Premier League

Początki bywają trudne – Jaką drogą podąża Chelsea?

Szymon Trochowski @Trochooo

Fot: Goal, Goal

Tagi

Gdy tylko nowym trenerem ‘The Blues’ ogłoszono Franka Lamparda, można było zauważyć podział zdań wśród sympatyków londyńskiego klubu. Z jednej strony dla wielu z nich był ikoną, legendą, jednym z największych graczy, w którym upatrywali swojego idola. Po przeciwnym biegunie stali ci, którzy oczekiwali doświadczonego szkoleniowca, obytego z najwyższym poziomem, przywracającego zespół do czołówki. Czy to rozwiązanie pomoże klubowi przejść przez jeden z najcięższych sezonów od wielu lat? 

Lampard od początku swojej przygody trenerskiej w Chelsea musi mierzyć się z wieloma kłopotami, niespotykanymi jak dotąd w klubie. Nietrudno nie zauważyć problemów związanych z zakazem transferowym, odejściem głównej gwiazdy zespołu, czyli Edena Hazarda, który w ubiegłym sezonie był „zamieszany” w liczbę 38 goli (21 bramek, 17 asyst) czy też słabością ofensywną (najmniej strzelonych bramek z drużyn TOP6). Popularny „Super Frankie” stoi przed najtrudniejszym zadaniem w swojej karierze trenerskiej, lecz nie jest na straconej pozycji. Dostał on bowiem kredyt zaufania, którego nie otrzymywali jego poprzednicy. Ma rok na budowanie swojego zespołu, nie będąc obarczonym presją natychmiastowego sukcesu.

Nowy rozdział

Lampard mimo krótkiego pobytu w drugoligowym Derby, zdołał przyzwyczaić kibiców do wprowadzania młodych, utalentowanych zawodników, często nieogranych w seniorskiej piłce. To u niego wypłynęli na szerokie wody tacy zawodnicy jak Harry Wilson, Mason Mount, Fikayo Tomori czy Jayden Bogle, którzy stanowili podporę popularnych „Baranów”. Jego zespół nabierał rozpędu z kolejki na kolejkę i zanotował świetny finisz, będąc blisko sprawienia ogromnej sensacji. Derby County przegrało walkę o Premier League w finale play – off, ulegając zespołowi Aston Villi. W obecnym klubie Lampard podąża tą samą ścieżką, którą utorował sobie w Championship, konsekwentnie stawiając na młodych zawodników. Anglik przeprowadził rewolucję, gdyż zależy mu na graczach oddanych zespołowi. Pokazał, że nie zamierza obawiać się swoich piłkarzy. Szybko „odstrzelił” Davida Luiza, który nie słuchał jego wskazówek w trakcie sparingu. Nie stanowiło dla niego kłopotu, iż ten właśnie gracz odszedł do jednego z rywali w walce o czołową czwórkę. Bez większych problemów wypożyczył Bakayoko czy Drinkwatera, ale za to blokował wypożyczenia Jamesa czy Abrahama. Frank dał wyraźny sygnał, że wychowankowie mogą liczyć na występy. Dla wielu z tych młodych zawodników był inspiracją, teraz on pragnie pomóc im w wykorzystaniu swojego potencjału.

Start sezonu

Chelsea zaczęła sezon od meczu z Manchesterem United. Pierwsze, co rzucało się w oczy, to wysoki pressing, który miał powodować dezorientację w szeregach rywala. Tak też się działo, Londyńczycy próbowali tworzyć szybko swoje sytuacje, najgroźniej było po strzale Abrahama, który uderzył jednak w obramowanie bramki. Problemy nadchodziły, gdy gospodarze przejmowali piłkę i wychodzili z kontrą. Mankamentem „The Blues” w przedsezonowych meczach była gra obronna, co potwierdziło się też na Old Trafford. Chelsea pogubiona w defensywie dała sobie strzelić aż 4 bramki, lecz gra nie wskazywała na taki obrót spraw. Następnym rywalem był Liverpool w Superpucharze Europy, gdzie widzieliśmy jeszcze agresywniejszy zespół, który zaskoczyła chyba większość kibiców. Widać było bardzo składne, przyspieszające zagrania ze środka pola w strefę ataku, dużą rolę odgrywali Kovacic i Jorginho, którzy kontrolowali tempo spotkania. Poprawa jakości gry defensywnej wiązała się z przebywaniem na boisku Kante, zawodnika będącego płucami zespołu Lamparda. Londyńczycy swoją grą przypominali Ajax z zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, który bez kompleksów wychodził na każde spotkanie z wyżej notowanym zespołem. Chelsea nie ustrzegła się przestojów w grze, które drużyna Liverpoolu potrafiła wykorzystać. Wynik rozstrzygnął się w serii jedenastek, ale widać było znaczącą poprawę, co do poprzedniego meczu ligowego.

Idzie nowe

W kolejnych meczach Chelsea mogliśmy zauważyć podobne przypadki, co do poprzednich meczów. Drużyna dalej starała się od startu szybko przejąć kontrolę. W meczu z Leicester już w krótkim odstępie czasowym „The Blues” mogli zamknąć mecz, lecz brakowało skuteczności. Druga połowa była już zgoła odmienna od pierwszej, to „Lisy” miały swoje szanse i udało im się doprowadzić do remisu. Jednak mogliśmy ujrzeć wkład młodych zawodników, którzy zaczynają stanowić wizytówkę tego klubu. Wyróżniającymi postaciami byli wychowankowie Mason Mount oraz Tammy Abraham, którzy postanowili wziąć na siebie ciężar strzelania bramek. Szczególnym zaskoczeniem jest forma drugiego z nich, który szybko zapomniał o zmarnowanym karnym w finale. Może być on odpowiedzią na bolączkę „The Blues” z napastnikami. Młody Anglik zdobył już 4 bramki i walnie przyczynił się do pierwszego zwycięstwa w meczu z Norwich. Idealnym potwierdzeniem przemiany Chelsea było spotkanie z Sheffield United. Lampard wystawił najmłodszą jedenastkę w historii londyńczyków w Premier League (24 lat i 208 dni). Widać, iż Frank stara się zbudować chłopaków, którzy przez lata byli pomijani. Doszło do niebywałej sytuacji, gdy broniąc się przed remisem, trener wprowadził kolejnego wychowanka – Billy’ego Gilmoura. Wyniku nie zdołali utrzymać, ponieważ gra obronna dalej pozostawiała wiele do życzenia.

Problem

Dochodzimy do największych kłopotów, a więc defensywy. Zawodnicy tacy jak Zouma czy Azpilicueta nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. Szczególnie postawa Hiszpana może budzić niepokój, gdyż od kapitana i oddanego zawodnika kibice wymagają zdecydowanie lepszej gry. Jedynym pewnym punktem w tyłach jest Emerson, który zalicza swoje najlepsze starty w klubie. Na szczęście dla kibiców „The Blues” wracają do zdrowia absolutny lider środka obrony – Antonio Rudiger oraz kolejny, charakterny młodzian – Reece James. Już teraz mówi się, że doświadczony Azpilicueta straci miejsce na rzecz młodego Anglika. O jakość gry defensywnej zadba na pewno N’golo Kante, który leczy swój uraz. Cała trójka piłkarzy powinna zwiększyć jakość, lecz nie tylko gracze defensywni powracają do zdrowia. Po przerwie reprezentacyjnej możemy spodziewać się na boisku powinien brylować Callum Hudson – Odoi. Trochę dłużej na swoje występy musi zwlekać Ruben Loftus – Cheek, który cały czas musi walczyć z urazem (zerwane ścięgno Achillesa). Lampard na razie mierzy się z problemem, gdzie zawodnicy nieograni dopiero rozpoczynają grać na tak wysokim poziomie. Cały czas nie może skorzystać ze swojego optymalnego ustawienia, ciągle poszukuje odpowiedniego składu. Ross Barkley nie przekłada gry z przed sezonu na mecze o punkty. Pulisic i Pedro wciąż są strasznie nierówni, brakuje im chłodnej głowy w kluczowych sytuacjach. Frank ma niemały ból głowy, kto tak naprawdę jest już teraz gotowy na grę w podstawowym składzie.

Przyszłość

Fani Chelsea powinni uzbroić się w cierpliwość, gdyż obecna kampania ma wyłonić zawodników, którzy w przyszłości będą „żołnierzami” Franka Lamparda. Celem jest miejsce w TOP4, lecz nawet niewypełnienie tego zadania nie ma zaważyć nad losem Anglika. Londyńczycy mają budować w spokoju swoją pozycję, bez niebezpiecznych i gwałtownych ruchów transferowych. Trener na pewno z każdym meczem zbiera doświadczenie, które ma być kluczowe w kolejnych sezonach jego pracy. Nikt nie wyobraża sobie, by legenda klubu ze Stamford Bridge szybko pożegnała się ze swoim stanowiskiem…


Szymon Trochowski

@Trochooo

Pasjonat brytyjskiego, archaicznego futbolu, basketu zza oceanu oraz reszty ciekawych sportów CHELSEA & PORTLAND TRAIL BLAZERS & MILIK

Komentarze