Piłka nożna

Norweska Perła - Erling Haland

Ziemowit Dziopa @dziopixz

Fot: si.com, si.com

Tagi

Urodził się w Leeds, ale jest narodowości norweskiej, do tego ma typowo skandynawską urodę. W piłce seniorskiej zadebiutował w wieku 15 lat, a najwyższe zwycięstwo w swojej karierze zaliczył w Lublinie - zestaw dość specyficzny, niczym pizza z ananasem. Nie o hawajskiej jednak dzisiaj mowa, a o Erlingu Halandzie. Tym wysokim wikingu, który wpakował trzy bramki w debiucie w Lidzie Mistrzów. Dokładnie o tym.

Można powiedzieć, że Erling futbol ma wypisany wielkimi, drukowanymi literami w DNA. Jego ojciec, Alf-Inge Haland był obrońcą w takich drużynach jak chociażby Nottingham Forest, Leeds United czy Manchester United. Właśnie podczas angielskich przygód z futbolem Alfa-Inge Halanda urodził się jego syn, Erling Braut.

Erling swoją przygodę z futbolem zaczynał w Norwegii. Jego pierwszą drużyną było Bryne – wówczas zespół z drugiej ligi norweskiej. Zadebiutował w bardzo młodym wieku, bowiem wychodząc pierwszy raz na mecz Obos-Ligaen ̶(̶t̶o̶ ̶n̶a̶z̶w̶a̶ ̶l̶i̶g̶i̶ ̶n̶i̶e̶ ̶d̶r̶u̶ż̶y̶n̶)̶, Haland miał ledwie 15 lat. Trzeba przyznać, że ten młodziutki wtedy chłopak, musiał być już kimś, by w takim wieku przekonać trenera o swojej gotowości do gry z dużo starszymi zawodnikami. Już w sezonie 2015/2016 często bywał w pierwszej jedenastce. Jego występy nie były obfite w bramki, ale młodziutki Norweg miał przede wszystkim świetną okazję do nabrania doświadczenia.

Po jakimś czasie Haland stał się bardziej znany w Norwegii. Następnym krokiem w karierze snajpera było Molde. Na dobrą sprawę wtedy zaczęła się poważna piłka – bo z całym szacunkiem, ale jednak druga liga norweska nie brzmi poważnie. W dodatku swoje umiejętności rozwijał pod okiem bardzo dobrze nam znanego Ole Gunnara Solskjeara. W Molde rozegrał dwa sezony.

Haland szybko pokazał, że sprowadzenie go poziom wyżej było jak najbardziej dobrą decyzją. Zaczął z wysokiego c. Debiutował w pucharze Norwegii przeciwko Voldze. Jego zespół wygrał ten mecz 3-2, a wówczas 16-letni snajper mógł cieszyć się z bramki w debiucie. Przez większość sezonu wchodził on głównie wchodził z ławki rezerwowych. Swojego pierwszego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej strzelił przeciwko Tromso, a Molde wygrało to spotkanie 2-1. Dopiero sezon później Haland pokazał się światu. Łącznie strzelił 13 goli, w konsekwencji tego uplasował się na trzeciej lokacie w klasyfikacji strzelców. Zaczął od gola w meczu z Lillestrom, a potem już wszystko szło z górki. Niedługo później Erling Braut mógł cieszyć się z pierwszego hat-tricka w swojej karierze.

Swoją postawą od razu zainteresował kluby z nieco dalszych regionów. Ostatecznie, 5 milionów euro na Norwega wyłożył Red Bull Salzburg. Cena dość ryzykowna, zważywszy, że Haland jeszcze wiele w futbolu nie dokonał i na dobrą sprawę mógł stać się wielkim niewypałem. Spoiler: nie stał się. Młodziutki Norweg padł już pod lupę europejskich gigantów – zainteresował się nim chociażby Manchester United, czyli klub gdzie swój talent szlifował jego ojciec. Haland był jednak sceptyczny wobec propozycji ze strony „Czerwonych Diabłów” i chciał stopniowo wchodzić na coraz to wyższe szczeble w swojej karierze.

Na wstępie wspomniałem, iż Haland swój talent szerszej publiczności pokazał także w Lublinie. Podczas Mistrzostw Świata do lat 20 w meczu z Hondurasem, Norwegia wygrała 12-0, a dobrze zbudowany snajper, w tym meczu strzelił aż dziewięć goli! Norwegowie nie awansowali do fazy pucharowej turnieju, ale mimo to Haland, co nie dziwi, został królem strzelców turnieju.

Wracając jednak do piłki klubowej. Do Austrii 19-latek trafił zimą tego roku, następnie miał bardzo duży wkład w zdobycie Mistrzostwa Austrii. Swój ogromny talent wyzwolił jednak dopiero w tym sezonie. Nie ma meczu bez bramki zdobytej przez 19-latka. W austriackiej Bundeslidze ma już trzy hat-tricki na koncie, a nie mamy jeszcze października! Dodać do tego trzeba jego bardzo dobry debiutancki występ w Lidze Mistrzów.

„Jest fenomenalny. Być tak zwinnym i mieć taką kontrolę nad piłką z jego wzrostem”, „Po raz kolejny udowodnił dlaczego będzie jednym z najlepszych napastników na świecie” –
Tak o Halandzie mówili koledzy z zespołu po świetnym meczu z Genk. Salzburg wygrał to spotkanie 6-2, a nasz kochany Norweg strzelił sobie 3 bramki. Dzień jak co dzień dla Halanda. I to jest ten moment, w którym napastnik pokazuje się szerszej publiczności, staje się popularny na cały świat. A i zimą będzie zapewne bohaterem co drugiej plotki transferowej, bo zapewne na tych trzech bramkach swojego show nie zakończy.

Kawał solidnego piłkarza. Tak bym nazwał tego jegomościa. Kurdebele, hat-trick w debiucie Ligi Mistrzów mając 19 lat. Jeden z młodszych zawodników, którzy strzelili trzy gole w jednym meczu Champions League. Obok takiego Rooneya, obok takiego Raula. Ponadto zapisał się także w dość wąskim gronie zawodników, którzy swoje przygody z Ligą Mistrzów zaczynali od hat-tricków. Obok Van Bastena, Iaquinty, czy Grafite. Szczerze powiem, że sam o istnieniu Halanda dowiedziałem się niedawno, bodajże dzień przed spotkaniem Salzburga z Genkiem. Wcześniej próbowałem go kupić, prowadząc Sunderland w Football Managerze, ale nie było mnie stać.

Intryguje mnie tylko jedna rzecz. Kiedy Odegaard debiutował w Norwegii mając 15 lat, to nie przestawano o nim mówić. Kiedy Haland debiutował będąc w tym samym wieku, to podejrzewam, że też mało który Norweg wiedział o istnieniu takiego kogoś. Oczywiście nie mówię tutaj, że Odegaard nie jest talentem, ale wydaje mi się, że ma trochę mniejszy potencjał od swojego rodaka, a wciąż jest forsowany jakby miał być nie wiadomo kim. Zresztą jedynym osiągnięciem Martina był transfer do Realu, a Haland przez cały czas zachwyca i gra świetny futbol. Ale to taka drobna refleksja autora, którą można zsunąć na margines. Druga sprawa to wzrost Halanda. Skandynawowie są z reguły bardzo wysocy, w przypadku Erlinga nie jest inaczej. Mierzy 194 cm. Dla mnie to zachwycające, bo mało który napastnik z takim wzrostem robi taką karierę. Większość takich lepszych napastników to raczej niscy lub średniego wzrostu piłkarze. Myślę, że to także jest godne podziwu i bardzo przydatne. Często napastnicy są dość drobni i gdy trafiają na mecz przeciwko takiemu Napoli, gdzie na środku obrony stoi taki Koulibaly, to po prostu się od niego odbijają. Norwegowi to nie grozi.

Halandowi pozostaje życzyć powodzenia, strzelam, że za rok o tej porze będzie już biegał w koszulce jakiegoś europejskiego giganta, chociaż sam zainteresowany przyznaje, że chce, by Salzburg stał się drugim Ajaxem. Jeśli tak, to pozostaje tylko życzyć finału, którego zawodnikom z Amsterdamu przed rokiem zabrakło.


Ziemowit Dziopa

@dziopixz

Piszę o żużlu http://rafalmartuszewski.com. Kocham The Reds. Największy fan Davide Bellego na żużlowym Twitterze.

Komentarze