość, smutek, szczęście i pech przypadkowych ludzi jestem w stanie do tematu podejść obiektywnie, jednocześnie znając temat od środka.

Zawsze powtarzam, że kasyno to nie jest instytucja charytatywna i wchodząc do budynku na szyldzie napisane jest "Kasyno", a nie np: "Rozdajemy pieniądze" - im szybciej osoba wchodząca do paszczy lwa to zrozumie tym lepiej...

Lata temu miejsce te było rozrywką dostępną tylko dla najbogatszych, biedoty próżno było tam szukać, ponieważ hazard był traktowany jako forma hobby i tak jak jedni lubią jeździć na nartach w Alpach lub grać w golfa w Miami, inni wolą poczuć adrenalinę i postawić w jedną noc 10000 zł na Black Jacku.

Czasy jednak się zmieniły i ludzie zaczęli traktować kasyno jako miejsce, w którym mogą odmienić swój los lub po prostu wygrać jakąś kwotę pieniędzy. Problem polega jednak na tym, że pieniądze zarabia się w pracy, a w kasynie je wydaje, nie odwrotnie.

Tak, zdarza się, że ludzie wygrywają i to dość często - jednak trzeba pamiętać o tym, że w dłuższym okresie czasu "pożyczkę" tę oddadzą z procentem, o ile wrócą do kasyna bo statystyka nie kłamie i zdanie "wygrać można przegrać trzeba" całkowicie odzwierciedla szanse gracza.

Duża kasa i samotność

Różne są powody, dla których ludzie przychodzą do kasyn. W dzisiejszych czasach pomijając aspekt uzależnienia, bo nie każdy, kto do kasyn chodzi ma ten problem, ale w przypadku sportowców moim zdaniem głównym powodem jest posiadanie dużej kasy i samotność. Ciężko to policzyć, ale zakładam że w 95% spotkani sportowcy w kasynach w Polsce jak i za granicą to piłkarze.

1. Pieniądze...

Nie od dziś wiadomo, że zarabiają dobrze lub jak twierdzą niektórzy za dużo w porównaniu do tego co reprezentują na boisku. Takie jednak są czasy, że ligowy średniak miesięcznie zarabia to co zwykły Polak w rok. Dostawanie co miesiąc takiej kasy nie pomaga w racjonalnym myśleniu o oszczędzaniu itp. Liczy się zabawa tu i teraz, bo coś mi się od życia za te wszystkie poświęcenia i brak wakacji należy. Nieczęsto zdarza się jednak, aby piłkarze balowali w kasynach dzień przed lub dzień po (szczególnie przegranym) meczu.

Grają jednak zwykle na wysokich stawkach, zasada jest prosta... Wyższy kontrakt wyższa stawka.

2. Samotność...

Wyobraź sobie sytuację, że zarabiasz 30000€ miesięcznie. To około 130 tysięcy złotych, masz pięć razy w tygodniu trening po 4 godziny i w weekend mecz. W dodatku w mieście, w którym grasz nie mieszka twoja żona i dzieci lub zwyczajnie jesteś kawalerem. Skoro na pizzę pójść nie możesz bo dieta, teatru nie lubisz, a w kinie już wszystkie filmy zobaczyłeś. Na spacer też nie chcesz iść, bo pogoda zła lub zwyczajnie masz dość ludzi gapiących się na ciebie, wybierasz miejsce, w którym jesteś anonimowy. Brzmi niewiarygodnie, ale tak to prawda, w kasynie każdy jest anonimowy, dlatego w tym artykule imion lub nazwisk wymienić nie mogę...

Anonimowość polega jednak na tym, że typowym zachowaniem osoby uzależnionej od hazardu jest niezwracanie uwagi na otoczenie. Nie słyszy ona jaka piosenka jest właśnie grana w głośniku, nie słyszy kelnera, który pięć razy powtarza stojąc za ich plecami że przyniósł kolejnego drinka, drinka, którego ktoś zamówił 2 minuty temu, ale już o nim zdążył zapomnieć. W takim „ulu” odosobnienia samotny piłkarz posiadający kasę i mnóstwo czasu odnajduje się wspaniale, bo nikt nie zawraca mu głowy lub zwyczajnie go nie zna, gdyż osoby uzależnione bardzo często są wyłączone z życia publicznego.

Niebezpieczny taniec

Nie każdy potrafi kontrolować samego siebie. Po tylu latach w branży wiem, że istnieją jednak ludzie, których w ogóle to nie kręci, nie są jednak nimi sportowcy.

Historia zawsze zaczyna się tak samo. W szpony hazardu pcha ich kolega z drużyny, który już tu kiedyś był lub mnóstwo wolnego czasu. Usprawiedliwianie samego siebie już od pierwszej wizyty wróży problemy, bo czy Ty idąc do piekarni tłumaczysz się, że wpadłeś tylko po chleb? Nie. W kasynie natomiast piłkarz powie: "Mam kontuzję, nie mogę nawet na spacer wyjść to z ciekawości zobaczę z czym to się je."

Bardzo często przy pierwszych wizytach piłkarze proszą o pokój VIP. Nie dlatego, że się nimi czują, ale na wypadek, gdyby ich miał ktoś rozpoznać na otwartej sali. Z czasem jednak już się nie kryją i z potulnych baranków przemieniają się w największych arogantów świata.

Tych samych gości, którzy są ekspertami w TV, teraz pouczając wszystkich o zachowaniu lub dobrym i profesjonalnym prowadzeniu się niczym Robert Lewandowski, widziałem niejednokrotnie pijanych jak rzucają wiązanki za wiązankami w stronę krupierów inspektorów czy nawet kierowników kasyna.

Bardzo powszechną opinią w branży hazardowej jest to, że najgorszym typem klienta są piłkarze. To co na początku ich odstraszało, czyli niepewność w stosunku do bycia anonimowym i zaufanie o nierozpowszechnianiu danych osobowych, nagle nie ma najmniejszego znaczenia. Tracą czujność i często kończą na okładkach gazet, niejednokrotnie z butelka czegoś mocniejszego w ręku przy wyjściu z kasyna.

Lubią rywalizację - typowi samce alfa traktując przegrane rozdanie na Black Jacku lub rzut na Ruletce personalnie chcąc udowodnić, że są lepsi. Pytanie tylko od kogo? Od krupiera? On jako człowiek i pracownik wpływu na rezultat gry nie ma żadnego, a głównie też woli by jego gość wygrał, bo i atmosfera lepsza na stole i napiwek wpadnie do kieszeni.

Walczą z losem i statystyką, która brutalnie stoi za kasynem i walcuje ich portfele przy niemal każdej okazji. Z czasem celem wizyty w kasynie nie jest relaks tylko to, aby wyrzucić z siebie całą frustracje. Bo forma słaba, mecz przegrany, brak premii za wynik lub zwyczajnie umoczenie kilku patyków noc wcześniej. W ich przypadku przygoda z hazardem to taniec, niestety nie jest to przyjemne tango z kobietą. To taniec ze śmiercią na linie z zawiązanymi oczami, bo wielu z nich przez problemy z uzależnieniem straciło rodziny, kontrakt, fortuny lub życie.

Koniec końców w branży hazardowej panuje pewna zasada przypominająca poradnik dla tych, którzy chcą spróbować szczęścia. Mianowicie, do kasyna przynoś kwotę pieniędzy, którą mógłbyś zostawić na ławce w parku i odejść tracąc ją bezpowrotnie nie płacząc nad zgubą. W innym razie Twoje życie może potoczyć się całkiem inaczej niż sobie zakładałeś i bardzo często bez pomocy innych ludzi lub zmiany otoczenia problem będzie ciągnął za koszulkę jak rywal na boisku nie pozwalając się rozpędzić - aż w pewnym momencie upadniesz. 


Cezary Bednarczyk

@El87WrocLove

European Dealer Championship 2019 ????Mieszkajacy w Kopenhadze , Początkujący pokerzysta , mądrala na temat duńskiego futbolu , lubię boks

Komentarze