La Liga

Kto zrobi krok do przodu?

Szymon Klauza @serekk77

Fot: La Liga, La Liga

Tagi

Już dziś czeka nas jedno z najbardziej wyczekiwanych spotkań w Hiszpanii. Na Wanda Metropolitano spotkają się dwa wielkie madryckie kluby - mowa tu oczywiście o Atletico oraz Realu. Obie drużyny znajdują się w fazie przebudowy i będzie to bez wątpienia świetna okazja do sprawdzenia który zespół poczynił już większe postępy.

Letnia rewolucja

Lato w drużynie Diego Simeone było bardzo pracowite i pełne zmian. Z klubem pożegnało się, bowiem wielu ważnych zawodników. Mowa tu o takich piłkarzach jak Diego Godin, Juanfran, Antonio Griezmann, Rodri, Lucas Hernandez, czy Filipe Luiz. Tych panów zdecydowanie nie trzeba przedstawiać, bo jeśli ktoś mówił o Atletico, to od razu pojawiały się skojarzenia z żelazną defensywą, którą kierował wspomniany Godin albo zabójczą linią ataku z Griezmannem na czele. Dyrektor wykonawczy Miguel Angel Gil Marin stwierdził, że latem byli zmuszeni "wymyślić się na nowo”. W dwa miesiące musieli sprowadzić takich graczy, którzy choć częściowo zastąpiliby piłkarzy odchodzących z klubu i patrząc na obecną kadrę zespołu wydaje się, że wykonali kawał dobrej roboty. Do zespołu dołączyli między innymi Joao Felix, Marcos Llorente, Mario Hermoso, Kieran Trippier, Felipe, Renan Lodi, czy Hector Herrera. Każdy z tych graczy ma już doświadczenie w grze na najwyższym europejskim poziomie, a dokładając do tego możliwość pracy z tak wybitnym szkoleniowcem jakim jest Simeone, można przypuszczać, że każdy z nich wskoczy na jeszcze wyższy poziom gry. Kibice mają prawo do patrzenia w przyszłość z optymizmem, bo jak widać, wymiana pokoleniowa, nie musi być wcale tak bolesna na jaką się zanosiło.

Solidny początek i dobre wejście nowych twarzy

Atletico w pierwszych spotkaniach nowego sezonu zaprezentowało się bardzo przyzwoicie. Po sześciu kolejkach na ich koncie znajduje się 13 punktów i okupują tym samym pozycję wicelidera. Nawet po tych kilku spotkaniach, można zauważyć, że to już nie będzie ten sam zespół co w poprzednich latach nastawiony tylko na obronę, ale drużyna chcąca grać ofensywną piłkę. Pokazuje to, że piłkarze tacy zawodnicy jak Trippier, mimo sporych obaw, nie zostali sprowadzeni przypadkiem do Madrytu. Argentyński szkoleniowiec wielokrotnie podkreślał, że boczni obrońcy stanowią bardzo ważną rolę we współczesnym futbolu. Stąd właśnie decyzja o sprowadzeniu Anglika do drużyny, który na wyspach wyróżniał się świetnymi akcjami ofensywnymi. I dokładnie to samo pokazuje w Hiszpanii. Problemem 29-latka jest, jednak gra w defensywie i nad tym aspektem musi zdecydowanie popracować. W systemie Atleti bardzo ważną rolę pełni też od samego początku Joao Felix i widać, że młody Portugalczyk nie boi się presji jaka na nim bez wątpienia ciąży. Od pierwszej do ostatniej minuty prezentuje wysoką formę dokładając kolejne bramki i asysty, co bez wątpienia cieszy fanów.

Sytuacja kadrowa

W sobotę Diego Simeone będzie miał do dyspozycji większość swoich kluczowych piłkarzy. Na pewno nie zagra Versaljko, który boryka się z kontuzją kolana. Pod dużym znakiem zapytania stoi też występ Lemara zmagającego się z urazem uda.

Sezon do zapomnienia i nowe nadzieje

Poprzednie rozgrywki w wykonaniu Królewskich były fatalne. Real w trakcie sezonu miał aż trzech trenerów. Lopetegui oraz Solari długo na ławce trenerskiej nie pobyli, lecz już z trzecim sprawa wyglądała zupełnie inaczej, bowiem do Madrytu wrócił Zidane. Francuz wiosną zdecydował się na powrót do stolicy Hiszpanii. Tym razem zadanie było zupełnie inne i o wiele trudniejsze. Los Blancos znajdowali się w nie małym kryzysie i głównym celem miało być przywrócenie ich na właściwe tory. Runda wiosenna nie przyniosła jednak specjalnie dużo optymizmu i każdy tylko czekał na zakończenie rozgrywek.

W trakcie letniego okna transferowego w końcu dokonano transferów i to za nie małe pieniądze. Na Santiago Bernabeu przyszli zawodnicy łącznie za ponad 300 milionów euro. Wśród nich znalazł się Eden Hazard, który kosztował 100 milionów euro. Oprócz niego do klubu trafili tacy piłkarze jak Jovic, Militao, Mendy, Rodrygo, czy Areola. Mimo tego, zabrakło jednego kluczowego wzmocnienia. Miał nim być środkowy pomocnik na pozycję numer 6. Zidane od samego początku nalegał na sprowadzenie zawodnika, który mógłby odciążyć Casemiro. W kontekście Realu pojawiało się wiele nazwisk takich jak Pogba, Ndombele, czy Van de Beek. Koniec końców żaden z nich nie został kupiony, a wiadomo przecież, że mocny środek pola to klucz do sukcesu.

Dobre początki i niezastąpiony Ramos

Start rozgrywek 2019/2020 Królewscy mogą zaliczyć do całkiem udanych. Przynajmniej jeśli chodzi o ligę, bo przed siódmą serią gier znajdują się na pierwszym miejscu w tabeli z przewagą jednego oczka nad Atletico. Na krajowym podwórku wygląda to obiecująco, bo Real pozostaje ciągle niepokonany. Na duży plus na pewno trzeba zaliczyć zwycięstwo w wyjazdowy meczu z Sevillą. Wiadomo nie od dziś, że mecze na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán sprawiały piłkarzom z Madrytu wiele kłopotów. W poprzednim sezonie padł wynik 3:0 dla gospodarzy, więc skromne zwycięstwo 1:0 na pewno uradowało wszystkich sympatyków Los Blancos. Mimo pierwszej pozycji w tabeli, nie odbyło się bez wpadek takich jak remis na własnym stadionie z Realem Valladoid, czy porażka w lidze mistrzów z PSG. Jeśli podział punktów w ligowym meczu było można tłumaczyć brakiem szczęścia, to po meczu w Paryżu nic nie mogło usprawiedliwić postawy podopiecznych Zidana. Drużyna zagrała poniżej swoich możliwości nie oddając choćby jednego celnego strzału na bramkę Navasa. W stolicy Francji nie zagrał kapitan Realu Madryt Sergio Ramos. Brak jego nieobecności dało się odczuć i potwierdziło tezę, że bez hiszpańskiego środkowego obrońcy, zespół sobie po prostu nie radzi.

Sytuacja Kadrowa

W obozie Królewskich pojawiły się spore problemy. Lista nieobecnych wydłuża się z każdym kolejnym meczem. W derbach na pewno nie zagrają Asensio i Modric. Zidane nie będzie mógł również skorzystać najprawdopodobniej z Diaza, Isco, Marcelo i Mendy’ego. Zatem na lewej stronie defensywy zobaczymy najprawdopodobniej Nacho.

Kto ma większą szansę na wygraną?

Sobotni mecz będzie na pewno dużym sprawdzianem dla obu drużyn. Zarówno Real jak i Atletico znajdują się w fazie przebudowy i do optymalnej formy sporo im jeszcze brakuje. Zwycięzca tego pojedynku nie dość, że zostanie samodzielnym liderem, to zyska ogromną pewność siebie. W roli faworyta nie znajduje się żaden zespół, ale atut własnego boiska może przechylić szalę zwycięstwa na korzyść podopiecznych Diego Simeone. Z drugiej strony Królewscy wielokrotnie pokazywali, że na boisku odwiecznego rywala, potrafią zagrać świetne spotkanie i dopisać sobie kolejne trzy punkty w ligowej tabeli. Jedno jest pewnie, sobotni wieczór na pewno dostarczy nam wiele emocji oraz odpowiedzi na pytania kto zrobił większy krok do przodu.

Atletico Madryt – Real Madryt, transmisja

Derby Madrytu będzie można obejrzeć na kanale Eleven Sport 1 o godzinie 21:00. Dodatkowo, godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego odbędzie się studio.


Szymon Klauza

@serekk77

Najmłodszy w redakcji. Kibicuję Realowi Madryt i Liverpoolowi. Uwielbiam Premier League, La ligę oraz Bundesligę. Poza piłką wielki fan Remigiusza Mroza.

Komentarze