Premier League

Podumowanie 3. kolejki Premier League

Mateusz Adamek @MateuszAdamek93

Fot: s.tvp.pl/, s.tvp.pl/

Tagi

Hitowe starcie na Anfield, premierowa wygrana Aston Villi oraz niespodziewane porażki faworytów. Miniona kolejka Premier League obfitowała w wiele ciekawych wydarzeń. Zapraszamy więc do naszego subiektywnego ich podsumowania.

Przełamanie The Villans

Trzecia seria gier została rozpoczęta na Villa Park, gdzie gospodarze podejmowali podopiecznych Marco Silvy. The Villans mimo ogromnych środków zainwestowanych w zakup nowych graczy, niezbyt udanie zainaugurowali nowy sezon. Dwie przegrane kolejno z Tottenhamem oraz Bournemouth sprawiły, iż kibice klubu z Birmingham z coraz większym zniecierpliwieniem oczekiwali pierwszej wygranej w Premier League po blisko trzech latach.

Samo spotkanie rozegrane w piątkowy wieczór raczej nie porywało. Everton nie potrafił stworzyć sobie klarownych akcji pod bramką przeciwnika. Natomiast popularne Lwy wykazały się wyrachowaniem i te najdogodniejsze sytuacje zamieniły na gole. Strzelcami bramek byli Wesley i El-Ghazi. Dzięki temu triumfowi podopieczni Deana Smitha zdołali wydostać się ze strefy spadkowej, w której pozostawali od samego początku rozgrywek.

Przełamanie Chelsea

Oczy wszystkich kibiców w Anglii były tego sobotniego popołudnia zwrócone w stronę Anfield. Nim jednak doszło do tego hitowego starcia, mogliśmy podziwiać w akcji inne zespoły aspirujące w Premier League o najwyższe cele.

Mowa tu między innymi o londyńskiej Chelsea, w której ciężkie początki swojej trenerskiej przygody przeżywa legenda tego klubu Frank Lampard. W nadziei na pierwsze ligowe punkty The Blues udali się do Norwich, gdzie czekał ich niezwykle trudny pojedynek z żółto- zieloną armią dowodzoną przez najlepszego obecnie strzelca w lidze Teamu Pukkiego. Mimo, iż Finowi po raz kolejny udało się znaleźć drogę do bramki przeciwnika, to nie przesądziło to tym razem o triumfie jego drużyny. Zawodnicy Chelsea dzięki bramkom Tammy’ego Abrahama oraz Mason Mounta zdołali wywieźć z Carrow Road cenne trzy oczka.

W kolejnych czterech spotkaniach rozpoczynającym się punktualnie o godzinie 16:00 polskiego czasu górą byli goście. O ile zwycięstwa Southampton w starciu z Brighton czy też Leicester w pojedynku z Sheffield United niezbyt mogły dziwić, o tyle wynik meczu rozgrywanego w południowej części Londynu, w którym to naprzeciw siebie stanęły ekipy Crystal Palace oraz Manchesteru United pewnie niejednego wprawił w osłupienie. Niestety w tym przypadku po raz kolejny zastosowanie miało stwierdzenie, iż „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Konsekwencją drugiego zmarnowanego rzutu karnego przez podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera w tym sezonie była bramka, jaką w doliczonym czasie gry zdobył Patrick van Aanholt. To zwycięstwo popularnych Orłów jest pierwszą wygraną w bezpośrednich starciach z United w historii pojedynków rozgrywanych w ramach Premier League.

Ostatnią przystawką przed daniem głównym na Anfield był mecz Szerszeni z ekipą West Hamu. Obie drużyny przystępowały do tego spotkania z łatką zespołów, które nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa w trwających rozgrywkach. Dzięki dwóm trafieniom sprowadzonego przed sezonem z Eintrachtu Frankfurt Sebastiena Hallera, to goście z Londynu mogli wracać do domów zdecydowanie bardziej szczęśliwi.

Starcie niepokonanych

W kuluarach pojawiają się pogłoski, iż po wygraniu Ligi Mistrzów kolejnym celem do którego dążyć będzie Jurgen Klopp, jest zdobycie upragnionego mistrzostwa Anglii. Nie bez powodu więc przed tym sobotnim spotkaniem bukmacherzy większe szanse na wygraną dawali gospodarzom z Liverpoolu.

Do 60. minuty wszystko było już w zasadzie jasne, gdyż swoją dominację na boisku The Reds potwierdzili trzema trafieniami. Kanonierzy zdołali odpowiedzieć tylko jedną bramką, co sprawiło, że nowym liderem ligowej tabeli zostali piłkarze z miasta Beatelsów.

Sensacja wygrana Srok

Drugą największą sensacją w kolejności podczas trzeciej serii gier w Anglii była bez wątpienia porażka, jakiej doznała ekipa Tottenhamu, która na własnym obiekcie uległa popularnym Srokom. Takie rozstrzygnięcie dziwi tym bardziej, że przygoda Steva Bruce’a z Newcastle trwa raptem miesiąc. Nie miał on więc zbytnio czasu na poukładanie drużyny według własnej koncepcji. Wystarczyło to jednak do wywiezienia z Londynu kompletu punktów i premierowego zwycięstwa w sezonie.

Duet Aguero - Sterling zapewnił za to po raz kolejny wygraną zespołowi z niebieskiej części Manchesteru. W pojedynku z Bournemouth byli oni „zamieszani” w każdą z trzech zdobytych bramek. Dla graczy trudniących się zabawą w Fantasy Premier League, są oni z pewnością obowiązkowymi zawodnikami w formacji ofensywnej.

Spotkaniem zamykającym 3. kolejkę Premier League była rywalizacja pomiędzy Wolwerhampton a Burnley. Wilki to niespodziewani uczestnicy eliminacji do Ligi Europy, gdzie w meczu decydującym o awansie do fazy grupowej, mierzą się z włoskim Torino. Cenne wyjazdowy triumf nad ekipą z Turynu odbił się podopiecznym Nuno Espirito Santo delikatną czkawką. Typowani na zdecydowanych faworytów pojedynku z The Clarets, zdołali jedynie zremisować. Zrobili to zresztą bardzo szczęśliwie, bo dzięki trafieniu Raula Jimeneza z jedenastego metra w doliczonym czasie gry.

W kolejnej serii zmagań wisienką na torcie będą z pewnością derby północnego Londynu, a więc starcie Arsenalu z Tottenhamem. O nim, a także o pozostałych meczach tej kolejki przeczytacie Państwo na naszych stronach. Do następnego!


Mateusz Adamek

@MateuszAdamek93

Futbolowy fanatyk. Od Premier League do IV ligi lubelskiej - iGol.pl

Komentarze