Ekstraklasa

Z grupy spadkowej na szczyt tabeli

Patrycja Abramowicz @

Fot: mmychu

Tagi

Jeszcze kilka miesięcy temu mogliśmy obserwować jak walczyli w grupie spadkowej, dziś Śląsk Wrocław konsekwentnie odprawia swoich przeciwników i obecnie zajmuje pierwsze miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasa. Jak długo będą konsekwentni w swoim działaniu i utrzymają się na szczycie tabeli?

Śląsk Wrocław to z pewnością drużyna, która w ostatnim czasie daje wiele skrajnych emocji swoim kibicom. Jeszcze do niedawna walczyli w grupie spadkowej, dziś zajmują pierwsze miejsce w tabeli, dając swoim kibicom ogromny powód do dumy.

Już w pierwszym rozegranym spotkaniu można było zauważyć ogromną determinacje wrocławskiej drużyny, która zmierzyła się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Spotkanie wydawało się być wyrównane, kilka minut dominowali gospodarze, zaraz sytuacja się zmieniała i to goście przejmowali prowadzenie. Mogliśmy oglądać kilka naprawdę dobrych sytuacji do zdobycia bramki zarówno wrocławskiej jak i krakowskiej drużyny.Zmieniło się to jednak diametralnie w 62 minucie, gdy bramkarz Wisły Kraków nie zdołał obronić strzału z dystansu debiutującego lewego obrońcy Dino Stigleca. Wtedy to definitywnie Śląsk Wrocław do końca meczu dominował na krakowską drużyną. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla drużyny Śląska, który dzięki temu zaczął sezon od zdobycia pełnej puli. Pierwszy rozegrany mecz w Krakowie pokazał nam jak dobrym wzmocnieniem są nowi zawodnicy wrocławian. Warto również wspomnieć o debiutującym w tym spotkaniu Słowaku – Matusu Putnocky’m, który wykazał się niesamowitym sprytem i refleksem świetnie broniąc dostępu do bramki i zatrzymując piłkarzy drużyny przeciwnej. To dzięki niemu drużyna przeciwna nie dostała się do bramki Śląska.

W drugiej kolejce zawodnicy Śląska Wrocław zmierzyli się z Piastem Gliwice. Spotkanie to było jednak niewiadomą biorąc pod uwagę formę jaką w meczu z Wisłą Kraków zaprezentowali zawodnicy ze śląska i fakt, że Piast Gliwice rozgrywał w tym czasie również mecz w eliminacjach do LE, co mogło spowodować ich osłabienie. Wydawać by się mogło, że będzie to ułatwienie dla gospodarzy i będą mieli dzięki temu przewagę mają przewagę. Szybko jednak się okazało, że było to złudne i już na samym początku można było zauważyć, że to właśnie Mistrz Polski dominował nad śląską drużyną i to właśnie oni zdobyli pierwszą bramkę w tym meczu. Śląsk z biegiem meczu zdołał wyrównać stan spotkania i gdy następnie gra stała się bardziej wyrównana i wszystko wskazywało na to, że spotkanie zakończy się remisem, zwycięską bramkę z rzutu karnego zdobył faulowany Łukasz Broź, zapewniając swojej drużynie koleje trzy punkty.

Legia Warszawa – to kolejna drużyna, z którą przyszło zmierzyć się zdeterminowanej drużynie Vitezslava Lavicki. Zadanie Śląska Wrocław było o tyle trudne, że był to czas kiedy na Legie spadła fala krytyki spowodowana niesatysfakcjonującymi występami w eliminacjach do Ligi Europy. To był dobry moment dla Legii by odzyskać zaufanie kibiców i pokazać na co ich stać przerywając przy tym nieustającą krytykę ich postawy. To spotkanie nie należało więc do najłatwiejszych zarówno dla drużyny gospodarzy, którzy czuli ogromną presję, chcąc zrobić wszystko by udowodnić na co ich stać jak i dla drużyny Śląska, która nie poddawała się w walce o wyznaczony sobie cel. Pomimo walecznej gry Legii i wielu groźnych akcji na bramkę gospodarzy, mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Można było zauważyć niezadowolenie i spory niedosyt obu drużyn, ale jak podkreślił po meczu trener Śląska Wrocław, jest to bardzo ważny punkt i obie drużyny ciężko pracowały podczas tego spotkania.

Poznań – kolejny punkt na mapie dla drużyny ze śląska w drodze na szczyt tabeli. To spotkanie na pewno na długo pozostanie w pamięci kibiców i fanów polskiej ekstraklasy, a wszystko za sprawą nieustających emocji i liczby bramek, które padły w tym spotkaniu. To mecz, który oglądaliśmy z zapartym tchem. Ostatecznie jednak zawodnicy Śląska Wrocław kolejny raz pokazali klasę. Spotkanie skończyło się wynikiem 3:1 i goście wracali do domu bogatsi o kolejne trzy punkty. Pojawiały się pytania na co jeszcze stać zawodników śląskiej drużyny? Przecież dopiero co walczyli o utrzymanie w grupie spadkowej a teraz? No właśnie a teraz..

Piąta kolejka również należała do Śląska Wrocław. Zawodnikom Vitezslava Lavicki kolejny raz przyszło zmierzyć się z krakowską drużyną - tym razem w roli gospodarza. Przed meczem z Cracovią wrocławianie mieli już dziesięć punktów na swoim koncie, pewną sytuację i świadomość, że nie przegrali jeszcze żadnego spotkania. W tym meczu bramka padła dopiero w 87 minucie, oczywiście znowu autorem tego trafienia byli wrocławianie, dzięki czemu kolejne już trzy punkty trafiły na ich konto.

Na chwilę obecną Śląsk Wrocław po pięciu rozegranych spotkaniach ma trzynaście punktów i pozycje lidera w tabeli. Eksperci twierdzą, że za obecnym sukcesem stoją tzw. „nowe nabytki” wrocławskiej drużyny. Warto wspomnieć, że Śląsk Wrocław przed rozpoczęciem sezonu podpisał kontrakty aż z sześcioma zawodnikami. Większość zawodników to obcokrajowcy. Nadchodzące najbliższe spotkania na pewno nie będą łatwe dla podopiecznych Vitezslava Lavicki. W sobotę 24 sierpnia rozegrają spotkanie z Lechią Gdańsk, natomiast tydzień później podejmą u siebie Pogoń Szczecin, która również posiada trzynaście punktów i zajmuje drugie miejsce w tabeli. Jaki jest więc ich cel? Jak długo drużynie ze śląska uda się utrzymać na pozycji lidera? Pytań nie brakuje. Jedno jest jednak pewne, ta drużyna jeszcze nas zaskoczy i na pewno da wiele emocji i powód do dumy swoim kibicom w tym sezonie.

 


Patrycja Abramowicz

@

Komentarze