Reprezentacje

Dominik Furman powołany do reprezentacji - czy słusznie?

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: własne, własne

Tagi

Dużo pozytywnych głosów i tyle samo krytycznych uwag. Powołanie Dominika Furmana za kontuzjowanego Karola Linettego, spowodowało ogromny podział wśród dziennikarzy i kibiców. Czy postawienie na zawodnika Wisły Płock ma sens? Naszym zdaniem nie. 

Gdy w poniedziałek selekcjoner Jerzy Brzęczek ogłosił listę powołanych zawodników na najbliższe mecze eliminacyjne, dosyć dużą dyskusję wywołało pojawienie się Radosława Majeckiego za kontuzjowanego Łukasza Fabiańskiego. Nikt nie spodziewał się jednak, że prawdziwa burza z piorunami nadejdzie dwa dni później. W środowy poranek w mediach pojawiła się informacja o kontuzji Karola Linettego, która wyklucza go z przyjazdu na kadrę. Kilka godzin później okazało się, że w jego miejsce powołanie dostał Dominik Furman, z Wisły Płock, zajmującej obecnie siódmą pozycję w Ekstraklasie. Chwilowo wierzyłem, że ta informacja jest mocną formą żartu. To, co zobaczyłem w ciągu kolejnych godzin, totalnie mnie zszokowało. W czasie, gdy m.in większość redaktorów naszej redakcji mocno krytykowało ten wybór, co rusz trafiałem w mediach na usilne starania przez niektóre osoby bronienia tej decyzji selekcjonera. Głównym tego argumentem był fakt, że Furman ciągnie za uszy słabą Wisłę Płock. Oczywiście należą mu się za to ( bez szydery ) ukłony, bo w końcu coś tam zaczęło się w ostatnim czasie zgrywać i zaczęły pojawiać się lepsze wyniki. Czy jednak to ma skutkować opiniami, że to najlepszy zawodnik naszej ligi? Niekoniecznie.

Przejdźmy do konkretów. Wisła Płock obecny sezon zaczęła dramatycznie, zdobywając w czterech kolejkach zaledwie jeden punkt. W tym czasie Furman strzelił dwa gole, co jest połową jego dorobku statystycznego na ten moment. 27-letni pomocnik trafił raz z rzutu karnego, w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Górnikiem Zabrze i raz z rzutu wolnego, w przegranym spotkaniu 1:2 z Lechią Gdańsk. W następnych sześciu kolejkach, płocczanie zanotowali zwyżkę formy i aż pięciokrotnie inkasowali komplet punktów. Jaki w tym udział Furmana? Dwa gole, pomagające wygrać z Pogonią i Wisłą Kraków. W innych spotkaniach jego udział przy niektórych bramkach był czystym przypadkiem, gdy zagrana przez niego piłka, od kogoś się szczęśliwie odbiła, po czym trafiła do strzelca. Nie uznawałbym tego za duży wkład w strzelenie gola - ponieważ w naszej lidze tzw. pinball w polu karnym nie jest czymś rzadko spotykanym. Ktoś może powiedzieć, że warto docenić jego wkład w bramkę Wisły w meczu z Legią, aczkolwiek tutaj asystentem zdecydowanie był Radosław Majecki, który popełnił karygodny błąd przy obronie strzału z rzutu wolnego. Fakt jest zatem taki, że Furman ma obecnie cztery gole i zero asyst na koncie. Oczywiście można chwalić doświadczonego pomocnika za wkład w całą grę, który nie zawsze jest uwieńczony liczbami, ale pamiętam nie tak dawno temu zawodnika, który ciągnął za uszy Górnik Zabrze i jego liczby były o wiele lepsze. Tym zawodnikiem był oczywiście Rafał Kurzawa, który w dziesięciu pierwszych kolejkach sezonu 17/18, zanotował aż dziewięć asyst.

W oczy rzuciła mi się także powielająca się teza, że skoro Krzysztof Mączyński odpalił u Adama Nawałki, to czemu nagle Furman nie miałby być ważną postacią? Pamiętajmy, że poprzedni selekcjoner miał odpowiedni pomysł na każdego zawodnika i idealnie potrafił wkomponować ich do całościowej układanki. Dopóki obecny selekcjoner nie uporządkuje ogólnego stylu gry tej reprezentacji, to trudno oczekiwać, że zawodnicy z Ekstraklasy mogą być tam kimś ważnym.

Kwestie mentalne przeszkodą

W tym chyba wszyscy się zgodzą. Furman chwilami potrafi zachowywać się niezbyt odpowiednio, jak na swój wiek. Kilka nieprzyjemnych sytuacji, w których brał udział, niektórym na pewno bardzo zostały w pamięci. Patrząc na jego całą karierę, coraz bardziej uświadamiam sobie, że te kwestie mentalne mogły mieć swój wkład w niepowodzeniu za granicą. Zawodnik niegdyś uważany za bardzo duży talent, nie przekładający tego jednak na liczby w czasach gry w Legii, został odpalony zarówno z francuskiego Toulouse FC i z włoskiego Hellasu Verona. Furman dopiero po powrocie do naszej - coraz słabszej ligi, ponadto do klubu, w którym są mniejsze oczekiwania, niż w takiej Legii, Lechii czy Jagiellonii - zaczął pokazywać, że coś jednak nadal potrafi. Tak jak wspominałem wyżej, oczywistością jest to, że warto doceniać tak dobrą grę w jego wykonaniu, jednak nie trudno wyróżniać się na tle tak słabej ekipy. Jestem bardzo ciekaw, czy w chwili obecnej Furman tyle samo, a nawet więcej mógłby dać grając ponownie w Legii Warszawa, do której ciągle jest przymierzany? Warto postawić sobie takie pytanie. Miejmy na uwadze to, że poziom tej ligi co rusz spada i jeśli ktoś gra w niej długi czas oraz ma jakiekolwiek umiejętności, to w kocu będzie się wyróżniał, bo dokładnie dostosuje się do wymagań jakie tu panują. Dlatego też uważam, że Furman pewnego poziomu już nie przeskoczy.

Największy pokrzywdzony

Wiele osób zadawało pytanie - „ Kto jeśli nie Furman?”. Nie zamierzam powielać propozycji typu, Rafał Augustyniak, czy Damian Szymański, ponieważ uważam, że są to nieco inne pozycje, a my nie potrzebujemy nawałnicy defensywnych graczy na mecze z takimi rywalami. Wybór tutaj powinien być jednak oczywisty, a jest nim Radosław Murawski. 25-letni pomocnik, podobnie jak Furman, ma inklinacje do ofensywnej gry, a do tego po wyjeździe z kraju ani na moment nie przepadł. Za nim dwa pełne sezonu w US Palermo - czołowym klubie Serie B, z którym nawet był blisko awansu. Po degradacji klubu z Sycylii, Murawski przeniósł się do Denizlisporu, czyli beniaminka tureckiej Süper Lig, gdzie z marszu wskoczył do pierwszego składu i spisuje się bardzo solidnie. Mając zatem wybór między zawodnikiem ze środka tabeli Ekstraklasy, a zawodnikiem ze środka tabeli tureckiej elity, kogo należałoby wybrać? Wydaje się to oczywiste. Murawski miałby idealną okazję, by w razie otrzymania szansy, pozostać w tej drużynie i mógłby spokojnie powalczyć o wyjazd na mistrzostwa. Niestety to wydaje się nierealne i na ten moment musimy czytać słowa, że po co się tak grzać powołaniem Furmana, skoro pewnie i tak nie powącha murawy, bo przecież Linetty też nie grał. Nie tak to chyba powinno wyglądać, szczególnie w przypadku słabszych rywali, jacy są przed nami. Testowanie powinno być tu kluczem.

W ostateczności, skoro mamy w kadrze Klicha, Góralskiego oraz Zielińskiego, który może wrócić do środka pola, można by powołać Karola Świderskiego i dać sobie możliwość ustawienia go tuż za napastnikiem, co też byłoby nagrodą dla niego, za dobre występy w Grecji, czyli w kolejnej lidze lepszej od naszej.

Jeżeli okaże się, że Furman dostanie swoją szanse w którymś z tych dwóch spotkań, to na miejscu Karola Linettego, poważnie zastanowiłbym się nad przyszłością w kadrze. Zawodnik Sampdorii powinien już dawno być ponownie sprawdzony, mając na uwadze jego regularną grę w Sampdorii i ewentualna gra Furmana, byłaby mocnym ciosem w jego stronę. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze