Piłka nożna

Zdenek Ondraszek - pochwała cierpliwości

Arkadiusz Warchał @a_warchal

Fot: Buzz Carick, Stewart F. House

Tagi

Czechy Zdenek Ondraszek Wisła Kraków MLS Dallas

Kiedy w 2016 roku przechodził do Wisły Kraków, kibice Białej Gwiazdy wiązali z nim ogromne nadzieję. Niestety, między innymi spora liczba kontuzji sprawiła, że początkowo ten piłkarz nie mógł pokazać pełni swoich możliwości, jednak jakiś czas później stał się nie tylko podstawowym piłkarzem krakowskiego klubu, ale także ulubieńcem trybun.

Jego początki w Wiśle Kraków nie były najlepsze. Złożyło się na to kilka czynników, takich jak wspomniane wcześniej kontuzje i urazy, które często uniemożliwiały mu występy w klubie, czy obecność w zespole chociażby Carlitosa – piłkarza, który w momencie swojej gry w 13-krotnym Mistrzu Polski był bezsprzecznie pierwszym wyborem trenerów przy ustalaniu wyjściowej „11”. Czy to na mecze ligowe, czy pucharowe. Mimo tego, Czech nie odszedł z klubu i walczył o to, by stać się podstawowym graczem w ofensywnie klubu spod Wawelu.

W chwili kiedy hiszpański zawodnik – Carlitos – odchodził do Legii Warszawa jasne stało się to, ze dla Zdenka Ondraszka i drugiego napastnika – Marko Kolara – otwiera się bardzo duża szansa na regularne występy w barwach krakowskiego klubu. Który z nich lepiej wykorzystał swoją szansę? Trudno jednoznacznie stwierdzić, ale taka rywalizacja napędzała zarówno jednego, jak i drugiego do jeszcze cięższej pracy, a co za tym idzie – poprawianiu swoich już i tak niemałych umiejętności.

O tym, że była to jak najbardziej zdrowa rywalizacja można było się dowiedzieć od samych zawodników, którzy często podkreślali, że walka o pierwszy skład w Wiśle im służy i nie ma z tego powodu między nimi żadnych złych relacji. A wręcz przeciwnie. „Nasza współpraca z Marko układa się bardzo dobrze. Widzę, jak ciężko trenuje i to tylko dodaje mi motywacji, bo jestem przekonany, że jak dostanie szansę to ją wykorzysta. Dobrze, gdy człowiek ma konkurenta, którego oddech tak mocno czuje na karku. Mamy fajną grupę, a piłka po prostu nas cieszy.” - tak Zdenek Ondraszek mówił swego czasu.

Dobra dyspozycja zarówno Czecha, jak i Chorwata sprawiły, że już nikt nie tęsknił za Carlitosem. Kibice Białej Gwiazdy cieszyli się, że mają w zespole takich piłkarzy jak Zdenek Ondraszek czy Marko Kolar. Niestety, w styczniu 2019 roku czeski napastnik odszedł z Białej Gwiazdy do grającego w MLS – FC Dallas.

Jego początki w tamtejszej lidze również były co najwyżej średnie. Miał duży problem z tym, by zacząć regularnie grać, a początkowo o grze w pierwszym zespole swojego nowego klubu nie mogło być mowy. Wśród fanów Wisły Kraków pojawiły się nawet głosy, że chętnie widzieliby raz jeszcze Czecha w polskim klubie – na przykład dzięki wypożyczeniu go z FC Dallas. 30-latek jednak postanowił walczyć, co w gruncie rzeczy mu się opłaciło. Po kilku miesiącach wchodzenia na boisku z ławki rezerwowych w końcu otrzymał szansę gry w pierwszym składzie. A dzięki jego ostatniej grze w MLS, ręce same składają się do oklasków. Czech ma już na swoim koncie 7 bramek w ligowych rozgrywkach, a w ostatniej kolejce ustrzelił dublet przeciwko Sporting Kansas City.

Dobra dyspozycja w klubie nie mogła nie zostać zauważona przez selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Czech, który postanowił powołać Zdenka Ondraszka do seniorskiej kadry na ostatni mecz, kiedy to przeciwnikiem naszych sąsiadów była Anglia. Zdecydowanym faworytem tej potyczki byli Anglicy, którzy w pierwszym meczu tych zespołów wygrali aż 5:0, jednak drugie spotkanie Czechów z „Synami Albionu” było zupełnie inne. Zaczęło się podobnie do pierwszego, gdyż na prowadzenie dosyć szybko wyszli Anglicy, jednak ich rywale szybko się otrząsnęli i wyrównali.

Ostatnie słowo należało do...Czechów. A konkretniej do Zdenka Ondraszka, który wchodząc na boisko w drugiej części gry zadebiutował w seniorskiej reprezentacji swojego kraju. W wieku 30 lat!. W 85. minucie meczu idealnie odnalazł się w okolicach 11. metra od bramki Pickforda, otrzymał dobre podanie i silnym strzałem skierował piłkę do bramki rywala, ustalając wynik meczu.

Historia Zdenka Ondraszka pokazuje, że nie można się poddawać. Pokazuje, że jeśli ma się w sobie sporo samozaparcia i chęci na realizowanie swoich marzeń, wszystko jest możliwe. Oby debiut w narodowej kadrze był dopiero wstępem do jeszcze piękniejszych chwil w karierze i życiu tego Czecha. Czecha, którego nie da się nie lubić.


Arkadiusz Warchał

@a_warchal

Fan piłki nożnej

Komentarze