Ekstraklasa

Dlaczego ŁKS-owi nie idzie w Ekstraklasie?

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: ŁKS Łódź, ŁKS Łódź

Tagi

Można powiedzieć, że w naszej lidze każdy może wygrać z każdym. Każdy oprócz ŁKS-u. Co sprawia, że beniaminek z miasta włókniarzy radzi sobie tak słabo? Postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie.

Spójrzmy na potencjał ŁKS-u. Kadra w dużej mierze opiera się na graczach, którzy dopiero zbierają doświadczenie w PKO BP Ekstraklasie. Mało tego, część zawodników znajdujących się do dziś w kadrze, grało w Łodzi jeszcze w III lidze. Co prawda, w kadrze zespołu znajdują się gracze z dużym ekstraklasowym doświadczeniem jak Łukasz Piątek i Arkadiusz Malarz (o którym będzie jeszcze później), ale reszta członków zespołu jest w większości ekstraklasowymi świeżakami.

Przyjrzyjmy się transferom ŁKS-u przed sezonem. Okienko w ich wykonaniu było spokojne, biało-czerwono-biali dokonali niewielkiej ilości wzmocnień, sięgając przede wszystkim po piłkarzy tanich. Oczywiście Guima i Pirulo to całkiem niezłe wzmocnienia, ale Dragoljub Srnić wygląda dosyć słabo. Można rzec, że letnie okienko było w ich wykonaniu średnie.

Liderem drużyny został Dani Ramirez, który zdaniem niektórych miał być objawieniem rozgrywek. I rzeczywiście w pierwszych dwóch kolejkach, Ramirez prezentował się fenomenalnie i zdaniem wielu objawił nam się wówczas nowy gwiazdor ligi. Tylko, że po tych dwóch kolejkach Ramirez wyhamował, obrońcy zaczęli łatwiej sobie z nim radzić i w efekcie Hiszpan to obecnie bardziej typowy ligowy dżemik.

Jakby tego było mało, to ŁKS zaliczył też potężną wpadkę wizerunkową, którą jest wykrycie w organizmie bramkarza Michała Kołby substancji dopingujących. W efekcie ŁKS na szybko musiał ściągnąć nowego bramkarza i padło na Arkadiusza Malarza. Malarz to klasa sama w sobie, bramkarz na bardzo wysokim poziomie i specjalista od bronienia naprawdę trudnych sytuacji. Tylko, że jest pewien problem – doświadczony golkiper nie przepracował z zespołem okresu przygotowawczego, całe lato był bez klubu i niestety na razie widać, że Malarzowi brakuje nieco rytmu meczowego. Jednak jest nadzieja, że Malarz poprawi swoją grę, a wtedy kibice ŁKS-u powinni się cieszyć.

Gra łodzian też mówiąc oględnie pozostawia wiele do życzenia. W zasadzie to ich mecze ogląda się dobrze, bo grają przyjemny dla oka futbol, ale niestety nie jest to futbol dający bramki i punkty. Tak źle punktującego zespołu w naszej lidze nie było od dawna. Zagłębie Sosnowiec, Sandecja, Górnik, Widzew spadające w ostatnich latach nie zaczynały tak źle. Ostatnim tak źle punktującym w pierwszych kolejkach zespołem był Zawisza Bydgoszcz w sezonie 2014/15. Przed niedawnym meczem ŁKS-u z Arką Gdynia stwierdziłem – no teraz to ŁKS w końcu wygra mecz. Tymczasem ŁKS został rozgromiony przez drużynę moim zdaniem grającą najgorszy futbol w lidze.

Jest jednak też powód do pochwalenia ŁKS-u. Zarząd klubu pokazuje mało znaną w naszym kraju normalność. Prezes Tomasz Salski zapowiedział już, że Kazimierz Moskal cieszy się jego pełnym zaufaniem i jeżeli nawet ŁKS spadnie to z Moskalem i ten zachowa posadę. Zresztą pod względem zarządzania klubem można tylko chwalić klub z Łodzi. Nie jest to klub bogaty i to widać pod tym jak działa, żadnych kominów płacowych, żadnych bardzo dużych transferów (o co dba Krzysztof Przytuła, moim zdaniem jeden z najlepszych dyrektorów sportowych w Polsce) i mądre działania marketingowe.

Jedno trzeba przyznać, ŁKS to drużyna która awans zrobiła w pięknym stylu i organizacyjnie była przygotowana na PKO BP Ekstraklasę, jednak sportowo widać, że nie do końca byli na to przygotowani. Z drugiej strony tym razem nie ma ciśnienia na utrzymanie takiego jak w sezonie 2011/12, gdy robione na szybko transfery i kilka innych rzeczy doprowadziło ŁKS do upadku. Ten ŁKS nie powieli błędów tamtej drużyny.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze