Ekstraklasa

Problemy Ekstraklasy

Dominik Kawecki @KaweckiDominik

Fot: wp.pl, wp.pl

Tagi

Sezon 2018/19 przyniósł Ekstraklasie 2250 punktów do rankingu. Ani jeden polski klub nie dostał się do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Najbliżej tego była Legia, która odpadła w 3. rundzie eliminacji Europa League. Od klubów z Ekstraklasy więcej punktów zebrały takie ligi jak bułgarska, słoweńska czy nawet litewska i węgierska, nie wspominając już o słowackiej, dla której tamten sezon był niesamowity. Wszystkie te ligi znajdują się w rankingu UEFA niżej niż Ekstraklasa.

Choć nasze kluby zaprezentowały się nieco lepiej w sezonie 2017/18, to i wtedy nie było kolorowo. 2875 punktów to przecież wciąż mało. Zwłaszcza, że Ekstraklasa ma tendencję spadkową w zdobywaniu tych punktów. Sezon 2015/16, ostatni który wlicza się do rankingu, zaowocował 5500 punktami, kolejny to 3875. Wyraźnie więc widać kryzys naszej ligi. Przyczyn takiego stanu polskiej piłki jest wiele, ja skupiam się tylko na niektórych.

Spory problem dla ligi polskiej stanowią… Polacy. Otóż, w większości zwyczajnie brakuje umiejętności. Biorąc pod uwagę Ekstraklasę i kwalifikacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europy widać, że Polacy nie stanowią podstawy dla zespołów grających w tych rozgrywkach. Było tak w Legii, Jagiellonii czy Lechu w sezonie 2018/19. W Ekstraklasie obcokrajowcy grający dla Legii uzbierali niemal 60% czasu. Nieco mniej, bo około 57% czasu ligowego uzbierali gracze z poza Polski w Lechu, a ci, którzy grali dla Jagiellonii aż blisko 68%! W kwalifikacjach wyglądało to bardzo podobnie, a Jagiellonia oddała obcokrajowcom 60% czasu, czyli znacznie mniej w porównaniu do rozgrywek ligowych. W najlepszych polskich klubach Polacy nie mogą się przebić. Oczywiście są wyjątki, ale jest ich zbyt mało, zwłaszcza jeśli chodzi o piłkarzy ofensywnych.

Znaczną większość bramek i asyst w lidze i Europie zdobywają obcokrajowcy. W ostatnim sezonie, kiedy Górnik brał udział w kwalifikacjach do Ligi Europy bramki strzelał dla niego niemal wyłącznie Angulo, który nie licząc Pucharu Polski, zdobył 25 goli. Mając na uwadze wyłącznie Ekstraklasę i kwalifikacje, obcokrajowcy strzelili znacznie więcej bramek niż Polacy. W Legii ustrzelili aż niemal 80% wszystkich zdobytych goli przez klub w tych rozgrywkach. Obrazu dopełnia fakt, że najmocniejsze kluby Ekstraklasy kupują niewielu Polaków. Problem polega na tym, że większość, spośród zakupionych zawodników, jest po prostu odrzutkami. W nowych klubach nie mogą liczyć na regularną grę.

W ostatnim sezonie dodatkowym rozczarowaniem było stawianie w kwalifikacjach na piłkarzy, którzy później nie grali praktycznie w ogóle w lidze. W Legii takim zawodnikiem był Chris Philipps, gracz kupiony za 250 tysięcy euro z Metz. Rozegrał 204 minuty w kwalifikacjach i zaledwie 208 min w lidze. To tylko jeden przykład, a takich piłkarzy było więcej. Świadczy to o tym, że trenerzy czy też prezesi nie skupiają się na eliminacjach. Takie podejście tylko utrudnia walkę w kolejnych rundach i powoduje takie wpadki jak wyeliminowanie Legi przez Dudelange. Jak można zakwalifikować się do fazy grupowej Champions League czy Europa League, jeśli lekceważy się te rozgrywki?

W sezonie 2017/18 wyglądało to trochę inaczej. W Legii i Lechu Polacy oraz obcokrajowcy mieli niemal identyczne liczby. Podział minut w lidze był niemal 1:1, choć w eliminacjach w Legii to Polacy zebrali ponad 60% minut. Taki podział czasu i tak nie przeszkodził w zdobyciu dokładnie takiej samej liczby goli w tych rozgrywkach. Jagiellonia postawiła jednak w eliminacjach zdecydowanie na obcokrajowców (70% czasu), choć efekty były mizerne. Tym razem wyjątkowa była Arka, która korzystała niemal wyłączne z usług Polaków, którzy odwdzięczyli się dobrą skutecznością pod bramką rywala.

Jednak w obu tych sezonach w lidze spisywały się lepiej kluby, które częściej stawiały na obcokrajowców. Arka oraz Górnik w lidze znalazły się niestety w grupie spadkowej.

Obnażają się więc najważniejsze problemy polskiej piłki. Dla większości kibiców zapewne są one znane: słaby skauting oraz szkolenie młodzieży. Najbogatsze i najlepsze kluby nie potrafią wyszkolić dobrego Polaka. Jasnym jest, że wyjątki takie jak Szymański czy Bednarek się zdarzają. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnich latach jest zbyt mało dobrze wyszkolonych Polaków w Ekstraklasie. Tego niestety nie rekompensują obcokrajowcy, którzy również nie są w stanie pociągnąć klubów w kierunku lepszych wyników. Widać braki także w podejściu trenerów, ale również niezrozumiałe decyzje, jak chociażby zrezygnowanie z Carlitosa przez trenera Legii w obecnej kampanii. Brakuje też odpowiedniego celu. Jak Ekstraklasa ma się rozwijać, jeśli kluby nie zamierzają na poważnie walczyć o udział w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy? Wolą skupić się na rozgrywkach krajowych niż europejskich. Obawiam się, że kibice będą musieli czekać bardzo długo zanim znowu zobaczą polski klub w Lidze Mistrzów.


Dominik Kawecki

@KaweckiDominik

Madridista. Piszę głownie o LaLiga, ale też o PL i reprezentacji Polski. | Madridista. I write mainly about LaLiga, but also about PL and Polish representation.

Komentarze