Eredivisie

Donyell Malen – koneser surinamskiej kuchni w barwach PSV

Ziemowit Dziopa @dziopixz

Fot: RTL, RTL

Tagi

Ten jegomość, o którym za moment przeczytacie (chyba, że nie przeczytacie, wówczas wasza strata) to jest kawał fajnego piłkarza. Ludzie opisują go w trzech słowach – skromny, nieśmiały i pewny siebie. Taki niecodzienny obraz piłkarza w dzisiejszych czasach, ale z drugiej strony bardzo pożądany. Aż dziw, że Arsenal oddał go za ledwie 500 tysięcy do PSV. Ale tak działają transfery – ktoś traci, a ktoś zyskuje. W tym wypadku najwięcej stracili „The Gunners”. 

Jest wiosna 2008 roku. W Szczecinie ni z gruchy, ni z Pietruchy spada śnieg, Tigran Sarkisjan zostaje premierem Armenii, a Donyell Malen, główny bohater tego artykułu, dostaje zaproszenie. Nie na ślub od cioci, którą widzi tylko na Wigilię i Wielkanoc, nie od kolegi na imprezę, a od Ajaxu Amsterdam - na dzień talentów. Myślę, że reakcje Malena na to zaproszenie można porównać do reakcji mieszkańców Szczecina na opady śniegu w kwietniu. Nie zbaczajmy jednak za bardzo z tematu. Malen oczywiście zaproszenie jak najbardziej akceptuje i na wydarzenie przychodzi. Przebicie się i pokazanie z dobrej strony podczas Dnia Talentów w Amsterdamie bynajmniej do najłatwiejszych nie należy. Łącznie bowiem Ajax odwiedziło 60 młodych piłkarzy. Finalnie do klubu dostało się ledwie pięciu, czyli ledwie 8,3% wszystkich zaproszonych. Malen pokazuje się na tyle dobrze, by znaleźć się w tej szczęśliwej ósemce i na dobrą sprawę tak właśnie rozpoczyna swoją przygodę z tą jakże piękną i okrutną grą jaką jest futbol.

Źródło: NU.nl

Donyell powoli wchodził na coraz to wyższe progi. W swojej przygodzie z juniorskimi drużynami Ajaxu natknął się choćby na Justina Kluiverta czy Matthijsa de Ligta. Holender bardzo szybko dojrzewa i pochłania wiedze o piłce. Zarówno tą teoretyczną jak i praktyczną. To wszystko ma swoje odzwierciedlenie na boisku, i w szatni, gdzie niekiedy pozwala sobie na dyskusje o taktyce z trenerami, a swoim rówieśnikom zadaje takie pytania, na które nie są w stanie odpowiedzieć. Bynajmniej nie dlatego, że Malen ma afrykańskie korzenie i jego niderlandzki kiepsko brzmi. Po prostu Donyell zadaje trudne pytania.

W wieku 16 lat Holender zyskuje całkiem sporo uprawnień, między innymi może sobie pozwolić na współpracę z agentem. Malen zatrudnia niejakiego Mino Raiolę, słynącego już z konfliktów ze swoimi podopiecznymi. Sam Malen przyznaje jednak, że relacje z jego agentem są jak najbardziej dobre i nie dochodzi do spięć. Nastolatek z czasem pragnie wypłynąć na głębszą wodę. Z nieba spada mu Arsenal, czyli klub, w którym grali jego idole – Bergkamp i Henry. Sztab Ajaxu próbuje zatrzymać Malena w Amsterdamie, oferując mu łatwą i przyjemną ścieżkę do pierwszego składu. Z takowej skorzystał już Kasper Dolberg, który szybko znalazł się w podstawowej jedenastce „Godenzonen”. Malen wybrał bardziej krętą ścieżkę.

Futbol na wyspach jest wymagający i bohater tekstu przekonuje się o tym na własnej skórze. Mimo to nasz Holender się nie poddaje i znowu powoli wchodzi na coraz to wyższy poziom.

Malen w barwach ArsenaluŹródło:football london

Trenerom często pokazuje sztuczki, których uczył się poprzez obserwację gry Ronaldinho, bardzo imponuje techniką. Wenger mówi mu, że ma duży potencjał. Od kogo jak od kogo, ale takie słowa od francuskiego szkoleniowca, który wypuścił w wielki piłkarski świat tyle perełek, są naprawdę ważne. Kibice także bardzo lubią Malena, porównując go często do Thierrego Henry’ego. Niderlandzki napastnik z czasem staje się na tyle dobry, że włodarze „The Gunners” przesuwają go do zespołu U23. Aklimatyzacja jest jednak bardzo trudna. W lidze juniorskiej grają zawodnicy znacznie silniejsi od Malena, co bardzo utrudnia mu grę. Holender wraca następnie do drużyny U18, ale nie na długo. Po tym kroku wstecz, Malen idzie tylko i wyłącznie do przodu. Po pewnym czasie Arsene Wenger darzy chłopaka tak wielkim zaufaniem, że w końcu wystawia go do pierwszego składu na mecz z Sydney FC. W sparingu, bo w sparingu, ale jednak, dla młodego chłopaka to zdecydowanie jest coś. Kanonierzy kończą mecz zwycięstwem 2-0, a po tak wielkim wydarzeniu Malen postanawia podjąć dość zaskakującą decyzję - powrotu do Holandii. Tym razem jednak nie do Amsterdamu, a do Eindhoven. Decyzja ta miała wiele powodów. Malen tracił pewność siebie, gdy grał z zawodnikami silniejszymi fizycznie, miał problem z odnalezieniem się w Angli, mówiąc krótko – czuł, że nie dałby rady w chłodny, deszczowy wieczór w Stoke. Ponadto droga do pierwszej jedenastki „The Gunners” była bardziej zawiła niż się spodziewał, a na etapie na jakim się znajdował, czuł że potrzebuje już trochę poważnej piłki.

Przygoda z PSV trwa od lata 2017 i jeszcze nie dobiegła końca. Zanim Holender otrzymał szansę debiutu oczywiście musiał trochę popracować. Trenerzy „Boeren” musieli przygotować mu plan rozwoju, bo jak sami stwierdzili, Malena już nie trzeba za wiele uczyć. Jak szybko się okazało, wprowadzenie nastolatka do pierwszego składu było jedynie formalnością. Oczywiście trochę minęło zanim przekonał do siebie włodarzy „Czerwono-Białej Armii”, ale jak już do tego pierwszego składu wszedł to nie musiał zgłaszać nieprzygotowania. W ramach nagrody za dobre sprawowanie Donyell Malen pojechał wraz z pierwszym zespołem na obóz treningowy. Po kilku tygodniach, wówczas 18-latek otrzymał szansę debiutu. Pierwszym jego rywalem było Zwolle. W składzie pojawił się w miejsce Luuka de Jonga. To był pierwszy, ogromny krok do sławy.

Mamy sezon 2019/2020. Van Bommel stawia na Malena w pierwszym składzie na mecz z Twente. 20-latek nie odpala fajerwerków na sam start. Pierwszy gol Holendra w Eredivisie pada w spotkaniu przeciwko Ado Den Hag. Potem krótka, dwumeczowa przerwa i przychodzi pojedynek z Vitesse, który PSV zwycięża go 5-0, a autorem wszystkich goli jest oczywiście Malen. Historyczny, przełomowy moment.

Malen po meczu z VitesseŹródło:NU.nl

Doświadczenie tego wszystkiego jest wyjątkowe, zwłaszcza, że wiem co dla niego robiłem i nadal robię – komentuje swój występ zachwycony napastnik. Wywiady schodzą jednak w pewnym momencie na drugi plan. Holender sam, z własnej woli przerywa chwilę, w której jest okraszony sławą i podziwiającymi go dziennikarzami. Po to, by podzielić się radością ze swoją mamą - powiedział wprost, że chce iść do matki. Sytuacja niecodzienna, dość zaskakująca. Z jednej strony to normalne, że chce podzielić się radością z najbliższą mu osobą, z drugiej jednak jewst to niecodzienne. W każdym bądź razie dobrze świadczące o Holendrze. Po meczu z Vitesse dorzuca do swojego dorobku gola przeciwko Ajaxowi, Zwolle, Sportingowi CP oraz dwa gole przeciwko zespołowi Rosenborga.

Malen to naprawdę fajny napastnik. Świetnie się ustawia, jest szybki, inteligentny, także kreatywny, na boisku lubi nietuzinkowe, niekiedy ryzykowne rozwiązania. Świetnie umie wyrwać się obrońcom spod opieki, na jakiś czas zniknąć tak, że nawet skrót klawiszowy Ctrl + F nie pomógłby w jego odnalezieniu. Jest bardzo pewny siebie. Osobiście bardzo lubię takich zawodników, którzy są pewni swoich ruchów, wiedzą co robią. To naprawdę widać, nawet z perspektywy widza. Dodaje to uroku i jakości grze młodego Holendra.

Wspominałem, że Malen jest koneserem surinamskiej kuchni. Nie bez powodu. Napisałem tak, bo w zasadzie tak jest. Jego ulubioną potrawą jest narodowe surinamskie danie „Pom”. Jest to mieszkana kurczaka, wieprzowiny, korzeń rośliny tajlandzkiej i soku z cytrusów. Także jeśli chcielibyście zwabić Malena na romantyczną kolację, to wiecie co robić. Nie dziękujcie.

Śmieszki śmieszkami, ale bardzo spodobała mi się gra Malena. Być może zaobserwowalibyśmy go wcześniej, gdyby zamiast wyprawy do Anglii wybrał kontynuowanie kariery w stolicy Holandii. Z drugiej strony, epizod w Arsenalu przyniósł doświadczenie. A doświadczenie to rzecz bezcenna. Bardzo chciałbym zobaczyć Malena w Serie A, gdyż myślę, że tam zrobiłby karierę i się odnalazł. Na jakikolwiek kierunek 20-latek się nie zdecyduje to trzymamy kciuki. Szkoda, by taki talent przepadł, a niestety i takie przypadki w historii futbolu miały miejsce. 


Ziemowit Dziopa

@dziopixz

Piszę o żużlu http://rafalmartuszewski.com. Kocham The Reds. Największy fan Davide Bellego na żużlowym Twitterze.

Komentarze