Ekstraklasa

Lechia zatrzymana przez Zagłębie Lubin

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: własne, własne

Tagi

W chłodny, sobotni wieczór, rozpędzona Lechia Gdańsk podejmowała u siebie rosnące w siłę Zagłębie Lubin. Podopieczni Piotra Stokowca, w zeszłym sezonie ani razu nie zdołali pokonać „Miedziowych” i ta niemoc ukazała się także w tym spotkaniu. Goście po ponad siedmiu latach oczekiwania, w końcu zdołali wygrać w Gdańsku, prezentując się momentami bardzo solidnie. 

Lechia w ostatnim czasie prezentowała świetną formę i przed tym spotkaniem miała na swoim koncie serię pięciu zwycięstw z rzędu, w tym czterech ligowych. Zagłębie za to od początku sezonu zawodziło na wyjazdach, gdzie w czterech spotkania nie odniosło żadnego zwycięstwa i straciło aż 10 bramek. Jeżeli „Miedziowi” mieli gdzieś szukać pozytywów, to z pewnością w tym, że ich ofensywa po zmianie trenera zdecydowanie się poprawiła oraz w tym, że Lechia nie potrafiła ich pokonać w ostatnich czterech spotkaniach ( 3 remisy i jedna wygrana Zagłębia ). Gdy jednak spojrzymy wyłącznie na ich potyczki na stadionie w Gdańsku, to lubinianie po raz ostatni zaznali smaku zwycięstwa 7,5 roku temu - 9.04.2012, gdy padł wynik 1:0. Kolejne siedem spotkań, to cztery wygrane Lechii i trzy bramkowe remisy.

Ogólne statystyki spotkań między oboma zespołami przedstawia poniższa grafika.

Źródło: Twitter Lechia Gdańsk

W obozie gości tego spotkania w ostatnich tygodniach najbardziej w oczy rzucała się coraz lepsza atmosfera wokół klubu, dzięki dużej poprawie postawy na boisku. Dosyć szybko nowy trener, Marin Sevela wprowadził swój system gry, który właśnie dał większą jakość w poczynaniach ofensywnych. W środku tygodnia, kibicie Miedziowych najbardziej wyczekiwali informacji o stanie zdrowia Sasy Balicia, który doznał urazu w starciu z ŁKS-em i ostatecznie okazało się, że dla Czarnogórca znalazło się miejsce w kadrze meczowej.

Podobne wyczekiwania były u kibiców Lechii Gdańsk, na wieści o tym, czy złamany nos wykluczy z gry Michała Nalepę. Czołowy stoper naszej ligi wybrał się specjalnie do Hannoveru, by załatwić odpowiednią maskę, która ewentualnie pozwoli mu na występ. Obecny na konferencji przedmeczowej, asystent Łukasz Smolarow przykuwał w głównej mierze uwagę właśnie na kwestie ofensywne Zagłębia i to, jak bardzo jest to uporządkowany zespół. Wierzył jednak, że znajomość całego klubu - po spędzonych tam ponad trzech latach, pozwoli na lepsze przygotowanie Lechii na to spotkanie.

Wspomniany Sasa Balić mimo obecności w kadrze meczowej, nie zdążył przygotować się na występ od pierwszej minuty, przez co trener Sevela dokonał jednej zmiany, porównując ostatnie spotkanie z ŁKS-em. Zawodnika z Czarnogóry zastąpił młody Damian Oko.

Źródło:Twitter Zagłębie Lubin

Trener Stokowiec był zmuszony desygnować do gry dwóch innych zawodników, niż miało to miejsce w wyjazdowym meczu z Legią. Michała Nalepę zastąpił Mario Maloca, a za Filipa Mladenovicia na lewą obronę powędrował Żarko Udovicić, przez co do podstawowego składu wrócił Sławomir Peszko.

Źródło: Twitter Lechia Gdańsk

Od początku spotkania, kontrolę nad grą starało się mieć Zagłębie i wychodziło im to całkiem dobrze. Cierpliwe, dobre rozgrywanie piłki przyniosło im dosyć szczęśliwego gola już w 8. minucie, gdy Augustyn przypadkowo przelobował Dusana Kuciaka chcąc wybić wślizgiem piłkę zmierzającą do Patryka Szysza. Lechia totalnie przespała początek spotkania, nie potrafiąc sobie radzić z tak grającym zespołem z Lubina. Po stracie gola, gdańszczanie starali się szybko odpowiedzieć na ten zadany cios, jednak w 15. minucie gol Sobiecha nie został uznany, gdyż sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Kolejne minuty, to niestety spadek tempa gry i obustronna próba tworzenia sobie sytuacji podbramkowych. Cały czas jednak bardziej imponowała gra przyjezdnych, szczególnie gdy udział w akcjach brał Sasa Zivec, który najbardziej nękał prawą stronę defensywy Lechii. Pod koniec pierwszej połowy Zagłębie na tyle uspokoiło przebieg spotkania, że nawet chwilami nie przeszkadzał im wysoki pressing Lechii. W 42. minucie w końcu gospodarze stanęli przed szansą strzelenia gola wyrównującego, jednak po wspaniałej indywidualnej akcji, Sławomir Peszko nie potrafił postawić kropki nad „i”, uderzając prosto w Hładuna.

Pierwsze piętnaście minut po przerwie przebiegało bardziej pod dyktando Lechii, jednak notorycznie brakowało im konkretów pod bramką Zagłębia. Lubinianie za to cierpliwie czekali na swoje sytuacje do skontrowania rywala. W 63. minucie udało im się skutecznie wykorzystać fatalny błąd w rozegraniu piłki przez Łukasika i dwójkową akcją Zivec - Bohar podwyższyli wynik spotkania. Po tym golu, doszło do podwójnej roszady w składzie gospodarzy i już chwilę później, w 67. minucie wprowadzony na plac gry Flavio Paixao, świetnie obsłużył Artura Sobiecha, który pewnym strzałem pokonał w końcu Dominika Hładuna. Wtedy wydawało się, że czeka nas bardzo intensywne i widowiskowe ostatnie dwadzieścia minut spotkania. Okazało się jednak, że świetnie przygotowane w kwestii taktycznej Zagłębie, zdołało ponownie opanować przebieg spotkania, a Lechia mimo zmiany ustawienia na 3-5-2, cały czas wykazywała brak pomysłu pod bramką rywala - poza notorycznymi próbami dośrodkowań. Dopiero po 80. minucie na kilka chwil, gdańszczanom udało się kilkukrotnie rozerwać linię defensywną Zagłębia, co poskutkowało wyłącznie jedną dogodną sytuacją do wyrównania, nie wiadomo w jaki sposób zmarnowaną przez dwójkę Sobiech - Flavio Paixao. Sama końcówka spotkania to już duża mądrość i dyscyplina u zawodników gości i bicie głową w mur przez Lechię. Podopieczni trenera Saveli bardzo zaimponowali swoją organizacją gry i to w dużej mierze pozwoliło im utrzymać ten korzystny wynik.

Czwarty mecz bez porażki z rzędu umocnił ich pozycję w środku tabeli i jeśli ich forma się utrzyma, za kilka kolejek możemy ujrzeć Zagłębie w rejonach 5-6 miejsca - co nie będzie zaskoczeniem, widząc ich postęp. Lechia za to dostanie teraz czas na pozbieranie się po tej porażce, a sztab będzie musiał zrobić wszystko by przywrócić formę szczególnie Lukasa Haraslina, mając na uwadze zbliżające się Derby Trójmiasta, na stadionie w Gdyni. 


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze