Premier League

Gdzie podziały się pazury Wilków?

Szymon Klauza @serekk77

Fot: Neil Turner, Commons 2.0

Tagi

Wolverhampton na początku obecnego sezonu spisuje się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Zespół znajduje się na przedostatnim miejscu w tabeli, a formy z poprzednich rozgrywek nie widać. Przynajmniej jeśli chodzi o ligę, bo w europejskich pucharach wygląda to całkiem obiecująco. Nie wiadomo jednak, czy problemem Wilków nie są właśnie czwartkowe mecze.

Najlepszy beniaminek od lat.

Poprzednia kampania ówczesnego beniaminka była wręcz wymarzona. Zespół seryjnie zdobywał punkty, co przełożyło się na 7 miejsce w końcowym rozrachunku. Wolves byli zdecydowanie najlepszym beniaminkiem od lat. W przeszłości bowiem wyższe miejsce zajęło tylko Ipswich w rozgrywkach 2000/2001. Warto dodać, że Molineux Stadion stało się miejscem, na którym nikt nie lubił grać i wcale nie chodziło tu tylko o zespoły ze środka albo z dołu tabeli. Oprócz mistrza Anglii, punkty zgubiły tam takie zespoły jak Chelsea, Manchester United, czy Arsenal. Do świetnego wyniku w Premier League, drużyna Nuno Espirito Santo dołożyła półfinał FA Cup. Niewiele zabrakło do finału. Na Wembley Wilki prowadziły z Watford już 2:0, jednak po dogrywce przegrały 2:3. Na pewno dla wszystkich osób związanych z klubem było to ogromne rozczarowanie. Patrząc, jednak na cały rok, piłkarzom nic nie moźns było zarzucić, a kibice z pewnością długo świętowali udany sezon.

Liga Europy, czyli szczęście w nieszczęściu.

Na końcu poprzednich rozgrywek okazało się, że 7 miejsce dało awans do eliminacji Ligi Europy. Na Molineux Stadium wszyscy byli zachwyceni. W klubie marzono o europejskich pucharach od lat, jednak chyba nikt nie sądził, że nastanie to tak szybko. Oczywiście nikt nie narzekał z tego powodu. Warunkiem gry w drugich najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie było przebrnięcie przez kilka rund eliminacji, a dokładnie przez trzy. Wilki przeszły jak burza przez eliminacje i od czwartku rozpoczną zmagania w grupie K z takimi zespołami jak Braga, Besiktas i Slovan Bratysława. Wiązało się to z wcześniejszym rozpoczęciem przygotowań do sezonu. Do pierwszego spotkania w Premier League, piłkarze z Nuno Espirito Santo mieli w nogach już trzy oficjalne mecze. Może wydawać się to stosunkowo niewiele, ale dokładając do tego podróże, faktycznie mogło to mieć jakiś wpływ na postawę zespołu na inauguracje angielskiej ekstraklasy. Nic, jednak nie wskazywało na tak fatalny start. Po 5 spotkaniach na koncie Wilków znajdują się zaledwie 3 oczka i oprócz Watford, są jedynym zespołem bez zwycięstwa. Podsumowując dotychczasowe wyniki, można się zastanawiać, czy czwartkowe wieczory nie odbiją się czkawką Wolverhampton. Drużyna została co prawda wzmocniona kilkoma ciekawymi nazwiskami takimi jak Cutrone czy Vallejo, ale czy to wystarczy żeby łączyć grę w Europie i na własnym podwórku? No właśnie niekoniecznie.

Fatalna defensywa

W Premier League Wilki zasłynęły głównie z dwóch rzeczy. Zabójczo skutecznej ofensywy oraz żelaznej linii obrony. Pierwsze mecze pokazują, jednak zupełnie co innego. Mnożące się błędy w defensywnie dają o sobie znać. Szczególnie były one widoczne w meczu z Chelsea oraz Evertonem. W tych dwóch spotkaniach drużyna straciła aż 8 goli, 5 z The Blues i 3 z The Toffees. Co ciekawe więcej straconych bramek mają: ostanie Watford, trzynaste Norwich oraz siódma Chelsea. Piłkarze Franka Lamparda stracili już 11 bramek, ale w przeciwieństwie do Wolves, strzelili o 5 więcej, czyli dokładnie 11. Jeśli nic w obronie Wilków się nie zmieni, to kibice będą mieli duże powody do zmartwień.

Co ważniejsze?

Z jednej strony Liga Europy, z drugiej Premier League. Na pewno na tych dwóch frontach będzie chciał się skupić Nuno Espirito Santo. Jednak co będzie ważniejsza dla portugalskiego szkoleniowca? Wydaje się, że powinny być to rozgrywki krajowe. Wiadomo nie od dzisiaj że, europejskie puchary to duży prestiż, ale Wilki nie mogą sobie pozwolić na tak fatalną dyspozycję w Lidze Angielskiej, bo może się okazać, że za jakiś czas, Wolves zacznie walczyć o utrzymanie. Oczywiście, to daleko idące wnioski, ale granie na tylu frontach będzie kosztować z pewnością wiele sił zawodników. Trzeba też pamiętać, że drużyna z Molineux to wciąż klasowy zespół i w każdej chwili są wstanie wskoczyć na wyższy poziom.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze