Premier League

Na Vicarage Road po staremu.

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Ungry Young Man CC 2.0

Tagi

W tym sezonie Watford spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Poprzednie rozgrywki są dalekim wspomnieniem tak samo jak i styl Szerszeni. Mimo falstartu chyba nikt nie spodziewał się zwolnienia Javiego Graci i to jeszcze we wrześniu. Z drugiej strony, patrząc na to jak kończyli poprzedni szkoleniowcy na Vicarage Road, nie powinno to specjalnie dziwić.

Świetne rozgrywki 2018/2019.

Hiszpan objął stery w styczniu 2018 roku, zastępując na stanowisku pierwszego trenera Marco Silve. Szerszenie pod wodzą Graci robiły coraz większe postępy i widać to było głównie w poprzednim sezonie, który był dla Watford bardzo przyzwoity. W Premier League zespół uplasował się na 11 miejscu oraz doszedł do finału Pucharu Anglii, w którym przegrał z Manchesterem City. Warto dodać, że The Cottagers do końca bili się o 7 miejsce, które dawało awans do eliminacji Ligi Europy. Piłkarze z Vicarage Road stali się również niewygodnym przeciwnikiem dla każdej drużyny angielskiej ekstraklasy, a kibice w końcu mogli liczyć, że hiszpański szkoleniowiec zostanie dłużej na ławce trenerskiej niż jego poprzednicy i ustabilizuje klub.

Podmieniony zespół z ciekawymi wzmocnieniami

Oczekiwania w obecnym sezonie nie były jakieś wygórowane. Kibicom i właścicielom klubu zależało przede wszystkim na spokojnym utrzymaniu, a przy odrobinie szczęścia, na powtórzeniu sukcesu z poprzednich rozgrywek. Pomóc miały w tym nowe nabytki, czyli Welbec oraz Sarr. Kadra wydawała się solidnie wzmocniona i z niecierpliwością czekano na start sezonu. Pierwsze cztery spotkania pokazały, jednak zupełnie co innego. Watford nie wygrał żadnego meczu przegrywając z takimi zespołami jak West Ham, Brighton i Everton oraz remisując na wyjeździe z Newcastle. Po całkiem przyjemnym do oglądania stylu gry z poprzedniego sezonu nie było już śladu i właśnie to mogło martwić najbardziej sympatyków Szerszeni. Bo jeśli zespół przegrywałby w dobrym styl mimo złych wyników, to obawy nie byłyby tak duże i może kwestią czasu byłoby odbicie się od dna. Jednak na Vicarage Road brakowało tego i tego. Javi Gracia zapewniał, że umie poradzić sobie z takim kryzysem, ale potrzeba mu czasu. Niestety, tego już nie otrzymał i 8 września został zwolniony. W oświadczeniu, które wydał nie ukrywał zdziwienia w związku z decyzją właścicieli i nie ma mu co się dziwić.

Brak stabilności

To, że rodzina Pozzo słynie z totalnie niezrozumiałych decyzji oraz szybkiego zwalniania trenerów, wiemy nie od dziś. Przez ostatnich kilka lat żaden ze szkoleniowców nie jest w stanie zagrzać na dłużej miejsca na Vicarage Road. W ostatnich 10 latach, Szerszenie zmieniały menedżera aż 11 razy! Przez ten okres jedynie jeden trener poprowadził zespół przez 2 sezony. Był to Malky Mackay, który pracował w klubie przez 729 dni. Pokazuje to, że kilka gorszych wyników i właściciele tracą zupełnie zaufanie do trenera i żadne zasługi z poprzednich sezonów się nie liczą. Brak stabilności i konkretnej filozofii prowadzenia drużyny może w przyszłości się odbić Szerszeniom czkawką.

Powrót na stare śmieci.

Kilka godzin po ogłoszeniu, że Javi Gracia został zwolniony, pojawił się komunikat, że Hiszpana zastąpi Quique Sánchez Flores. Na Vicarage Road wszyscy bardzo dobrze go znają. 54-latek prowadził bowiem The Cottagers w sezonie 15/16. Udało mu się wtedy nawet dojść do półfinału Pucharu Anglii, natomiast w Premier League zespół uplasował się na 13 miejscu, czego nie było można uznać za jakiś rewelacyjny wynik, lecz dokładając do tego ½ finału Pucharu Anglii, rezultat wyglądał bardzo przyzwoicie. Ostatecznie jednak po 365 dniach współpraca została zakończona.

Jaki cel na resztę sezonu?

W obecnych rozgrywkach nadrzędnym celem dla Floresa będzie rzecz jasna spokojne utrzymanie. Po przerwie na reprezentację ma on wydostać Watford i dać mu nową energię żeby uciec ze strefy spadkowej i uspokoić nastroje kibiców. Z tym zadaniem Hiszpan powinien sobie poradzić, ale co dalej? Czy jest on trenerem, który na dłuższą metę poprowadzi zespół, a może skończy tak jak poprzednicy i po roku pożegna się z klubem? Na te pytania próbują zapewne odpowiedzieć sobie fani, lecz na razie muszą uzbroić się w cierpliwość.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze