La Liga

Madrycka ruletka

Dominik Kawecki @KaweckiDominik

Fot: power axle, CC 2.0

Tagi

Czy ekipę Zidane’a nęka kryzys? Czy może problemem jest motywacja? Może nietrafione transfery? Czy w ogóle w Madrycie jest jakiś problem? 18 punktów i pierwsze miejsce w ligowej tabeli, jednocześnie czwarte miejsce z zaledwie 1 punktem w grupie Champions League. Mecze dobre przeplatane słabymi, niestabilna forma nawet w trakcie jednego spotkania.

W sobotni mecz Królewscy rozbili Granadę 4:2. pPrzez niemal całe spotkanie dominowali, tworzyli wiele sytuacji, grali szybko i dokładnie, zawodnicy wystawiali się na pozycje, po prostu chciało im się grać. Karim Benzema już w 2. minucie otworzył wynik spotkania, zdobywając już szóstą bramkę w lidze i wciąż utrzymując się na szczycie listy strzelców. Jeszcze w pierwszej połowie w końcu odblokował się Eden Hazard i zdobył pierwszą bramkę dla nowego klubu. W drugiej połowie przepięknego gola strzelił Modrić, Valverde i Odriozola grali jak zaczarowani, Casemiro był niemal bezbłędny, Carvajal na lewej stronie obrony grał niczym Marcelo, Bale czarował dryblingami i podaniami, świetną zmianę dał James, który w ciągu 11 minut zdołał strzelić gola i starał się prowadzić grę zespołu, ale…

Real miał moment grozy, kiedy to w przeciągu 10 minut goście zdołali strzelić 2 gole i wrócić do gry. Pierwszy gol dla Granady padł po karnym, którego sprokurował Areola. Francuz podciął rywala gdy próbował podać piłkę do boku. Wtedy przyjezdni poczuli krew i przycisnęli Królewskich. W końcu wykorzystali rzut rożny i zdobyli bramkę kontaktową. Real również po tym golu nie potrafił się pozbierać i wyjść z własnej połowy. Udało im się jednak strzelić kolejną bramkę w doliczonym czasie gry. Jednak około 25 końcowych minut Real zmuszony był atakować jedynie kontrami, których i tak dużo nie było, choć wyraźnie z biegiem czasu Los Blancos wracali do swojej gry. To pokazuje jak bardzo potrzebny jest temu klubowi bramkarz z absolutnego topu. Jeśli piłkarze nie czują, że są bezpieczni pod własną bramką to cofają się, jakby mimowolnie, tracą śmiałość i nie mogą rozwinąć w pełni skrzydeł. Jednak trzeba przyznać, że Granada nie bez powodu jest w czubie tabeli i potrafiła pokonywać kluby takie jak Celta, Espanyol, czy Barcelona. Potrafią grać w piłkę, a stałe fragmęty gry to jedna z ich najpotężniejszych broni.

Tak czy siak mecz stał na wysokim poziomie i widać było, że Real to potężny klub, maszyna do wygrywania. Niestety w poprzednim meczu, w którym mierzyli się z Club Brugge w Championes League nie było tego widać. Bezbarwna gra i brak zaangażowania zaowocowały sensacyjnym wynikiem 0:2 na Bernabeu do przerwy. Choć ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2, to mecz ten należał do jednych z najgorszych w tym sezonie. Dwa puszczone babole przez Courtoisa, niepewna gra obrońców i napastnicy, którzy niemal przeszli obok meczu, to okropny obraz jaki kibice musieli obejrzeć. Remis nie został wywalczony, padł, ponieważ w tej drużynie wciąż gdzieś głęboko jest gen zwycięzców. Nie wystarczyło to na zdobycie 3 punktów, ale przynajmniej na zachowanie choć jednego.

Jednak nie można było się spodziewać takiej postawy piłkarzy, którzy właśnie zachowali trzy czyste konta z rzędu, co więcej było to jedyne mecze w tym sezonie bez straty gola. Świetną formę pokazali w starciu z Sevillą i rywalem zza miedzy, Atletico Madryt. W derbach otarli się o zwycięstwo, ale Oblak okazał się nie do pokonania. Do tego rezerwowym składem odnieśli zwycięstwo nad Osasuną, która do tego starcia mogła pochwalić się obroną niemal nie do sforsowania, stracili zaledwie 3 gole i nie dali się pokonać nikomu. Spektakularnym strzałem wykazał się wtedy Brazylijczyk Rodrygo, który ustanowił wynik spotkania na 2:0. Zapowiadało się, że po katastrofalnej i kompromitującej porażce z PSG Real w końcu odzyskał przyzwoitą formę. Było widać, że Courtois nadal jest niepewny, a Vasquez nie nadaje się obecnie do gry, ale ogólnie progres był widoczny.

Tak więc problemy z motywacją i zaangażowaniem jednak są, ale nie stanowi to głównego problemu Królewskich. Większym wydaje się być wąska kadra, niemal nie zmieniona od odejścia Zidane`a oraz problemy z kontuzjami.

Złe okienko transferowe?

Latem zapowiadano rewolucję, ale do klubu trafili tylko Hazard, który wciąż ma kłopot z zgraniem się z resztą zespołu, Mendy, Jović , który pełni jedynie rolę zmiennika i zaklepani wcześniej Militao i Rodrygo, którzy niemal nie grają. Z klubem pożegnali się za to Ceballos, czy Llorente, jedyny, który mógł dać od czasu do czasu odetchnąć nadmiernie eksploatowanemu Casemiro. Dodatkowo na wypożyczenie trafili Martin Odegaard i Takefusa Kubo, a James i Bale, którzy razem z Benzemą prezentują najlepszą formę i są niemal nie do powstrzymania. Jednak najbardziej zaskakującą decyzją była sprzedaż Navasa i wypożyczenie Areoli w jego miejsce niemal w ostatniej chwili. Decyzję o odejściu podjął sam Kostarykanin, ponieważ przegrał rywalizacją z Courtoisem, tylko przez swój wiek, ponieważ prezentował wyższy poziom umiejętności. Pomimo sprzedaży wielu zawodników z drugiej linii klub nie zdecydował się uzupełnić braków. W mediach pojawiały się pogłoski o zainteresowaniu Pogbą, van de Beekiem, Eriksenem, czy Ndombele. Ostatecznie żaden z nich na Santiago Bernabeu nie trafił.

Od początku sezonu zawodnicy Realu zmagali się z wieloma kontuzjami, z których powodu aż 14 piłkarzy musiało, bądź wciąż musi pauzować. Niemal za każdym razem problemy stanowią urazy mięśniowe. I choć problem kontuzji jest znacznie większy i dotyka całą ligę, to niewątpliwie najpoważniejszą sytuację odnotowuje się w obozie Królewskich. W tym sezonie Los Blancos przodują w ilości urazów, a z problemem zmagają znacznie dłużej, ponieważ w całym 2019 roku muszą radzić sobie z aż około 70 kontuzjami. W pewnym momencie sytuacja była na tyle dramatyczna, że przez kilka spotkań dostępnych było jedynie po trzech czy czterech pomocników.

Mimo wszystko Florentino Perez i Zinedine Zidane wydają się nie panikować i wykazują się niesamowitym spokojem. Niewątpliwie widzą, że w Realu pewne problemy są obecne, ale sprawiają wrażenie nie przejmować się nimi. Być może Florentino popełnił błąd zatrudniając Zidane`a, któremu brakuje krytycznego podejścia i twardej ręki. Niewątpliwie Francuz jest świetnym trenerem, ale niekoniecznie najbardziej nadającym się do odbudowy zdruzgotanej ekipy.

Na całej sytuacji najbardziej cierpią kibice, którzy domagają się dobrej gry, walki w każdym meczu i oczywiście trofeów. To wszystko jest zrozumiałe, mając na uwadze rangę jaką posiada Real Madryt. Tymczasem nie wiedzą oni czego się spodziewać w poszczególnych spotkaniach, nie wiedzą jaki Real zobaczą. Na zwycięstwa i stabilną, wysoką formę czekają od odejścia Cristiano. W klubie, w którym wyników oczekuje się na teraz, a nie na jutro nikt nie dopuszcza do tego aby okres przejściowy trwał dłużej niż jeden sezon. Tym czasem wydaje się on przedłużać już na kolejny, pomimo zapewnień o dobrej grze. Jak na razie na myśl o trofeach kibice Królewskich mogą myśleć jedynie z dużą dozą pesymizmu. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce wszystko się poprawi i Real znów będzie najlepszym klubem na świecie.


Dominik Kawecki

@KaweckiDominik

Madridista. Piszę głownie o LaLiga, ale też o PL i reprezentacji Polski. | Madridista. I write mainly about LaLiga, but also about PL and Polish representation.

Komentarze