Serie A

Inzaghi - legenda włoskich boisk

Marek Osypiuk @OsypiukM

Fot: Flickr, Flickr

Tagi

Milan Juventus Inzaghii

Napastnicy zwykle rozliczani sią przede wszystkim ze zdobytych bramek. Był jeden taki, który potrafił strzelić w każdy możliwy sposób lewą nogą, prawą, głową, udem, a nazywał się Filippo Inzaghi. Takich bramek w swojej karierze uzbierał ponad 300. Był z nim tylko jeden problem, chociaż piszemy to z przekąsem. Po prostu nie były to bramki jakiejś wyjątkowej urody. 

Jeśli ktoś poszuka na youtube kompilacji najładniejszych bramek Pippo to obejrzeniu tego filmiku powie, ale co w tych bramkach jest takiego szczególnego? Taki po prostu był Inzaghi przez całą swoją karierę. Skuteczny do bólu w tym co robił, ale nie był postacią, po której zagraniach zabierałoby kibicom dech w piersiach.

Zanim zaczęła się jego prawdziwa kariera i zdobywanie trofeów Pippo zaliczył kilka mniejszych klubów, ale już wtedy pokazywał, że strzelać potrafi. W końcu nadszedł ten dzień kiedy zgłosiła się po niego prawdziwa potęga – Juventus Turyn. Już wejście w sezon miał doskonałe bowiem w swoim debiucie zdobył wie bramki w meczu Superpucharu z Vicenzą, a w całym sezonie doszedł do 18 trafień zdobywając pierwsze w swojej karierze Scudetto. Sezon idealny można by rzec, takiego otwarcia i skuteczności można było tylko zazdrościć. Zabrakło jedynie przysłowiowej wisienki na torcie bowiem nie udało mu się wygrać LM gdyż Juventus poległ w finale. Filippo ze Starą Damą zdobył jeszcze tylko Puchar Intertoto w 1999 roku przed odejściem z Juve. Ostatecznie w klubie dobił do 89 trafień. Jakie były przyczyny pożegnania legendarnego Pippo z Turynem? Nie za dobre relacje z Del Piero i przyjście Davida Trezegueta, który posadził Włocha na ławie. Wtedy jego usługami zainteresował się AC Milan. I ta część historii Inzaghiego to już prawdziwa legenda.

Dwa tytuły krajowe, Coppa Italia, dwa Superpuchary Włoch, dwa zwycięstwa w Lidze Mistrzów, dwa Superpuchary Europy oraz jedno Klubowe Mistrzostwo Świata - w skrócie 126 goli w 300 występach. Tak zapisał się w historii Rossonerich Pippo. Inzaghi szczególnie polubił zdobywanie bramek, które decydowały o wygranych finałach. Przed ważnym meczem można było śmiało mówić, że jeśli ktoś ma strzelać gole to będzie to na pewno Inzaghi. Tak jak choćby w finale LM z 2007 roku. Wszyscy dobrze pamiętają co wydarzyło się w 2006 roku w Stambule, Milan musiał czekać cały rok aby dostać szansę rewanżu. I szansę te wykorzystał, a kto strzelił oba gole dla Milanu – oczywiście niezawodny Inzaghi. Miał też duży udział w wygranych Klubowych Mistrzostwach Świata w 2007 roku. Innymi słowy niezawodny i skuteczny egzekutor na którego Milan mógł zawsze liczyć. I co ciekawe zdobywał ważne bramki grubo po 30, dla niego nawet wiek nie miał znaczenia.

Kibice Milany go kochali, ale nie wszyscy go uwielbiali. Dla wielu był „drewnianym piłkarzem”. Dużą rolę odgrywało tu też to w jakiś sposób on te wszystkie bramki zdobywał. Ale czy piłkarz który bazował na dużej bazie szczęścia i nie był jakimś wirtuozem strzelił by przypadkiem 313 goli? Nigdy w życiu! Teraz jesteśmy przyzwyczajeni do dryblingów, pięknych strzałów, Pippo taki nie był. Robił po prostu co do niego należało. Grał skutecznie i przepraszam za określenie robił to cholernie dobrze. To nie on szukał piłki t piłka jego szukała w polu karnym. Wiedział gdzie się ustawić i kiedy ruszyć by móc celebrować bramkę. Jest świetnym przykładem, że nie trzeba być wybitnym technikiem aby przejść na wieki do historii. A chyba mało kto chyba nie wiem kim był Filippo Inzaghii szczególnie dla Milanu. 


Marek Osypiuk

@OsypiukM

Fan rodzimej Ekstraklasy, głównie Legia Warszawa. Dodatkowo sledzacy niemiecka Bundeslige

Komentarze