Polacy za granicą

Sebastian Boenisch wraca do gry!

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: Twitock, Twitock

Tagi

Gdy wydawało się, że jego kariera zmierza ku końcowi, w końcu udało mu się znaleźć nowy klub. Sebastian Boenisch podpisał roczną umowę z Floridsdorfer AC, występującym w drugiej lidze austriackiej i wydaje się, że będzie tam największą gwiazdą. Były reprezentant Polski dołączył tym samym do innego występującego tam Polaka - Martina Pajączkowskiego.

Karierę Sebastiana Boenischa można oceniać jako nieco specyficzną. Niegdyś wielce utalentowany, etatowy reprezentant młodzieżowej reprezentacji Niemiec, gdzie odniósł także sukces, jakim jest mistrzostwo Europy u21. Następnie jednak nie przebił się na dobre w pierwszym zespole FC Schalke 04 i musiał odejść do Werderu Brema. W drużynie Zielono-Białych, w sezonie 08/09 przeżył swój najlepszy czas w dorosłej piłce, będąc przez większość sezonu podstawowym zawodnikiem i docierając do finału Pucharu UEFA - przegranego po dogrywce z Szachtarem Donieck. Potem z miesiąca na miesiąc jego pozycja w klubie zaczęła słabnąć i latem 2012 roku stał się wolnym zawodnikiem.

Praca jego agenta przyniosła jesienią dobre efekty i Boenisch wygrał los na loterii, podpisując bardzo nieoczekiwanie kontrakt z Bayerem Leverkusen, który potrzebował „na gwałt” kogoś na lewą obronę. Od czasu przyjścia, przez 1,5 roku reprezentant Polski grał tam bardzo dużo, mimo chwilami dosyć nieprzychylnych opinii o jego postawie na boisku. Z czasem jednak, podobnie jak w Werderze, Boenisch dostawał coraz mniej szans na grę, aż w końcu musiał odejść z klubu. Kolejnym etapem w jego karierze był pogrążony w problemach TSV Monachium, w którym nasz obrońca spędził tylko nieco ponad pół roku, co warte podkreślenia, współpracował tam z obecnym trenerem Pogoni Szczecin - Kostą Runjaiciem.

Po odejściu z monachijskiego klubu, coś się w karierze Boenischa zatrzymało. Przez bardzo długi czas nie mógł sobie znaleźć klubu, a tak skuteczna wcześniej praca agentów nie przynosiła już satysfakcjonujących efektów. Po byłego reprezentanta Polski najczęściej zgłaszały się kluby z lig azjatyckich, jednak sam zawodnik nie palił się do wyjazdu z Europy oraz czuł, że nadal może wskoczyć na poziom Bundesligi, gdyby dostał szansę i odpowiednio przyłożył się do treningów.

Wbrew krążącym chwilami plotkom, żadna oferta z klubów ekstraklasy do Boenischa nie dotarła, mimo iż wiosną 2018 roku najbardziej wspominało się ewentualnym przyjściu do Korony Kielce.

Przełomowy czas i zejście z oczekiwań

Po dłuższej ciszy o dalszych losach Boenischa, na początku tego roku pojawiła się informacja prosto ze stolicy Austrii, że rozpoczął on treningi z miejscową Austrią Wiedeń. Była to jednak jedynie forma pomocy ze strony klubu, by mógł on krok po kroku budować swoją formę i mieć łatwiejsze możliwości powrotu do gry. Ewentualne zatrudnienie w Austrii nie wchodziło w grę, chociażby z powodu przepisu o liczbie obcokrajowców.

Boenisch na dłuższy czas pozostał w stolicy kraju i w kwietniu pojawił się na treningach w drugoligowym Floridsdorfer AC, gdzie zakładano, że mógłby bardzo wzmocnić zespół i mieć także wkład w szkolenie młodych zawodników. Następnie słuch o jego dalszych losach ponownie zaginął, jednak można było wnioskować, że powrót do normalnych treningów w końcu zaowocuje znalezieniem sobie klubu.

Największym szokiem była jednak informacja z końcówki maja o pojawieniu się Boenischa na testach medycznych w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Gdy plotka okazała się prawdą, mówiono, że wszystko jest blisko finalizacji i tylko kataklizm spowoduje, że 32-letni obrońca nie zasili naszego I-ligowca. Owy kataklizm jednak miał miejsce i obie strony nie zdołały się porozumieć w kwestii kontraktu, przez co Boenisch postanowił opuścić nasz kraj i powrócić do Austrii.

Cała saga z nim związana, wczoraj w końcu się zakończyła. Kwietniowe testy we Floridsdorfer AC nie poszły na marne i marzenia samego klubu o dokonaniu tak znaczącego wzmocnienia w końcu się spełniły. Boenisch podpisał z klubem z północnej części Wiednia roczny kontrakt i z marszu powinien stać się tam najważniejszą postacią, gdy tylko jego dyspozycja fizyczna na to pozwoli. O to raczej nie powinno być trudno, bo ostatnie miesiące zawodnik spędził na bardzo intensywnych treningach wysiłkowych, więc dodając do tego wiosenne treningi na boisku i sam poziom drugiej ligi austriackiej - dosyć szybko powinien być do dyspozycji trenera.

Floridsdorfer AC rozpoczął szósty sezon z rzędu na zapleczu austriackiej elity. Ostatnie lata to pozycje blisko środka tabeli, bez większych perspektyw na walkę o awans. W letnim okienku, poza sprowadzeniem Boenischa, zarząd klubu postanowił dokonać jeszcze jednego dużego transferu i ściągnął 26-letniego napastnika Philippa Prosenika, kojarzonego z młodzieżowych zespołów Chelsea czy AC Milanu, a także z występów w Rapidzie Wiedeń.

Z innych ciekawostek, w nowym klubie Boenischa, od roku występuje także inny polski zawodnik - Martin Pajączkowski. 21-letni bardzo drobny lewy pomocnik, mogący grać na „10”, mający krotki epizod w szkółce Salzburga, jest tam jednym z ciekawszych zawodników od kreowania gry. Nowy sezon zaczął bardzo dobrze i stara się na dobre wywalczyć sobie pierwszy skład.

Cieszy mnie fakt, że Boenisch w końcu znalazł sobie miejsce do grania, do tego takie, że przy braku problemów zdrowotnych, w każdy meczu powinien grywać po 90 minut. Patrząc na jego wiek, to kilka lat grania na takim poziomie spokojnie jest w jego zasięgu. A nie można wykluczyć, że jakiś zespół z dolnej części tabeli austriackiej elity nagle się po niego nie zgłosi.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze