Piłka nożna

Piłkarze zniszczeni przez kontuzje

Jonatan Niepogoda @Niepogodny

Fot: Cleva, Iconsport

Tagi

Piłka nożna kontuzje Larsson Cisse Citko Diaby Rosicky Rossi Aimar Pato

Wydawać by się mogło, że mają wszystko. Ogromny talent, pieniądze, sławę, a także wielką przyszłość przed sobą. Czasem jednak zdarza się tak, że wszystko może zaprzepaścić jeden większy lub mniejszy uraz, który sprawia, że nigdy już zawodnik nie powróci do poziomi sprzed absencji spowodowanej kontuzją. Dziś postaram się przedstawić kilku moim zdaniem ogromnych pechowców, którym kontuzje zaprzepaściły szansę na stanie się kimś więcej, niż tylko ogromnymi talentami. Niestety nie zabraknie w tym zestawieniu także akcentu z naszego kraju. Zapraszam!

Zacznijmy może od jednego z największych pechowców. O kim mowa? O Francuzie, któremu media naliczyły podczas zakończonej w lutym 2019 roku karierze aż 43 urazy! Mowa oczywiście o byłym zawodniku Arsenalu czy Marsylii- Abou Diabym. Francuz miał ogromny talent, poparcie długoletniego menadżera klubu z Londynu – Arsene'a Wengera, a także... niesamowitego pecha. W lutym w wieku 32 lat musiał przedwcześnie zakończyć karierę, a oficjalnego meczu nie zagrał od roku 2016! Sam zawodnik w wielu wywiadach podkreślał to, iż na każdym treningu starał się dawać z siebie 200%, a gdy tylko czuł, iż jest w dobrej dyspozycji, przytrafiał mu się kolejny uraz. Najpoważniejszym wydaje się zerwanie więzadła krzyżowego w kolanie, przez co nie grał przez 16 miesięcy! Szkoda, bo ‘’papiery na granie’’ miał niesamowicie ciekawe...

Nie opuszczamy północnego Londynu, a nawet Emirates Stadium. Zmieniamy tylko narodowość kolejnego pechowca, którym jest nasz sąsiad- Tomas Rosický. Czech, przez całą karierę (wierząc mediom) odniósł 53(!) różne urazy. Najgorszy okres jego kariery to ten w Arsenalu, gdzie odniósł ponad 30 kontuzji. Niestety zawodnik ten tak, jak jego kolega z zespołu Kanonierów - Abou Diaby, nie uniknął ponad rocznej absencji w związku z kontuzją i operacją kolana.

Wracamy do reprezentacji Trójkolorowych, a tam, czeka na nas niestety Djibril Cisse... Okropne kontuzje, które storpedowały jego karierę, stały się jego największym... znakiem rozpoznawczym. Wszystko zaczęło się w roku 2004 i starciu z Blackburn Rovers, podczas którego Francuz podczas sprintu źle ułożył stopę na murawie, przez co nie wytrzymała kość w jego lewej nodze, co poskutkowało bardzo długą absencją ekscentrycznego piłkarza. Jeszcze gorzej było w czerwcu 2006 roku, podczas towarzyskiego spotkania Francji z reprezentacją Chin. Po starciu z Chińskim obrońcą, Cisse doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej w prawej nodze. Niestety Cisse skutki kontuzji odczuwa do dziś, a jak sam wspominał w wywiadach, poważnie myśli o... amputacji nogi i wstawieniu w jej mniejsce protezy.

5 lat przed okropną kontuzją Francuza, podobnie wyglądającej doznała Szwedzka legenda piłki kopanej- Hernik Larsson, który doznał otwartego złamania w lewej nodze. W 1999 roku w meczu Pucharu UEFA pomiędzy Celticiem a OL, zawodnik ten został sfaulowany od tyłu przez Serge Blanca. Co prawda pomimo prognoz, Szwed wrócił do piłki na profesjonalnym poziomie, jednak według wielu ekspertów nie prezentował już dawnej formy, choć pomimo wszystko karierę zrobił.

Giuseppe Rossi, a więc pechowiec z Włoch. Urodzony w USA, reprezentant Squadra Azzurra, już od najmłodszych lat uznawany był za wielki talent. Po tym jak nie udało mu się przebić w Manchesterze United, dostał szansę od Villarealu. W barwach ‘’Żółtej Łodzi Podwodnej’’ pokazywał się z bardzo dobrej strony, będąc bardzo skutecznym napastnikiem, jednakże szczęście przerwała kontuzja, a mianowicie zerwane więzadła w kolanie. Po przeniesieniu się do Fiorentiny, prezentował się przyzwoicie, jednakże dobry okres znów przerwały urazy. Aktualnie Włoch po rozstaniu z Genoą w lipcu 2018 roku jest na ‘’bezrobociu’’, a na horyzoncie nie ma klubu, który byłby skłonny spełnić oczekiwania finansowe ‘’szklanego Włocha’’.

Przenosimy się do 1979 roku, w którym to w argentyńskiej miejscowości Río Cuarto, gdzie na świat przychodzi Pablo César Aimar Giordano, który kilkanaście lat później znany będzie jako po prostu Pablo Aimar. Ogromny talent z River Plate, któremu ogromną karierę i zrewolucjonizowanie futbolu wróżył sam Johann Cruyff. Klubami, w których występował była chociażny Valencia(2001-2006), czy także Lizbońska Benfica, której to barwy przywdziewał przez 5 lat (2008-2013). Miał być następcą Maradony, a niestety musimy go umieszczać na takiej liście. Co ciekawe sam ‘’Boski Diego’’ stwierdził kiedyż, iż Aimar był jedynym piłkarzem, za którego oglądanie gry, byłby w stanie zapłacić. Leo Messi także nie szczędził pochwał w kierunku Pablo, kilka lat temu w wywiadzie przyznając się do tego, iż wzorował się na grze ‘’następcy Maradony’’. Co ciekawe, Aimar w barwach ‘’Nietoperzy’’ nie miał jakichś ogromnych problemów zdrowotnych, a zaczęły się one nasilać dopiero w momencie, w którym przeniósł się do Realu Saragossa. Od tego czasu niestety urazy go nie opuszczały, przez co w pierwszym sezonie w barwach już Benfici, grał bardzo mało. Następne sezony, mimo tego, że został ulubieńcem kibiców w Lizbonie, także stały pod znakiem kontuzji, które spowodowały, że w roku 2013 przeniósł się do Johor Darul Takzim, a więc do klubu z... Malezji. Po przygodzie w Johor Bahru, zdecydował się na powrót do River, w którym ogłosił zakończenie kariery po tym, jak nie został dołączony do kadry na mecz półfinałowy Copa Libertadores.

Przedostatni przykład, to także zawodnik z Ameryki Południowej, a dokładniej z Brazylii. Alexandre Pato, bo o nim mowa, miał być nowym Ronaldo, legendą Milanu, a także kadry Canarinhos. Został wielki niedosyt. Aktualnie występujący w barwach São Paulo FC, 27- krotny reprezentant kadry Brazylii, sprawiał, iż kibice mieli ogromne nadzieje na kolejnego ‘’złotego napastnika’’. Niestety rzeczywistość stała się zgoła odmienna, przez co pomimo tego, iż w Milanie nastrzelał sporo bramek. Gdy problemy zdrowotne zaczęły się nasilać, władze klubu z Mediolanu bez żalu sprzedały go do jego ojczyzny. Brazylijczyka jednak nie powstrzymały przed zrobieniem ogromnej kariery więzadła, czy złamania, lecz problemy z Achillesem, a także te mięśniowe. W sezonie 2015/16 zdecydował się na powrót do Europy, (Chelsea, z przerwą na wypożyczenie do Corinthians, a następnie Villareal) jednakże ani Anglii, ani Hiszpanii nie udało mu się podbić, co poskutkowało transferem do Chin, z które opuścił w marcu tego roku na rzecz ojczyzny.

No koniec przybliżmy przykład naszego rodaka. Do wyboru był ogrom Polaków, jednakże zdecydowałem się na Marka Citko. Citko, a więc były zawodnik Widzewa, Legii czy Jagielloni, doznał bardzo poważnej kontuzji jako zawodnik klubu z Łodzi. Problemy zaczęła się kilka miesięcy wcześniej. Już od stycznia 1997 roku, Citko narzekał na bóle w Achillesie. W starciu z Górnikiem Zabrze w sezonie 1996/97 doznał on już na tyle poważnej kontuzji ścięgna Achillesa, że ta wyeliminowała go z gry na 16 miesięcy! Po powrocie do gry nigdy już nie wrócił do swojego dawnego poziomu, pomimo tego, że miał przebłyski, które powodowały, iż kibice ciągle liczyli na powrót swojego idola do najlepszej formy. Niestety Marek Citko nigdy nie powrócił do dyspozycji sprzed kontuzji, choć sam zawodnik twierdzi, że niczego w swej karierze nie żałuje.


Jonatan Niepogoda

@Niepogodny

Kibic Liverpoolu, przede wszystkim oglądający Premier League i Serie A, choć nie gardzący żadnym dobrym meczem, niezależnie od poziomu rozgrywkowego.

Komentarze