Bundesliga

Nowa era w Lipsku.

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Bongarts, Bongarts

Tagi

Nagelsmann
W obecnym sezonie RB Lipsk radzi sobie bardzo dobrze. Po dwóch kolejkach na ich koncie znajduje się komplet punktów, a sama gra może napawać dużym optymizmem. Wszystko to zasługa nowego szkoleniowca, a mianowicie Juliana Nagelsmanna, który pierwszego lipca rozpoczął nowy projekt na Red Bull Arena.

Przyjście Nagelsmanna, jednak inne oczekiwania.

To, że niemiecki szkoleniowiec przeniesie się do Lipska było wiadome już przed rokiem. Sytuacja wówczas prezentowała się wręcz idealnie. Młody, perspektywiczny trener z dobrymi wynikami i klub z aspiracjami do gry w europejskich pucharach, których właśnie brakowało działaczom Czerwonych Byków. Zespół rok temu ledwo zakwalifikował się bowiem do eliminacji Ligi Europy. Na papierze wszystko wyglądało perfekcyjnie, lecz w poprzednim sezonie dużo się zmieniło. Przede wszystkim, pod wodzą Rangnicka RB Lipsk zakończył rozgrywki na miejscu premiowanym grą w Lidzie Mistrzów oraz awansował do finału Pucharu Niemiec. To wszystko miał zrobić dopiero w tym roku Julian Nagelsmann, lecz jego poprzednik wykonał kawał dobrej roboty i zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Nowemu szkoleniowcowi będzie ciężko to powtórzyć, nie mówiąc już o przebiciu tego wyniku, bo do tego potrzebowałby zdobyć w pierwszym sezonie podwójną koronę.

Nowy ośrodek i dyrektor sportowy

Nagelsmann od początku swojej pracy w Saksonii zaczął układać nie tylko drużynę po swojemu, lecz także inne ważne sprawy w klubie. Na stanowisko dyrektora sportowego zatrudniony został Markus Krösche, który zasłynął z awansu do Bundesligi z SC Paderborn. Co ciekawe, zespół budowany był wtedy z piłkarzy dostępnych za darmo z 3 jak i 4 ligi. Jak podają niemieckie media, już podczas zimowej przerwy Niemiec zlecił też budowę małej sali kinowej, w której odbywać się będą analizy wideo oraz zainstalowanie dużego ekranu na boisku treningowym. Na to samo rozwiązanie zdecydował się już podczas swojej pracy w Hoffenheim, więc najwyraźniej był zadowolony z tego typu technologii. Niekoniecznie jakąś dużą zmianą, ale bardzo ważną dla nowego trenera, było przekształcenie kształtu szatni z prostokątnej na okrągłą. W trakcie rozmowy motywacyjnej chce on bowiem widzieć wszystkich piłkarzy. Już na pierwszy rzut oka widać jak wiele uwagi Nagelsmann przywiązuje do stosunkowo banalnych rzeczy, które mogą się, jednak okazać decydujące podczas całego sezonu.

Spadek formy złotego dziecka w zawodzie trenera.

Kiedy Julian Nagelsmann podpisywał kontakt z RB Lipskiem, był po świetnym sezonie w Hoffenheim. Jego ówczesny zespół został wówczas rewelacją Bundesligi zajmując 3 miejsce na koniec rozgrywek. Jednak poprzednia kampania nie była już tak dobra. W Lidze Niemieckiej zajął dopiero 9 miejsce, ze stratą 3 oczek do miejsca gwarantującego eliminacje do gry w Lidze Europy. Natomiast w Champions League, Wieśniaki rozczarowały totalnie. Uplasowały się na ostatnim miejscu w grupie, nie wygrywając żadnego meczu, a za cel stawiono sobie przecież awans do Ligi Europy. Kolejną porażkę drużyna z Rhein-Neckar-Arena poniosła w Pucharze Niemiec, odpadając już w drugiej rundzie z RB Lipskiem. Wraz ze słabymi wynikami pojawiła się krytyka ze strony mediów, ale także ze strony piłkarzy, co w poprzednich sezonach było nie do pomyślenia. Publicznie swojego ówczesnego trenera skrytykował Andrej Kramarić. Narzekał głownie na ciągłe zmiany systemów jakie szkoleniowiec wprowadzał. Na plus z poprzedniej kampanii, dla Negelsmanna, można zaliczyć, że potrafił wyciągnąć maksimum z takich piłkarzy jak Belfodila, czy Joelinton. Jednak pracy byłego trenera Hoffenheim nie powinniśmy oceniać tylko pod kątem poprzedniego sezonu. Owszem, drużyna spisała się poniżej oczekiwań, lecz nie można zapomnieć ile dla tego klubu zrobił przez cały okres pracy.

Chęć zdobywania trofeów.

Negelsmann stawia sprawę jasno. Przyszedł do Saksonii, żeby zdobyć pierwsze w swojej i klubowej historii trofeum. Daje sobie na to cztery lata, a jeśli ten cel się nie powiedzie, będzie szukał nowego zespołu. Choć jak sam przyznaje, wtedy może już żaden duży klub nie będzie chciał z nim współpracować. Pomóc ma mu w tym Timo Werner, który o dziwo przedłużył kontrakt z obecnym pracodawcą. Na tą chwilę nowy projekt w Lipsku zapowiada się wyśmienicie, a pierwsze dwa mecze pokazały, że były szkoleniowiec Hoffenheim jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze