Ekstraklasa

Sylwester Lusiusz: Mogę być co najmniej dwa razy lepszy

Hubert Duplaga @DuplagaHubert

Fot: K_kapica_afk, K_kapica_afk

Tagi

Krótki dialog o piłce z Sylwestrem Lusiuszem, zawodnikiem Cracovii, niedawno powołanym na mecze kadry U-21 przez Czesława Michniewicza.

Zimno, jak na początek października. Chłód przeszył mnie całkowicie. W połączeniu z przeziębieniem nie jest to pożądana kombinacja. Mój rozmówca już jest, czeka na patio. W słuchawkach leci konkretny rap. Na pierwszy rzut oka jest nastolatkiem. Z jego oczu bije swoista dojrzałość. Rzadko spotykana w tym wieku.

- Nie ma miejsca.

- Spoko – rzucam i podchodzę do lady. – mamy rezerwację. Dzień dobry, my od Kingi. – Mówię do chłopaka za ladą.

…chwila ciszy, mam wrażenie, że moja rezerwacja zaginęła.

- proszę, rzuca barman, ten stolik jest wolny.

Siadamy, już po kilku zdaniach mam wrażenie, że rozmawiam ze starym znajomym. Otwartość tego chłopaka mnie ośmiela, pytam o wszystko.

Dobrze wam idzie, macie drugie miejsce, grasz każdy mecz. Co zmieniło się od poprzedniego sezonu?

- Gramy całkiem dobrze, na pewno skuteczność jest naszym atutem. Odkąd pojechałem na mecz z Zagłębiem czuję się coraz lepiej na boisku. Z każdą kolejną minutą wzrasta pewność siebie. Po tym spotkaniu moja pozycja w zespole się zmieniła. Miałem wtedy wesele brata, nie wiedziałem, co zrobić. Wcześniej, w pucharach, nie byłem nawet w kadrze meczowej. To męczy. Idę do trenera, pytam jak to jest z tym najbliższym spotkaniem. „Chcesz grać w piłkę?” Nic nie mówię, bo odpowiedź jest oczywista. Ale ślub brata to święto, szczególnie u nas, na Podkarpaciu. Zagrałem trzydzieści minut.

Od tego momentu jest tylko lepiej.

- Dokładnie. Sześćdziesiąt minut z ŁKS-em, w każdym kolejnym spotkaniu gram pewniej. Coraz częściej wychodzę w pierwszym składzie.

To widać, tę pewność siebie. Jak bardzo pomógł Ci przepis o młodzieżowcu?

- Trener stawia na młodych. Mamy kilku ciekawych zawodników. Jest Pesti, Strózik, Pik czy teraz Michał Rakoczy. Mam szczęście, złapałem rytm i nie zamierzam zwalniać.

Nie czujesz tremy przed wyjściem na boisko?

- Nie, nie taka ta Ekstraklasa straszna. Najbardziej lubię grać na ‘8’, ewentualnie ‘6’. Janusz Gol to człowiek instytucja. Sporo mi pomaga. On czy Pesković. Dbają o młodzież. Potrafią doradzić, podpowiadają po meczu. Nie widzą w nas konkurencji, raczej przyszłość, to buduje.

Zawsze grałeś na ‘8’.

- Tak, odkąd pamiętam. Ale wiesz, w meczu są różne sytuacje. Wracając do pozycji, najlepiej gra mi się kiedy za plecami mam Janusza Gola, a z przodu ‘10’. Mamy tutaj kilka opcji.

Sergiu Hanca?

- Piłkarsko jest świetny. Wygląda naprawdę dobrze. W ostatnich derbach strzelił bramkę, to na pewno mu pomoże.

Nie miałeś problemów z wejściem do drużyny?

- Nie, szybko się zaaklimatyzowałem. Tak naprawdę to jestem jednym z zawodników mających najdłuższy staż w Cracovii. Skład często się zmieniał, teraz odszedł Dąbrowski czy Budzik, wcześniej Covilo.

Co mógłbyś poprawić?

- Hmm…wydaje mi się, że mogę być co najmniej dwa razy lepszy. Popełniam masę błędów, wciąż to widzę. Tutaj pójdę na raz, zamiast wyczekać. Albo ustawię się nie z tej strony.

To normalne, masz prawo.

- Tak, ale wiem że potrafię lepie. Cieszy mnie to, że gram. Jednak to nie wystarcza, chciałbym poprawić grę do przodu: crossy, podania po przekątnej, prostopadłe piłki. Czym więcej takich zagrań tym większy ze mnie pożytek.

Wykonujesz na boisku sporo czarnej roboty.

- W tym jestem niezły, ale zawsze można coś poprawić. Sporo uczę się od Janusza Gola. Widać u niego ten luz, potrafi rządzić w środku pola, nie odstawia nogi. Mając go za plecami czuję się naprawdę dobrze. Dogadujemy się.

Jak zaczynałeś?

- W szóstej klasie, W Iskrze Przysietnica. Dobrze wspominam ten okres. Nie było wtedy orlików, grałem od razu w trampkarzach.

Macie piłkarską rodzinę.

- Tak, jeden brat gra w Avii Świdnik, drugi w Stali Sanok, a trzeci aktualnie jest za granicą. Wszyscy zaczynaliśmy w Iskrze. Mieliśmy dobrego trenera, pasjonata. Dziś jest prezesem i trenerem pierwszego zespołu w lidze okręgowej(Sławomir Skwarcan, przyp. red.)

Grzybek(Gabriel Lusiusz), młodszy brat gra teraz u trenera Ostrowskiego.

- Tak, trenował seniorów Iskry, ma papiery UEFA A, profesjonalne podejście. W czwartej lidze nie jest to zbyt pozytywnie postrzegane. Mają młody skład, to dobrze wróży. Grzybek gra teraz na prawej obronie, a zaczynał na ataku. Po kontuzji zgubił „gaz”, trener zmienił mu pozycję, ale odnalazł się w tym.

29.09.2019 rok – szczęśliwa data?

- Tak, zdecydowanie. Wygrane derby, 90 minut, a do tego Iskra wygrała z Brzozovią(derby powiatu brzozowskiego – przyp. red.).

Pierwsze derby na Wiśle, to był ciężki mecz?

- Już wszystko zostało powiedziane. Mecz na styku. Dużo walki, dobrze się w tym czuję. Ważne, że do przodu.

20:30, późno, więc kończymy. Trzeba jeszcze wrócić do domu na hulajnodze, odpocząć i przygotować się na kolejny dzień. Już niebawem druga część rozmowy.


Hubert Duplaga

@DuplagaHubert

Komentarze