Serie A

Gaetano Scirea #1

Sebastian Warowny @S_Warowny

Fot: ..., ...

Tagi

Gaetano Scirea

Legenda Juventusu Turyn, piłkarz, który osiągnął praktycznie wszystko, ale swoje życie zakończył tragicznie w Polsce mając zaledwie 36 lat. Gaetano Scirea – jego historię powinien znać każdy kibic Bianconerich, każdy miłośnik Serie A, ale jeśli ktoś jeszcze nie poznał to serdecznie zapraszam do lektury.

Mały wzrostem, wielki duchem

Włoch urodził się 25 maja 1953 r. w Cernusco sul Naviglio. Swoją przygodę z piłką nożną rozpoczął w barwach Atalanty Bergamo. W Serie A zadebiutował 24 września 1972 roku w meczu z Cagilari. Mimo swoich słabszych jak na stopera warunków fizycznych (mierzył zaledwie 178 cm) szybko dostrzegli go działacze Juventusu. Po serii niepowodzeń w 1971 roku rządy turyńskiego klubu objął Giampiero Boniperti. Sprowadzono wielu młodych zawodników w tym Scireę co od razu poskutkowało mistrzostwem Włoch. Po odejściu Dino Zoffa przejął opaskę kapitana i szybko stał się podstawowym filarem defensywy Juventusu. Był prawdziwym dyrygentem, który kierował swoim zespołem. Mimo niskiego wzrostu był silny, grał doskonale głową, dlatego podczas całej kariery strzelił aż 34 gole. Przyczynił się do zapoczątkowania nowej złotej ery Juventusu. Zdobył wszystkie cztery najważniejsze europejskie klubowe puchary, siedem razy mistrzostwo kraju oraz dwa razy Puchar Włoch.

Italia 1982

Nie tylko na boiskach ligowych był bohaterem. Z reprezentacją Włoch pojechał na trzy Mundiale. W Argentynie zagrał we wszystkich meczach, ale Włosi zajęli miejsce tuż za podium. Cztery lata później w Hiszpanii wraz ze swoją drużyną nie zaczął za dobrze turnieju. Trzy remisy w tym bezbramkowy z Polską uplasował Włochów na drugim miejscu w grupie. Uratował ich tylko lepszy bilans bramkowy od Kamerunu oraz fakt, że ten Mundial zapoczątkował fazę pucharową (z grupy nie wychodziła już tylko jedna drużyna). Dalsza faza turnieju w wykonaniu Włochów wyglądała już zupełnie inaczej. Mimo, że w drugiej fazie trafili na grupę śmierci, przystąpili do niej z pełną mobilizacją. Pokonali Argentynę oraz Brazylię, a następnie w półfinale Polskę. W wielkim finale wygrali 3-1 z Niemcami. Jednym z bohaterów, który w głównej mierze przyczynił się do zdobycia mistrzostwa świata był właśnie Gaetano Scirea, który w następstwie został wybrany do najlepszej jedenastki turnieju. Karierę reprezentacyjną skończył po Mundialu w 1986 roku po porażce Włochów z Francją.

Ostatnia podróż

Zakończenie kariery piłkarskiej nie zawsze oznacza rozłąki z piłką nożną. Tak też było w przypadku legendy Juventusu. Chciał być blisko swojej drużyny i miał taką szansę pełniąc wtedy rolę asystenta swojego przyjaciela z boiska, Dino Zoffa, trenera turyńskiej drużyny. Do Polski przyleciał 26 sierpnia 1989 w celu obejrzenia meczu Górnika Zabrze, rywala Juventusu w pierwszej rundzie Pucharu UEFA. Za tydzień przyleciał ponownie, aby obejrzeć ich kolejny ligowy mecz na boisku rywala w Łodzi. Górnik podejmował wtedy miejscowy ŁKS. Jak się później okazało był to jego ostatni mecz, jaki obejrzał. Podczas pobytu w Łodzi dowiedział się o tragicznej śmierci Kazimierza Deyny. Okrutny los sprawił, że kilkadziesiąt godzin później Gaetano Scirea w podobnych okolicznościach zakończył swoje życie.

Dzień, który wstrząsnął Italią

Był 3 września 1989 roku. O godzinie 16.20 z Okęcia do Turynu miał wylecieć Gaetano Scirea. Około godziny 12 po piłkarza zjawił się samochód, który miał go odwieźć bezpiecznie na lotnisko. W środku był kierowca, Henryk Pająk, z przodu działacz Górnika Zabrze, z tyłu tłumaczka Barbara Januszkiewicz oraz Gaetano Scirea. Droga w kierunku Warszawy prowadziła między innymi przez Babsk, wieś położoną w województwie łódzkim. To właśnie tam odbyły się sceny jak z horroru. Szybko jadący fiat 125p z legendą Juventusu Turyn wyprzedził tira, ale z naprzeciwka wyłonił się żuk. Doszło do czołowego zderzenia w wyniku, którego doszło do wybuchu kanistrów z benzyną, które znajdowały się w fiacie. Na miejscu żywcem spłonął kierowca, tłumaczka oraz Gaetano Scirea. Celowo nie ujawniłem wcześniej nazwiska działacza Górnika Zabrze, ponieważ to właśnie on jako jedyny ocalał z tego wypadku. Jego tożsamość do 3 stycznia 2017 roku nie była znana szerszej opinii publicznej. Wtedy stała się rzecz niezwykła bowiem na forum JuvePoland.com zarejestrował się użytkownik, który napisał:

Nazywam się Andrzej Zdebski i to ja byłem tym czwartym pasażerem, który przeżył.

Swoją wersję potwierdził materiałami z wydarzeń z 1989 roku. Sprostował również wersję wydarzeń opublikowaną na Wikipedii. Napisane wówczas tam było, że byłego działacza Górnika uratowały sprawne drzwi jednak okazało się to nieprawdziwą informacją, ponieważ to niezapięte pasy spowodowały, że Andrzej Zdebski wyleciał przez przednią szybę i ocalał. 

“Żeby nie zapomnieć”

Minęło 30 lat, odkąd nie ma z nami genialnego piłkarza, prawdziwego kapitana Starej Damy, człowieka wielkiego serca po prostu Gaetano Scirei, który za życia nie szukał rozgłosu, był skromny. Dopiero po śmierci dowiedzieliśmy się od jego żony, że wspierał finansowo różne instytuty i rodziny z biednych domów. Z tej okazji redakcja JuvePoland.com przygotowała film opowiadający historię Gaetano Scirei oraz Andrzeja Zdebskiego, który jako jedyny przeżył tragiczny wypadek pod Babskiem. Jego przedpremiera odbędzie się w Kinotece Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie 27 września. Osobiście również się na nim zjawię i zachęcam do tego wszystkich miłośników ligi włoskiej i przede wszystkim sympatyków Juventusu. Więcej szczegółów na stronie http://www.juvepoland.com/


Sebastian Warowny

@S_Warowny

Głównie Serie A i Premier League. Sympatyk Lecha, Realu i Milanu. Nieobojętny na inne ligi czy dyscypliny sportowe.

Komentarze