Piłka nożna

Problem z popularyzacją mniejszych polskich klubów

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: -, mapio.net

Tagi

Przyglądając się niższym ligom piłkarskim w Polsce, można tam znaleźć kilka naprawdę ciekawych klubów, takich jak chociażby Ruch Chorzów, Polonia Bytom, Polonia Warszawa czy Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski – czyli klubów, które na koncie mają najważniejsze krajowe trofea. Takie "marki" muszą się mierzyć z o wiele mniej znanymi klubami dla mniej obeznanego kibica piłkarskiego.

Oprócz nich poniżej szczebla centralnego znajdziemy też zasłużonych, mniej lub bardziej byłych ekstraklasowiczów jak chociażby KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Odra Wodzisław, Zawisza Bydgoszcz i RKS Radomsko. Takie marki na pewno przyciągają kibiców w niższych klasach rozgrywkowych, ale solą tych rozgrywek są w większości drużyny amatorskie, mało znane… lub znane w całej Polsce.

By klub stał się znany niekoniecznie musi być mocny i niekoniecznie musi być w pełni profesjonalny, mało tego może praktycznie nie wygrywać spotkań, ale za to mieć świetnie prowadzone social-media. Przykłady takich klubów można mnożyć od Naprzodu Świbie, przez WKS Muchobór Wrocław, po LZS Chrząstawa. Najpopularniejszym zaś klubem na tym poziomie jest bez dwóch zdań komercyjny sukces zwany KTS-em Weszło. Dlaczego o nich wspominam? Ano dlatego, że pisząc ten tekst widzę informacje o relacji live na YouTubie z tego meczu, a to przecież tylko A-Klasa.

Obecnie w telewizji możemy podziwiać starcia Ekstraklasy, I ligi i II ligi, lokalnym mediom zdarza się transmitować starcia III ligi, ale warto zadać sobie pewne pytanie. Kluby niższych lig mają spore grupy fanów którzy chętnie podziwiają mecze tych drużyn na stadionie. Co jednak gdy taka osoba nie może iść na mecz? Najczęściej pozostaje jej liczenie na jakąkolwiek relacje tekstową o ile takowa się z takiego meczu odbywa. Tu dochodzimy do pewnego bardzo ciekawego zagadnienia. Czy w przeciągu najbliższych miesięcy/lat doczekamy się tego, że poszczególne lokalne klasy rozgrywkowe będą sprzedawać prawa transmisyjne do swoich meczów portalom takim jak KP Sport czy Podkarpacie Live? Na kanale YouTube tych drugich niekiedy można obejrzeć mecze Wisłoki Dębica.

W czasach coraz większej cyfryzacji transmisje z niższych lig w telewizjach internetowych wydają się być tylko krokiem naprzód, który poprawiłby obcowanie kibiców z ich ukochanymi drużynami grającymi poniżej szczebla centralnego. Zresztą podobnym pomysłem byłoby to by kluby uruchomiły transmisje na własnych kanałach na YouTube. Byłby to bez dwóch zdań mały krok dla ludzkości, ale wielki dla polskiej piłki. Zresztą co warto powiedzieć na zachodzie chociażby w Anglii i Niemczech można znaleźć transmisje z meczów niższych lig w internecie.

Co jeszcze można zrobić by ułatwić kibicowanie zespołom z niższych lig? Moim zdaniem PZPN powinien fundować klubom szkolenia z marketingu. Często bowiem media społecznościowe takich drużyn są prowadzone bardzo słabo. Nie mówię tu o Twitterze bo większość takich klubów jeśli już jest na Twitterze to konta ich są prowadzone w naprawdę przyjemny sposób. Gorzej jeśli o Facebooka. Wiele klubów ogranicza korzystanie z tzw. „fanpejdżów” do wrzucania wyników starć, podczas gdy przy odpowiednim prowadzeniu tego akurat medium można nie tylko przyciągnąć kibiców na mecz, ale można nawet pozyskać sponsorów.

Podczas gdy wszyscy pokazują Socios Wisła i Socios Górnik jako wzór wsparcia kibiców dla klubu, nikt nie zauważa jak wiele drużyn na niższych poziomach funkcjonuje właściwie głównie dzięki kibicom. To właśnie oni bowiem wykupują specjalne cegiełki i wpłacają pieniądze z własnego budżetu do klubów, co można by rzec jest największym przykładem oddania ukochanej drużynie.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze